09.08.2013

Lody Arietta, Marletto i Carte D’or, Biedronka



Najdroższe=najgorsze

Witamy na Górze Przeznaczenia, jak widzicie mamy stąd idealny widok na płaskowyż Gorgoroth i resztę Mordoru. Obecnie temperatura jest wręcz stworzona na opalanie, zniszczenie Jedynego Pierścienia ™* i ugotowanie się żywcem. Już wkrótce zabiorą nas olbrzymie orły, ratując nas w ten sposób przed zginięciem w gorącej lawie ale do tego momentu prosimy o zachowanie spokoju i podziwianie widoków.
*prawa zastrzeżone -Sauron
Dobra, może to nie jest jeszcze Mordor ale jestem pewna, że jesteśmy blisko. Temperatura przekroczyła stopień „nie przypominam sobie żeby Polska leżała w strefie klimatu zwrotnikowego” i osiągnęła „mam ochotę zedrzeć z siebie skórę i się nią wachlować”. Wszędzie trąbią o tym, że trzeba uzupełniać płyny bo się odwodnimy i będzie chryja. Ja do tego dodam mój sposób na chociażby chwilową ulgę, lody. Jak zapewne wiecie niedawno w Biedronce była promocja na te produkty, ja sama zaopatrzyłam się w kilka rzeczy. Nie za dużo, bo mam w planach inne lody ale co wzięłam to moje. Kolejność jest od najlepszych po najgorsze.

Lody Arietta z migdałami, czyli biedronkowa wersja Magnumów. Wiecie, nie chce wyjść na czepialską ale trochę nie podoba mi się ta woda na pierwszym miejscu w składzie, w końcu to nie sorbet.  Ale dobra już, przejdę może do smaku.
Smak: czekolada jest mleczna, niezbyt gruba ale również niezbyt słodka. Lekko chrupiąca o wyraźnym smaku zatopionych w niej migdałów. Chociaż głównie wyczuwa się mleczny posmak nie brakuję tu również delikatnego posmaku kakao, jak na tą cenę bardzo dobra. Nadzienie może nie jest najlepsze ale od biedy może być. Nieprzesłodzone, mleczno-waniliowe, niestety równocześnie jest nieco rozwodnione w smaku, ta woda wysoko w składzie w końcu do czegoś zobowiązuje. Moim zdaniem  jest uboższe w smaku niż lidlowskie Gelatelli ale ujdą. Wprawdzie nie są to najlepsze lody jakie jadłam ale zjadłam je z przyjemnością, warto je kupić i spróbować.
Ocena: 8/10
Kaloryczność:100ml/ 241kcal, lód(120ml)/290kcal
Gdzie kupiłam: Biedronka
Cena: 1,23zł w promocji

Rożek Marletto Duo, lody o smaku waniliowo-czekoladowym z sosem o smaku czekoladowym. Tutaj też woda jest wysoko w składzie, wydaje mi się, że jest to pójście po taniochę, oj nieładnie. Poza tym „sos o smaku czekoladowym”, na serio nie mogli dać sosu czekoladowego, musieli dać taki o smaku(nie, to nie jest jedno i to samo).
Smak: polewa kakaowa na samej górze jest nieco bezsmakowa, nie za słodka i lekko kakaowa ale zdecydowanie gorsza jakościowo niż czekolada w Ariettach. Nadzienie dzieli się na dwie części: ta waniliowa jest zdecydowanie gorsza. Mało mleczna, wanilii praktycznie nie czuć. Ma jeden plus, nie jest za słodka. Część kakaowa jest w 100% smaczniejsza, nie najlepsza ale smaczniejsza niż waniliowa. Bardziej wyrazista o mocno kakaowym smaku i nie za słodka. Sos znajduje się w samej końcówce rożka, jest bardzo słodki, wręcz zamulający i tylko tyle można o nim powiedzieć, słabizna. Najlepszy z tego wszystkiego jest sam rożek. Dzięki temu, że miał cienką kakaową powlokę nie nasiąkł, pozostał chrupiący, suchy ale nie przesuszony i pyszny. Ogólnie nie jest to najlepszy lód tego rodzaju jaki jadłam lecz za taką cenę można go zjeść bez rozczarowania, czemu nie. Na żadne ekstra doznania smakowe i tak się nie nastawiałam.
Ocena: 6/10
Kaloryczność:100ml/170 kcal, rożek(120ml)/204kcal
Gdzie kupiłam: Biedronka
Cena: 0,71zł w promocji

