28.08.2013

Czekolada Boci oraz batonik Lottó



Madziarskie cuda od seri część III

Po zacukrzeniu spowodowanym przez ostatnią czekoladę, stwierdziłam, że przydało by się zjeść coś mniej mleczno-słodkiego, a bardziej idącego w stronę deserowej. Pogrzebałam w swym zapasiku, podumałam, pomyślałam i stwierdziłam, że mogę was podenerwować produktem, którego nie ma w sprzedaży w Polsce. Do tego wzięłam batonik z tej samej kategorii, a co, w grupie raźniej. Jak może niektórzy (a przynajmniej ci  co czytają tytuł i podtytuł) się domyślają czas na kolejną recenzję z serii Madziarskie cuda od seri.

Na pierwszy ogień pójdzie ta czekolada. Boci, ciemna czekolada z morelami i herbatnikami. Myślałam, że się popłacze z radości jak znalazłam skład po angielsku i nie musiałam się bawić w zgaduj-zgadula.
 Masa kakaowa jest na poziomie 50%, akurat jest to taka liczba, którą jestem jeszcze w stanie zaakceptować. Tak na marginesie to dziwi mnie to, że ktoś jest w stanie zjeść Lindta z zawartością kakao 99%, to na pewno jest zjadliwe? Raz brat przyniósł taką 90%, jak dla mnie to było nie do przełknięcia, węgiel brany na biegunkę bardziej mi smakował. Myślę, że 50% to zacna liczba, taka zrównoważona i wyśrodkowana. Szczególnie studenci lubią ją lubią i dążą na kolokwiach do uzyskania tego wyniku. Czekolada przyszła do mnie lekko nadłamana i załamana (została biedulka źle potraktowana na poczcie) ale najważniejsze, że nie była stłamszona, reszta mnie mało interesowała.
Smak: jak już wspominałam jest ona ciemno-deserowa, wobec czego nie trzeba się obawiać zamulającej słodyczy, ani, wykrzywiającej gębę, cierpkości gorzkiej. Bez mlecznego posmaku, za to z wyraźnym elementem kakaowym. 
Kawałki herbatników chrupią pod zębami ale jako tako smaku nie dają, jest ich za mało i w ogóle są za małe na to. Za to wyraźnie wyczuwa się smak moreli, wprawdzie też nie są to duże kawałki, ot od czasu do czasu da się wyczuć pod językiem takie małe, lekko gumowate kawałeczki ale efekt jest.  Dają taką owocową słodycz, która doskonale uzupełnia się z delikatną goryczką kakao. Czekolada jest dość twarda, nie rozpuszcza się w dłoni. W sumie jest bardzo smaczna, ani nie za cierpka ani nie za słodka, z ciekawym owocowym elementem, szkoda tylko, że te ciastka nie są bardziej wyraźne. Jeśli kiedykolwiek się na nią natknięcie to bierzcie śmiało, polecam.
Ocena: 9/10
Kaloryczność:100g/523kcal, 7kostek(22,5g)/112kcal

 A żeby nie było tak miło i uroczo, to teraz produkt, który nie do końca mi podpasował. Zresztą byłoby to dziwne i podejrzane, gdyby wszystko tak mi do końca ekstra odpowiadało, niebo w gębie i polecam serdecznie. Trudno oczekiwać, że druga osoba trafi  w 100% w nasz gust, bo gusta są różne. Kończąc tą moralizatorską gadkę przedstawiam wam ten batonik.
Batonik  Lottó, według tłumacza Google jest to „Ciemna czekolada wafel pokryty smak rumu z orzechowym nadzieniem”, wafla to ja tam nie widziałam ale skora tak twierdzi nieomylne Google… chociaż raz nieomylne Google stwierdziło, że mam raka jajników, tarczycy, prostaty i mam grzybicę głowy, więc na dwoje babka (tylko nie ziemniaczana, fuj) wróżyła. Użyłam translatora dopiero po spróbowaniu, bo chciałam się przekonać, czy mój zmysł smaku ma rację czy nie. Okazało się, że miał racje. Znaczy, mogłam wywnioskować po opakowaniu,  że to będzie coś z orzechami ale reszty nie byłam pewna. A, i nie bójcie się tego białego nalotu, to nie jest pleśń tylko efekt przechowywania czekolady w różnych temperaturach, spokojnie można ją jeść.
Smak: całość oblana jest cienką czekoladą , raczej nie pierwszej jakości i zdecydowanie nie mleczną, bo takiego posmaku nie czułam. Może nie przesadzili z cukrem ale na pewno poskąpili kakao, bo było prawie niewyczuwalne. Właściwie to chyba ta czekolada wchłonęła smak ciemniejszej części batonika. Wobec tego nasuwa się pytanie:  jak smakuje część ciemniejsza, ano smakuje alkoholowo. Nie jest to nachalny smak nadziewanych likierem czekoladek ale jakiś tam aromat jest. 
Masa jest zbita, lekko gumowata, a pod zębami chrzęści cukier albo kawałki mojego uzębienia, mimo to nie była przesadnie słodka. Niezbyt smaczna ale nie przesłodzona. Jaśniejsza część była znacznie lepsza. W niej wyraźnie wyczuwało się smak orzechów, jakby cały batonik był zrobiony z tej masy ten produkt byłby wyżej na mojej liście. Poza smakiem reszta jest podobna jak w ciemnej części. Nie będę ściemniać, że jest to super-hiper produkt, bo moim zdaniem nie jest, sytuację ratuje jedynie nadzienie orzechowe ale nie wykluczam, że osoby lubiące słodycze alkoholowe, mogłyby bardziej docenić ten batonik.
Ocena: 5/10
Kaloryczność: 100g/415kcal, batonik(25g)/104kcal

