14.08.2013

Lindt Excellence z Chilli



Będzie ostro, no może nie tak bardzo

Omawianą czekoladę po raz pierwszy kupiłam jeszcze jak byłam w liceum kiedy naiwnie wierzyłam, że moja zajebistość swobodnie przeniesie mnie przez falę życia, a najgorsze mam już za sobą (biorąc pod uwagę, że raczej nic gorszego niż gimnazjum mnie jeszcze nie spotkało to może tak bardzo się nie myliłam). Jako stworzenie wybitnie ciekawe kupiłam ją ,bo wtedy jeszcze, połączenie czekolady z słonym/ostrym smakiem to był kosmos, cos niewyobrażalnego, sodoma i gomora, zbrodnia na ludzkości i obrzydliwe zboczenie, dlatego też musiałam ją mieć. Spróbowałam, zjadłam ją całą i nawet mi smakowała. 
Kolejne spotkanie miałam w mniej sprzyjających okolicznościach. Było to w okolicach mojej pierwsze sesji i egzaminów, w tym okresie jeszcze bardzo mi zależało aby zdać za pierwszym razem. Termin poprawkowy uważałam za coś okropnego, plamę na moim honorze. Co oznaczało, że wiadomość, iż „bardzo mi przykro ale nie zaliczyła pani u mnie ćwiczeń więc nie będzie pani dopuszczona do egzaminu, proszę przyjść w…” przyjęłam z nietypową jak dla mnie histerią. Chyba większość studentów miało moment typu „jestem za głupi/a na te studia, pójdę robić makijaże nieboszczykom”. Generalnie, jak tylko się lekko uspokoiłam, poszłam do sklepu po pocieszacze, wybór padł na tą czekoladę i jakieś piwo. Aby nie przedłużać tej historii powiem wam jedno: nigdy nie mieszajcie piwa i czekolady jeżeli wcześniej cały dzień nic nie jedliście. Efekt był taki, że modliłam się o słodką, słodką śmierć jednocześnie przeklinając swoją głupotę a w głowie kołatała mi niejasna myśl o sporządzeniu  ostatniej woli. Ledwo doczołgałam się do lóżka gdzie czekałam na rychły koniec. Do tej pory mdli mnie na sam zapach alkoholu, szczególnie piwa (z nielicznymi wyjątkami), a i na tą czekoladę długo nie mogłam patrzeć. Ostatnio stwierdziłam, że pora się przełamać i oto ona.
Lindt: czekolada gorzka z chilli. Piszę gorzka, bo tak mam zapisane w składzie ale patrząc na ilość masy kakaowej to raczej mam opory przed dalszym nazywaniem jej tak, więc  dalej będę posługiwać się nazwą „deserowa”. Nie będzie przesadą jak stwierdzę, że  jednym z powodów dla których postanowiłam znowu spróbować tego produktu są te osoby, które nie przepadają za białą czekoladą bo jest dla nich za słodka. Wielka siostra paczy na komentarze i zapamiętuję, I SEE YOU.

Smak: jak już stwierdziłam czekolada jest deserowa. Tak więc jest mniej słodka niż zwyczajne mleczne ale zdecydowanie bardziej słodka  niż te gorzkie. Zapewne nie zdziwi was to, że nie ma w niej mlecznego posmaku, za to bardzo mocno czuć smak kakao, miła odmiana po moich marudzeniach typy „nie czuć kakao, kakao brak” ale spoczko, mam tyle słodyczy, że pewnie wkrótce znowu to przeczytacie. Ta czekolada ot tak jest smakowita ale najlepsze następuję po chwili trzymania jej na języku. W tym momencie daje o sobie znać chilli. Bez obaw, nie jest to mocne palenie, przy którym od razu nasuwają się skojarzenia ze smokiem wawelskim i gwałtowną implozją(wyobrażacie sobie ten deszcz smoczych flaków i innych wnętrzności? bo ja tak*)Jest to delikatne ale wyczuwalne pieczenie, takie słabiutkie mrowienie i o to właśnie chodzi, głównie ten efekt sprawia, że czuje się taką przyjemność podczas jedzenia.
Zarówno podczas jedzenia ostrych przypraw jak i czekolady, w ludzkim organizmie wytwarza się endorfina czyli hormon szczęścia, tutaj mamy podwójną dawkę tego szczęścia. Nie mam innego wybory jak tylko wysoko ocenić tą czekoladę i polecić ją nawet tym, co na widok gorzkiej czekolady spluwają z pogardą i obrzydzeniem. Jest warta swojej ceny i to mówię ja, miłośniczka czekolad białych i mlecznych.
*nawet jako dziecko ciekawiło mnie kto potem sprzątał te smocze resztki, przecież to by szybko zaczęło cuchnąc.
Ocena: 10/10
Kaloryczność: 100g/510kcal, porcja(40g=4kostki)/204kcal
Gdzie kupiłam: Piotr i Paweł
Cena: 8,89zł

Widzicie, moje kubki smakowe nie są tak do końca schamiałe, że tylko mleczna i biała, mleczna i biała, deserowa od czasu do czasu też się znajdzie. A, trochę zgłupiałam z nazwą bo w Internecie jest wersja Chili (jedno l) i Chilli(dwa l) dałam taką jaka widnieje na moim opakowaniu.
Pa

26 komentarzy:

  1. Z egzaminami mam podobnie jak Ty, a stres zazeram czekoladą, ale u mnie histeria w związku z niezdaniem poraz pierwszy egzaminu w życiu w tym roku trwała dłużej ...