Tym razem ostatni nie będą pierwszymi, oto największe rozczarowanie moich lodowych zakupów: Carte D’or Tiramisu. Akurat lodów tej marki było najmniej, oprócz podanego były creme brulee (o którym słyszałam niepochlebne opinię) i waniliowe (nudaaaa), potem stwierdziłam, że trzeba było jednak wybrać nudę. No cóż, wiem z czego powinno się składać tiramisu, spodziewałam się małego posmaku alkoholowego, choć miałam nadzieje, że tego nie będzie. To co spróbowałam przerosło moje oczekiwania, niestety. Aha, składu nie będzie, bo za Chiny ludowe i Związek Radziecki nie mogłam zrobić zdjęcia całości. Jednak, ku mojemu rozczarowaniu, tu również w składzie była woda i to na drugim miejscu. Ludzie, woda w lodach nie jest potrzebna, nawet w lidlowskich Gelatelli nie ma wody w składzie, a nie są one drogie.
Smak: alkohol , czuć głównie alkohol, wybija się na pierwszy plan niczym pijany półnagi wujek tańczący breakdance* na weselu amiszów. Teoretycznie w tiramisu dużą rolę gra kawa, no owszem w składzie widnieje ale już na moich kubkach smakowych to nie. Lody nie są za słodkie, raczej zachowują normę jak na lody. W masie zatopione są kawałki biszkoptów. Kawałki te są nawet sporawe ale co z tego jak nie ma ich dużo. Nie są jakieś nadzwyczajne, słodkie, rozmiękczone i biszkoptowate w smaku. Masa lodowa jest miękka i z łatwością daję się nabierać na łyżkę. Nie byłyby takie złe gdyby nie ten alkohol, jak dla mnie fuj i tyle.
*każdy ma kogoś takiego w rodzinie. Wiecie takiego faceta co przy najmniejszej okazji zalewa się w trupa i robi z siebie pośmiewisko.
Ocena: 3/10
Kaloryczność:100g/200kcal, 100ml(czyli dwie gałki?)/100kcal
Gdzie kupiłam: Biedronka
Cena: 3,74zł w promocji

Niestety musiałam wykreślić jedno miejsce z planowanej II części Lody w Białymstoku. Smak się nie pogorszył, cena również nie jest zła ale jak ja proszę o gałkę loda, to chce dostać całą gałkę, a nie pół gałki, która spada na samo dno wafelka i topi się zanim dogryzę się do niej. Nie powiem jakie to miejsce, będę na tyle miła i uprzejma.
A i pochwalę się co rodzice przywieźli mi z urlopu w wielkim mieście. Zrobiłam listę z zaznaczeniem, że mogą wybrać jedną rzecz z podanych, chodziło mi o to, że jak nie znajdą jednego produktu, to będą mogli wybrać inny. Nie brałam pod uwagę tego, że kupią mi parę pozycji z tej listy.
Szkoda tylko, że dopiero jak wrócili to przypomniałam sobie, że w tym mieście jest sklep, gdzie jest duży wybór wosków Yankee Candle, ach ta skleroza.
Pa

35 komentarzy:

  1. Podobno lody i zimne napoje wcale nie są pomocne w czasie upałów, bo jak gwałtownie schładzamy nasze organizmy, to one płatają nam figla i się gwałtownie rozgrzewają, próbując wrócic do 'normy'.
    Jak o tym usłyszałam, pomyślałam sobie: 'Nope. Fuck you'. I poszłam po więcej lodów.

