19.08.2013

Lody w Białymstoku część II i Kinder Mleczna Kanapka



Moi ulubieńcy i lodówka mnie przygniotła

Mimo, że ostatnio się nieco ochłodziło a w powietrzu coraz bardziej wyczuwa się jesień* to nadal trwa sezon letnio-lodowy-gofrowy-staredziadybezkoszulowy więc trzeba korzystać póki można. Nie żebym później miała zamiar zrezygnować z lodów, tak bardzo jeszcze nie oszalałam. Bardziej chodzi mi o to, że niektóre miejscówy zamykają w okresie jesienno-zimowym swoje podwoje i trzeba czekać na nich, aż do wiosny. Osobiście nie mam problemów z jedzeniem lodów w temperaturze -15 stopni, (dopiero poniżej -20 mam lekkie opory), ale jakoś inni ludzie są raczej mało chętni na takie wyczyny, słabi są i tyle. Jako pierwsze przedstawiam wam miejsce, które najprawdopodobniej zaprzestanie robienie lodów (pfiii *hamowany śmiech*) po sezonie letnim.
*zaczyna się u mnie większe zainteresowanie świeczkami zapachowymi, sweterkami w nasyconych ale ciemnych kolorach oraz nowymi cieniami w kolorach jesiennych, też tak macie?

Punkt „Kręcimy lody” istnieje dopiero od tego roku. W pierwszym momencie stwierdziłam, że ktoś nie myślał, jak go zakładał w tym miejscu. Znajduje się on na Rynku Kościuszki, między lodziarnią Bonano a Bella Vita. I rzeczywiście, na początku to raczej lody z tamtąd nie cieszyły się wielkim wzięciem ale po jakimś czasie coraz częściej można było przyuważyć ludzi, odchodzących od tego punktu, z lodami w ręku. Tak jak sama nazwa wskazuję (Kręcimy) sprzedają oni lody kręcone.  Mamy do wyboru waniliowe, czekoladowe lub mieszane. Osobiście zawsze preferuję tą ostatnią możliwość. Mały lód kosztuje 2,50 a duży 5zł ale spokojnie mały lód starcza przeciętnej osobie i to jak. Za pierwszym razem doszłyśmy z mamą do wniosku, że jeżeli to co jemy nazywa się małym lodem to lepiej nie wiedzieć ile czasu jadłybyśmy dużego loda. Oprócz tego, można tam jeszcze nabyć różno-smakowe smothie, shake , granitę, gofry, a ostatnio (w sobotę zauważyłam) zieloną Bubble tea. Te ostatnie mnie ciekawi i kusi, bo chociaż wiem, że pewnie będzie to dla mnie pieruńsko słodkie (bo sama herbat nie słodzę), to jednak ciekawość robi swoje i wkrótce pewnie odżałuje te 8zł.

Kolejny punk to mała kawiarnia Coffee Point. Nie będę ukrywać,  ze jest to moje ulubione miejsce, nie ze względu na duży i ciekawy wybór smaków ale bardziej ze względu na to, że te lody są pełne smaku, nieprzesłodzone i pyszne. Wydaje mi się, że to są po prostu lody z Zielonej Budki ale już wolę wybrać sobie dwie gałki w różnych smakach, niż kupować całe jedno-smakowe pudełko. Nie wiem czy ich kawa jest dobra, nigdy nie piłam więc na ten temat się nie wypowiem, tak sama na temat ich gofrów czy deserów ale te lody to dla mnie prawdziwa symfonia. Coffee Point można znaleźć w dwóch miejscach w Białymstoku, w Atrium Białej i na ulicy Sienkiewicza niedaleko Rynku Kościuszki. Częściej kupuję w tym pierwszym, bo jest tam większy wybór smaków ale czasami, jak widzę tłumy przed lodziarniami wcześniej wymienionymi, to skręcam w bok i kupuje pyszne lody tam, gdzie nie ma innych ludzi. Na tym zdjęciu widzicie akurat sorbet malinowy, intensywny i nie przesłodzony, taki jak lubię. Nie wszystkie ich smaki mi jednak odpowiadają, raz w okolicach Halloween dali smak dyniowy, ciekawości spróbowałam, nigdy więcej, takiego paskudztwa dawno nie jadłam. Ale taki orzechowy, sułtański czy Nesquik są warte spróbowania. Gałka kosztuje 2zł