    Co do Lindtu to uważam, że jak na czekoladę takiego pokroju powinna mieć lepszy skład, a tu prosze w gorzkiej na pierwszym miejscu w składzie co cukier .... To powinna być chyba miazga kakaowa o_O Deklarują jej przecież 49 %

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 49% to minimalna zawartość masy kakaowej, a nie miazgi. Na masę kakaową składa się miazga kakaowa oraz tłuszcz kakaowy.

      Usuń
    2. U mnie ta histeria trwała tyle, że zdążyłam zestresować matkę, zdziwić brata i zszokować kota, nigdy przedtem tak się nie zachowywałam.
      Mnie skład zaskoczył bo byłam święcie przekonana, że jest to czekolada gorzka a tu nie.

      Usuń
    3. Ja to samo mama chciala mnie zaciagnac do psychologa, jak wszystko sie w zyciu zawsze zaliczalo to pierwsza porazka byla straszna, a teraz zamiast sie lenic to trzeba bedzie poprawiac i zaraz zaczac sie uczyc ...

      Usuń
  2. Jak dla mnie Lindt jest przereklamowany, ale ta czekolada faktycznie jest niezła, da się zjeść.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wszystkie ich produkty są warte swojej ceny, to prawda.

      Usuń
    2. Szkoda, że jako jedyni mają wiele połączeń smakowych. Ciężko szukać czekolad bananowych czy chilli u tańszych producentów :(

      Usuń
  3. Bardzo pozytywnie zaskoczyłaś mnie tą recenzją :). Też lubię tą czekoladę. Ciekawe jak przypasowałaby Ci Lindt Excellence Wasabi - to jeszcze bardziej nietypowe doznania ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, czasami moje kubki smakowe też domagają się czegoś innego niż mleczna i biała.

      Usuń
    2. A, ta z wasabi też mnie lekko ciekawi ale na razie nałożyłam sobie szlaban na zakupy słodyczowe ;D

      Usuń
    3. Ja też już miesiąc ... jest ciężko, ale się trzymam ;)

      Usuń
  4. Skoro mówisz, że nie jest megasuperwypas ostra, to może i się skuszę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie nie jest zbyt ostra ale ja potrafię polać chleb z czosnkiem sosem tabasco więc... ;D

      Usuń
    2. Hm, to się jeszcze zastanowię :P

      Usuń
    3. Ja nie lubię ostrych rzeczy, makaron z posmakiem chilli jest dla mnie za ostry, a ta czekolada mi smakuje :)
      Ogólnie uważam, że posmak chilli się dobrze komponuje z czekoladą, nawet wedlowska z chilli była zjadliwa, a nienawidzę Wedla.

      Usuń
    4. Zachciało mi się lodów czekoladowych z chilli...

      Usuń
  5. Nigdy nie jadłam i nie jestem do końca pewna czy chcę zjeść. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli boisz się chilli to nie ma czego, ona daje tylko ostrość, smaku papryki tu nie uświadczysz ;)

      Usuń
  6. Z Lindta bardzo lubię czekoladę z kawą, ale o niej pewnie musiałabyś napisać, że nie czuć smaku kakao...:D
    Kupię sobie tę czekoladę (tak btw. czekolada z chilli? To trochę hipsterskie...), ale dopiero w październiku, kiedy zacznie się rok akademicki. Jeśli mi nie posmakuje, to będę mogła ją porzucić w kuchni z beztroskim "Och, jasne, częstujcie się" na ustach :D.

    Nigdy nie jakoś nie wpadłam na to by robić makijaże nieboszczykom, w razie gdyby moja, ekhm, naukowa kariera poszła się kochać. Moim planem B jest banalna kasa w Tesco.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli kawę byłoby czuć to bym darowała to kakao ;D Jeżeli z chilli jest dla ciebie hipsterska to ciekawe co byś powiedziała na czekoladę z bekonem (tak ona naprawdę istnieje) :D
      Czytałam wcześniej artykuł o przygotowaniu nieboszczyków do pogrzebu i stwierdziłam, ze jakby mi z uniwerkiem nie wyszło to czemu nie :)

      Usuń
  7. Udało mi się na kilka minut dorwać dostęp do neta;)

    Uwielbiam tą czekoladę (i wersję z solą też). Nie jestem fanką czekolad z wysoką zawartością kakao, bo są dla mnie za gorzkie, te są w sam raz.

    Pytanie na szybko - próbowałaś z Terravity białej czekolady z ciasteczkami? Takiej -----> https://encrypted-tbn3.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcSU5v5Mk3O5LaoV9SflJ_OVPB5yXGfJiEXAC6kpQYccW7zWcnxjHg
    Strasznie mi zasmakowała (a za białą czekolada nie przepadam), wiec jak nie miałaś z nia kontaktu to polecam;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdzie takiej nie widziałam a zwykle przy działach ze słodyczami spędzam najwięcej czasu. Wygląda smakowicie ale na razie nie mogę niczego kupować bo się słodycze z szafki wysypują, muszę kupić jakieś duże pudło na nie. ;D

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. U mnie też dołączyła do listy ulubieńców ;D

      Usuń
  9. Jak dla mnie to słaba czekolada mało pikantna kiedyś jadłam czekoladę z chilli Sorrentinno jak dobrze pamiętam była słodziutka a pużniej bardzo pikantna kilka osób ja przepijało wodą:),ale była pyszna puzniej już jej nie spotkałam więcej:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie to mnie w tej czekoladzie urzekło, że nie była za ostra. Tylko teraz jestem ciekawa tej wspomnianej czekoladzie, ból pomieszany z przyjemnością. ;)

      Usuń