22.09.2013

Batonik Vadasz i batonik Autos



Madziarskie cuda od seri część V

Gdyby nie to, że te tabletki mi pomagają, to bym je rzuciła w cholerę. Zawroty głowy, bóle „brzucha” i mdłości spowodowane przez hormony, wszystko to powodowało, że miałam ochotę strzelić sobie w łeb i skrócić swe męki. Można powiedzieć, że miałam poranne ciążowe mdłości, tylko, że trwające cały dzień… no i bez ciąży. Ale serio, jeżeli ciężarne czują się przez pierwsze miesiące tak, jak ja się czułam przez ostatnie parę dni, to jest to jeszcze jeden powód dla którego wszelkie popiskiwania instynktu macierzyńskiego będę zabijać, dusić, zadeptywać i wdeptywać w glebę jeszcze w zarodku. Ale jako, że już mi przeszło, to mogę się zająć przedostatnią odsłoną Madziarskich cudów od seri, dzisiaj na celowniku będzie…
Batonik Vadasz, akurat poczułam ochotę aby powrzucać parę węgierskich stron w tłumacza i to z tego wyszło: „Czekolada, alkoholik śmietany wypełnione opłatkiem czekolady. Jednym z dobrze znanych nazwisk w węgierskich słodyczy.”
Hmm, na alkoholizm to polecam terapię moja droga czekolado. Ale tak tłumacząc z tłumacza na ludzki język, to wyjdzie coś na wzór nadzienia śmietanowo-alkoholowego w polewie z czekolady. Tak na logikę. Chociaż ni jestem pewna czy można tutaj mówić o polewie czekoladowej, ja powiedziałabym, że bardziej kakaowej ale zabić się za to nie dam. W ogóle nie dam się zabić, to inna sprawa, nie jestem przecież amerykańską, blond cheerliderką. 
Smak: polewa przypomina trochę czekoladę deserową. Nie jest mocno słodka, mlecznego posmaku w niej brak ale kakao jest wyczuwalne i to mocno. Jak widać niżej na zdjęciu, jest dość gruba i solidna. Twarda niczym tabliczka ciemnej czekolady i chrupiąca, nie topi się w ustach ale smakuje całkiem, całkiem. W środku kryje się nadzienie w formie stałej. 

W smaku jest delikatnie kakaowe, lekko słodkie ze słabym, acz wyczuwalnym alkoholowym echem. Na szczęście nie jest go za dużo, więc nawet taka osoba jak ja, która nie lubi alkoholu, da radę to zjeść ze smakiem. Wydaje mi się, że główną rolą w tym produkcie gra polewa, to ona dominuję i dzięki temu całość mi smakowała.
Ocena: 7/10
Kaloryczność: nie podana

Drugim produktem jest batonik Autos.

Tutaj już nie bawiłam się z żadnym Google tłumaczem, grafika na opakowaniu wyraźnie wskazywała na to, że ten produkt zawiera kokos. Batonik z kokosem od razu nasuwa skojarzenia z Bounty, którego z całą pewnością nie będę recenzować. 
Jedyne co mi się z tym produktem podoba, to reklama z pewnym panem wynurzającym się z oceanu ale też umiarkowanie, bo (z małymi wyjątkami) w moim typie są ciemnowłosi, bladzi Brytyjczycy. Bountego (Chryste panie jak to odmienić?!) nie lubię, bo jest za słodkie i zamulające, od maleńkości mi nie smakował i nie zanosi się na to, aby cokolwiek się zmieniło. Ale może ten batonik będzie lepszy.
Smak: próbowałam znaleźć jakąkolwiek pozytywną rzecz, jaką mogłabym napisać o tej polewie ale nie da rady. Nie jest wprawdzie za słodka ale co z tego, jak ma taki dziwny paskudny smak, że nie dało się jej zjeść. Nie wiem, czy ona powinna tak smakować, czy może wystąpił gdzie jakiś błąd w transporcie ale serio, po spróbowaniu musiałam zerwać tą polewę z nadzienia, żeby dało się je zjeść.
Nadzienie wprawdzie również nie zachwyciło ale było zdecydowanie lepsze niż warstwa wierzchnia. Owo nadzienie rzeczywiście przypominało nieco Bounty, z tą różnicą, że nie było tak zamulająco słodkie jak ono. Smakiem przewodnim był kokos, naprawdę mocno wyczuwalny, tak samo jak wiórki tegoż orzecha. Konsystencją stała i nieco gumowata ale w sumie dobra. Jakby ta polewa miała normalny smak to ocena byłaby wyższa ale jako, że nie dało się jej zjeść, to punktacja leci w dół niczym wyniki sondażowe PO, sorry.
Ocena: 4/10
Kaloryczność:100g/460kcal, batonik(25g)/115kcal