Ostatnie miejsce na mojej lodowej mapie to lodziarnia Gunga, która mieści się w Galerii Alfa. Według informacji na stronie internetowej, lody są produkowane w rodzinnej firmie i dostarczane tego samego dnia do punktów sprzedaży, sami zdecydujcie czy w to wierzyć. Tu muszę przyznać, że mają wiele ciekawych smaków, na załączonym zdjęciu widzimy lód czekoladowy z chilli, niezbyt słodki, mocno kakaowy z delikatną ostrością. Oprócz tego widziałam jeszcze  Crocco Angelo, czyli o smaku chrupek orzechowych, Mascarpone  z żurawiną i Raffaello. Gałka kosztuje 2,80zł. Warto spróbować.
Jeśli ktoś jest z Białegostoku to może się zastanawiać, czemu nie ma na mojej liście budek z lodami, które znajdują się w parku. Odpowiedź jest prosta, one mi po prostu nie smakują. Jak byłam mała to owszem, zarówno te z budki przy ulicy Mickiewicza, jak i z lodziarni Joanna, wywoływały mój ślinotok ale jak ostatnio je jadłam to nie czułam żadnej przyjemności, tylko rozczarowanie. Lody włoskie sprzedawane tuż przy Legionowej, również nie wzbudziły mojego entuzjazmu. A co z lodami Grycana, ktoś mógłby się zapytać. Wiem, że ta firma ma rzeszę swoich zwolenników i fanów ale ja się do nich nie zaliczam. Robiłam parę podejść i jeżeli mi lody czekoladowe nie smakują, to coś jest nie tak ze światem… albo ze mną ale bardziej stawiam na świat.
Na razie to tyle z tej serii, miałam jeszcze w zanadrzu jedno miejsce ale mi podpadli wielkością gałki, więc nie znajdą się na tej mojej elitarnej liście.

Produkt reklamowany jako taki, który najlepiej wpada między posiłkami. Z pewnością kojarzycie spadającą lodówkę z odpowiednią zawartością. Tak na marginesie, to osoba z darem przywoływania latających lodówek, mogłaby zostać geniuszem zła „Nie Panie władzo, nie mam pojęcia skąd się wzięła ta lodówka, która spadła na mojego zajadłego wroga/eks chłopaka, który mnie tak zranił”. O dziwota, ten produkt wcale a wcale mnie nie kusił, miałam tak zwane psie-czucie, że to się raczej nie skończy pianiem z zachwytu. Jednak moi rodzice kupili jakiś multipak dla moich bratanic i jeden egzemplarz dali mi.

Kinder Mleczna Kanapka, niby najlepiej smakuje między posiłkami, kiedy robimy się głodni, a nie możemy przyrządzić sobie porządnego żarcia. Dobrze że przynajmniej nie pieprzą bzdur na temat zawartości wapnia, prawidłowego żywienia dzieci (a dokładniej tymi kanapkami),samego zdrowia zawartego w tym produkcie ple, ple, ple. Owszem sugerują, że jest to lekka przekąska ale chyba nie ma tam nic o zdrowiu (mogę się mylić, nie sledze dokładnie wszystkich reklam).
Smak: biszkopt jest miękki ale równocześnie dosyć suchy i czuć go starością, dla pewności sprawdzam datę ważności. Nieee spokojna głowa, jeszcze z miesiąc spokojnie by wytrzymał, więc to wada produktu. Jest słodki ale jeszcze w granicach przyzwoitości, nieco mdły. Kolor mógłby sugerować, że może smakować kakaowo, skład również mógłby to samo sugerować, niestety moje kubki smakowe są odporne na sugestię i stanowczo stwierdziły, że to kicha a nie kakao. Gorsze od tego biszkoptu jest jednak nadzienie. Mocno tłustawe z posmakiem taniego tłuszczu. Główny smak kojarzy mi się z takimi tanimi, niedobrymi lodami mleczno-cytrynowymi, nie mam pojęcia skąd ta cytryna ale ja czuję ten sztuczny kwasek. Nie są za słodkie, posiadają formę stałą ale są jakby lekko napowietrzone.

Zemdliło mnie po tej lekkiej przekąsce porządnie, niby cukier stoi na czwartym miejscu w składzie, niby ten biszkopt i nadzienie nie są za bardzo słodkie ale razem tworzą mieszanką wybuchową i kompletnie nieodpowiadającą mojemu gustowi. Zjadłam połowę, resztę wywaliłam, bo nie miałam zamiaru się poświęcać. Zdecydowanie jestem na nie, nie będę wykradać tego z koszyków innych ludzi.

Ocena: 2/10
Kaloryczność:100g/422kcal, sztuka(28g)/118kcal
Gdzie kupiłam: dostałam
Cena: jak wyżej
A tak poza tym to ta mleczna kanapka wygląda jak obicie paskudnej sofy, tyle.Nie wiedziałam jaką etykietę dać temu produktowi, w końcu wybrałam batonik, bo nie chciałam tworzyć nowej, może lepsze by było słodkie wypieki, w końcu posiada biszkopt, hmmm *myśli intensywnie*
Pa *nadal myśli*

29 komentarzy:

  1. Te kręcone lody smakują mi plastikiem, próbowałam kilka razy w różnych miejscach i miastach i wszędzie to samo :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie plastikiem i zjełczałym mlekiem smakują kręcone lody w parku, może to, że ten punkt jest nowy i dopiero zyskuje klientów sprawia, że na razie trzymają fason, przynajmniej według mnie.