Dzisiaj idę na do wampirzyc na swoistą akupunkturę. Właściwie to w poniedziałek miałam iść ale na myśl o walce na śmierć i życie ze schorowanym dziadkami i obolałymi staruszkami zrobiło mi się ciemno przed oczami i obleciał mnie strach. Nie miałabym żadnych szans w starciu z całym zastępem. Z jednej strony dostałabym opowieścią o wrzodach żołądka, z drugie ogłuszyłoby mnie kazanie o tym jak młodzi tylko czas lekarzom zajmują a na koniec zostałabym znokautowana podejrzeniem o ciąże, aborcję, niepłodność ,narkotyki, anoreksje, bulimię i pasożyty, wszystko w jednym. Walka z góry była przegrana ,więc na pobieranie krwi wybrałam środek tygodnia, kiedy teoretycznie powinno być mniej ludzi. Jeżeli nie dam znaku życia do południa, pomścijcie mnie.
Pa

14 komentarzy:

  1. I've tried that Boci bar once before and remember it being quite nice too. It as in a UK discount store once.
    I've also seen the Boci strawberry yogurt cream bar, have you tried that one?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Unfortunately not as I never been in the UK, I plan on going to the UK on vacation next year, so I should probably start making a must-try list ;D

      Usuń
  2. Fajne ma wzorki ta czekolada na kostkach :D Morela i herbatnik wydaje się być dobrym połączeniem, ale bardziej zaciekawił mnie ten batonik. Oczywiście, gdybym nie przeczytała, to w życiu bym nie zgadła, że tam jest jakiś nalot, myślałam że "tak ma być" :D Bardzo smakowicie to wygląda, jadłabym! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Morela i czekolada to pyszne połączenie, muszę się rozejrzeć czy nie ma takiej polskiej wersji.Heh, wolałam uprzedzić, że to nie jest trująca pleść żeby ludzi nie wystraszyć :D

      Usuń
  3. ciekawy smak tej czekolady ;) Ja taką 90 % zajadam, dla mnie im więcej czekolady w czekoladzie tym lepiej. ;0 Nie lubię mlecznych :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jednak wolę mleczne ale zawsze wole te w których czuć kakao, wyjątkiem jest milka. ;D

      Usuń
  4. Ta czekolada musi faktycznie być dobra, szkoda tylko, że tych herbatników tak mało, gdyby było więcej, to pewnie byłaby jeszcze lepsza. Batonik jak dla mnie mało kuszący, bo nie cierpię alkoholowych słodyczy, fuj, i nawet orzech nie byłby w stanie tego uratować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż zrobić jak producent poskąpił tych herbatników :D. Również nie przepadam za alkoholowymi słodyczami, szczególnie jak to właśnie ten smak gra główną rolę. Raz się pomyliłam i zamiast białych michałków kupiłam trufle rumowe, wszystkie cukierki poszły do rodziców.

      Usuń
  5. Lada dzień będę jechać przez Węgry, więc będę się czaić na tą czekoladę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie kup i próbuj, to nie Milka więc nie będzie źle ;D

      Usuń
  6. A ja mam takie pytanie z innej beczki... Masz stronę na fb? :) W sensie fanpage bloga, czy coś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, dla mnie FB to czarna magia, poza tym tyle razy publicznie i głośno się wyrażałam, że prędzej mnie piorun trzaśnie niż założę konto na fejsie, że teraz byłoby mi głupio (no i te pioruny...)

      Usuń
  7. Aż nabrałam ochoty na coś słodkiego ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Normalna i prawidłowa reakcja ;D

      Usuń

Włączyłam moderację komentarzy, dzięki temu nie powinno już być weryfikacji obrazkowej.