    Poza tym... Nie lubię drogich lodów. Moje kubki smakowe to plebs, więc szkoda mi pieniędzy na drogie lody, bo zwykle przez mój niewysublimowany smak, mam wrażenie, że nie są warte swojej ceny. Nawet po promocji w Biedzie :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też to słyszałam ale postanowiłam w to nie wierzyć bo to się kłóci z moim światopoglądem i sposobem żywienia :D
      Ja lubię drogie lody tylko, że moja kieszeń ich nie lubi więc najczęściej posilam się tymi tańszymi i zawsze jestem mile zaskoczona jak okazują się dobre.

      Usuń
  2. Arietta to chyba najlepsza pozycja z biedronkowej zamrażarki. Podobno w tym roku wyszły też inne wersje, nie wiem, do mnie nie dotarły.
    Ale się teraz cieszę, że nie udało mi się trafić na Carte D'Ory, plułabym sobie w brodę, że mogłabym mieć za to dwie paczki chipsów albo coś :D
    Fajne łupy Ci rodzice przywieźli, jadłabym :slina:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja innych wersji nie widziałam, może za słabo oglądałam te zamrażalki.
      Ja sobie pluję w brodę, że nie wzięłam waniliowych, takie rozczarowanie.
      Szczególnie miałam ochotę na te milki ale Dolfin też mnie cieszy :)

      Usuń
    2. Dolfina nie kojarzę. A Milka zawsze spoko :D

      Usuń
    3. Dolfina to ujrzałam na jednym blogu, dostępny chyba tylko w Almie więc strasznie kusiło ;)

      Usuń
    4. A co to za cudo w ogóle?

      Usuń
    5. Z tego co widziałam to trochę maja tych smaków ale mnie najbardziej zaciekawiła czekolada mleczna z masala czyli z cynamonem imbirem, kardamonem, pieprzem i goździkami. Będzie idealna na jesienny wieczór (ma długą datę ważności więc może poczekać)Jeszcze jest taka malutka deserowa z pomarańczą ale to już inwencja rodziców bo o taką nie prosiłam.

      Usuń
    6. Korzenna czekolada :slina:
      Pamiętam, jak w Biedronie były w zeszłą zimę czekolady Trumpf z korzennymi nadzieniami, trzy rodzaje, nakupiłam ich wtedy tyle, że zdążyły mi się dawno znudzić, a jeszcze ich kilka leżało w szufladzie :D
      A co do lodów, to teraz są w Kaufie Carte D'Ory w promocji i nie wiem, czy jutro po nie jechać (jest promocja tylko na trzy smaki, mnie kusi bananowo-czekoladowy), czy sobie odpuścić...

      Usuń
    7. Pamiętam te czekolady, ta z korzennymi mi bardzo smakowała w odróżnieniu od tej z cynamonem.
      Ja na razie do Carte Dorów się zniechęciłam po tym tiramisu.

      Usuń
  3. Żadnych z powyższych nigdy nie próbowałam, nawet przy okazji promocji w Biedronce, co jest dziwne :D Ale z tego co widzę skuszę się chyba na biedronkowe Magnumy, są jeszcze jakieś inne smaki? No i Carte D'ory też wyglądają zachęcająco, mnie alkoholowy posmak nie przeszkadza, więc jest szansa, że będą mi smakować.
    A swoją drogą, to wiesz jak trzymać w napięciu, jak przeczytałam "kolejność od najlepszych po najgorsze" to jak nic spodziewałam się Carte D'or na pierwszym miejscu... A tu takie zaskoczenie! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Inne smaki podobno są ale ja ich nie widziałam, jak alkohol ci nie przeszkadza to polecam, mogą ci smakować.
      Weź, ja sama spodziewałam się, że Carte będą najsmaczniejsze a tu po pierwszej łyżce wiedziałam, że nic z tego.

      Usuń
  4. Uwielbiam Cię za poczucie humoru;]
    A tak poza tym chętnie spróbowałabym tej milki;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że na żywca tak nie strzelam żarcikami, mam nieco opóźniony zapłon w tym zakresie ;D
      Ja też chętnie je spróbuję ;D

      Usuń
    2. W sumie podobnie jak ja - chociaż ja mam taki humor, że czasem nie wiadomo jak zareagować jak ktoś tego nie czuje;)

      Usuń
  5. Jadłam wszystkie 3 lody i w sumie z tego wszystkiego, to najbardziej smakował mi rożek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rożek nie był zły ale jak dla mnie nie był też zachwycający.