Mój wczorajszy fondant, delikatnie mówiąc, nie wyszedł. Znaczy w smaku był okay, tylko, że zamiast ciasta z płynnym środkiem, wyszła mi półpłynna breja z ciastkowym wierzchem. Dla własnego dobrego samopoczucia będę obwiniać piekarnik, który musiał niedostatecznie grzać. Została mi jeszcze jedna próba, bo masy wyszło mi na dwie kokilki, więc dzisiaj podejmę wyzwanie, tym razem użyję kombiwara. Nie zmienia to jednak tego, że Top Chef byłby ze mnie marny.
Pa

13 komentarzy:

  1. Muszą lubić tam batoniki z alkoholem ;) Ja dalej nie rozumiem jak można lubić coś takiego, nie wiem czemu,ale nie znoszę alkoholu w słodyczach. Ten kokos ładnie wygląda, ale skoro źle smakuje, to zjem z radością swoją amerykańską czekoladę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Amerykańską czekoladę? zazdroszczę. Ja się przymierzam do zamówienia angielskiej czekolady, na razie tylko cena nie powstrzymuje.

      Usuń
    2. moja siostra ostatnio zamawia non stop-dwa razy w tygodniu przynoszą nam paczki od Coś Słodkiego, ta czekolada jest pyszna-chociaż nie znoszę białej ;)
      http://cosslodkiego.com.pl/product-pol-265-Czekolada-Hersheys-CookiesnCreme.html

      Usuń
    3. Ach ta, pisałam o wersji smakowej w postaci małych czekoladek, pyszna była.

      Usuń
    4. no właśnie pyszności, taka słodka, delikatna,mleczna. Ach, mogłabym mieć całe szuflady tylko jej ;)

      Usuń
  2. Jakie Ty tabletki bierzesz? Może będę mogła pomóc. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hormonalne, Syndi. Muszę je brać parę dni w miesiącu, ostatnio to miałam małą dawkę a teraz znowu została zwiększona i mój organizm przeżył lekki szok. Muszę je brać, więc trochę ponarzekam ale przeżyję ;)

      Usuń
  3. U mnie było odwrotnie, o ile dobrze pamiętam. Kokosowy mi smakował, a ten Vadasz nie bardzo :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, może jakby polewa była lepsza to i mi by bardziej smakowała wersja kokosowa.

      Usuń
  4. Myślę, że kokosowy idealnie wpasowałby się w moje gusta, bo Bounty bardzo lubię. A co do nadzienia z alkoholem, to mam podobne zdanie, źle mi się takie coś komponuje ze słodką (niesłodką też) czekoladą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakby zamienić polewę z Bounty to by pewnie ten batonik byłby świetny, a tak to czarna pupa.

      Usuń
    2. A próbowałaś wersji w gorzkiej czekoladzie? Ja nie próbowałam, bo lubię słodkości, ale Tobie może pasować.

      Usuń
    3. Nawet takie nie widziałam, słyszałam ale nigdzie nie mogłam znaleźć. :(

      Usuń

Włączyłam moderację komentarzy, dzięki temu nie powinno już być weryfikacji obrazkowej.