      Usuń
    2. Fuj, całe szczęście, że rzadko się kuszę na kręcone lody, jeszcze na "plastikowe" w smaku nie trafiłam.

      Usuń
    3. Dlatego jak ja znajduje sprawdzony punkt to trzymam się go wszystkimi kończynami.

      Usuń
  2. Narobiłaś mi smaka na lody z chilli, raffaello i orzechowe, a w zamrażarce mam tylko zwykłe czekoladowe :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możesz posypać czekoladowe przyprawą chilli ;D Znając siebie ja bym pewnie tak zrobiła ale ja kiedyś posmarowałam sobie popękane usta sosem tabasco żeby je optycznie powiększyć, nie bierz ze mnie przykładu :D
      Jadłam wspomniane wcześniej lody kawa z bezą, wpisują się na listę moich ulubieńców.

      Usuń
    2. Kawa z bezą <3
      Smarowanie czegokolwiek sosem tabasco brzmi dla mnie jak trauma, nie mam takich odpałów w planach, zresztą lubię swoje usta :D

      Usuń
    3. Znalazłam wtedy informację o błyszczykach z chilli po których usta będą ponętniejsze, durna ja, oj durna.

      Usuń
  3. Za takie produkty jak Kinder mleczna kanapka powinno się zdzierać bandycki haracz. Nie dość, że to niedobre, to jeszcze ma tak kretyńską reklamę, że aż chce się walić łbem o ścianę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za sam smak to ja mam ochotę zacząć rozglądać się za odpowiednim palem aby pobawić się we Vlada Tepesa.

      Usuń
  4. Uwielbiam mleczną kanapkę, jest genialna. Nie wiem co jest nie tak z moimi kubkami smakowymi, ale dla mnie zdecydowanie nie jest słodka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie przyprawiła o mdłości a Milkę zjem spokojnie, więc podziwiam wytrzymałość twoich kubków sakowych ;D

      Usuń
    2. Dużo przeszły :D Milka jest słodka, ale sztucznie słodka - nie smakuje mi kompletnie

      Usuń
  5. Kurcze szkoda, ze nie wrzucilas tej recenzji wczesniej, bo cos na sobotnich zakupach mnie podkusilo i zakupilam i mleczna kanapke i kinder pingui o_O moze przezyje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Głowa do góry, to, że ja plułam z obrzydzenia nie znaczy, że u ciebie będzie tak samo, może ci posmakuje :D

      Usuń
    2. Kanapka jest chyba najsłabszym wyrobem kindera, ale pingui uwielbiam!

      Usuń
    3. Wierze ci ale na razie wolę unikać tego typu produktów.

      Usuń
  6. W Płocku na Tumskiej podają najlepsze kręcone lody, też porcje są takie gigantyczne ;) Ja też zawsze wybieram mieszane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mieszane są najlepsze, po co ogranicza się do jednego smaku jak można mieć dwa ;D

      Usuń
    2. Byłam, jadłam, potwierdzam :D

      Usuń
    3. Czyli widzę, że sprawdzone i pewne miejsce ;D

      Usuń
  7. Trzeba było mi dać tą połowę mlecznej kanapki. Od dziecka jestem uzależniona, dla mnie w ogóle nie jest za słodka (a czekolada mleczna z Alpen Gold wykręca mi gębę na drugą stronę z powodu poziomu słodkosci;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz, u mnie jest odwrotnie. Kwestia gustu i własnych upodobań smakowych;D

      Usuń
  8. Zapraszamy Cię do wzięcia udziału w naszym konkursie :) Do wygrania efektowna bransoletka! :)
    https://www.facebook.com/pages/Artea/433661640081806?fref=ts

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam fejsa (taka jestem alternatywna)ale jestem pewna, ze osoby przeglądające komentarze zerkną co tam masz ;D

      Usuń
  9. Jakbyś była kiedyś w Gdańsku koniecznie idź do Misia-najlepsze lody na świecie. Stoisz w kolejce jak za papierem w PRL-u, ale potem masz około 10 minut największej przyjemności na ziemi. Najlepszy smak to deser angielski, smakuje jak pudding :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami widać, ze jak kolejka to znaczy, że dobre bo inaczej ludzie by nie stali. Albo dają za darmo, to też jest powszechne.

      Usuń
  10. koniecznie wybiorę się do Coffee Point ! :D Dzięki Tobie wiem już że warto ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz jescze warto przejść się do nowego punktu przy Rynku Kościuszki. Sprzedają nie na gałki ale na packi i robią je własnoręcznie na bieżąco, polecam :D

      Usuń