      Usuń
  6. Arietta zawsze spoko, za to wczoraj szarpnęłam się na różowego magnuma i... blee. Nie polecam, kasa wydana na różowy plastik w plastikowej polewie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jadłam wersje espresso więc wierze ci z tym blee

      Usuń
  7. No proszę, a ja zawsze lubiłam te Carte d'Or. Może w Biedronce jakaś gorsza wersja? Albo po prostu oceniam je wyżej, bo lubię alkohol ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja z kupnych lodów zajadam się miętowymi z Zielonej Budki i Big Bambi, ale lubię też lody w stylu Arietty.
    Ta Milka, którą Ci rodzice kupili jest cudowna, siostra mi taką z Włoch przywiozła. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Zielonej Budki to wolę orzechowe i czekoladowe ale miętowe też były niezłe.
      miałam ochotę na ta Milkę już od dawna tylko, że u mnie jest nie do kupienia.

      Usuń
  9. Na szczęście jakoś nigdy za lodami nie przepadałam. Nie wiem pewnie przez moje wiecznie chore gardło? Ale jakoś nie ciągnie mnie do nich, od czasu do czasu zjem, ale wielkiej miłości nie czuję....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Współczuję chorego gardła, tylko raz tak miałam, ze próbowali we mnie niemal siłą wepchnąć lody do gardła a ja się broniłam, bo mi tak owo gardło nawalało, że samo połykanie śliny było agonią.

      Usuń
  10. Lubię rożki biedronkowe, najlepsze są orzechowe! Ale i tak w smaku nic nie pobije sernikowych Haagen Dazs... Tyko ta cena ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za smakiem sernikowym za bardzo nie przepadam ale jak raz spróbowałam jednych Haagenów to tylko czaję się na promocję żeby kupić inne smaki. :)

      Usuń
    2. Sernik truskawkowy i Cookie Dough są moje ulubione. Czasem warto się przełamać i wydać 20zł na opakowanie. Z tego co pamiętam w Warszawie jedna gałka (sklep Haagen Dazs) kosztuje ok. 10 zł :D, więc paczkowane nie są jeszcze takie złe :P

      Usuń
    3. Do tej pory nie mogę z tą ceną za jedną gałkę, zdecydowanie lepiej kupić w sklepie.

      Usuń
  11. Moim zdaniem Arietta nie dorasta do pięt Gelatelli, choć rzeczywiście jest zjadliwa :). A ta biała Heidi z orzechami jest CUDOWNA! Będziesz zachwycona :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do Gelatelli to się zgadzam.
      Gdyby nie moje ogólne zwalenie słodyczami (może ciutkę przesadziłam z zakupami) to bym już ją otworzyła ale muszę się trzymać ustalonej kolejności. :D

      Usuń
  12. Kiedy czytałam Twój wpis, a konkretnie jego preludium popłakałam się ze śmiechu!:D
    Natomiast co do lodów to tak samo jak w przypadku wielu innych produktów to co droższe nie zawsze jest lepsze:/ Polecam Ci również coś jak biedronkowe Arietty i ogólnie jak Magnum z migdałami w LIDLU. Niestety nie wiem jak to się tam nazywa, ale jest tanie jak barszcz i naprawdę zacne w smaku:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiesz, skojarzenia od razu mi się nasuwały, temperatury były zabójcze ;D
      Pewnie chodzi ci o Gelatelli czyli jedne z najlepszych lodów dostępne w polskich sklepach

      Usuń
  13. uwielbiam arietty za ich podobieństwo do magnum i cenę ;) super porównanie szukałam pomysłu na deser w google i trafiłam do Ciebie, ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieje, ze wkrótce będą do kupienia w biedronce, dzisiaj patrzyłam i jeszcze ich nie było. :)

      Usuń