12.08.2013

Bonitki Zbożowe, Biedronka i Crunchy Caramel Biscuit, Tesco



Zbożowa biedronka i nieudany brat Twixa

Ciastka, dawno nie było wpisu o takich zwyczajnych ciastkach. Nie żebym ich nie jadła przez ten czas ale wiecie jak to jest. Nie zrobi się od razu zdjęcia opakowania, potem też się nie zrobi, bo ktoś się dorwał i zerwał je, ciastka znikają niczym darmowe produkty na wigilii miejskiej w Radomiu (wybaczcie, musiałam) i zanim człowiek się zorientuje to nie ma co recenzować. W końcu jednak zebrałam się w sobie, skorzystałam z oferty promocyjnej Biedronki i zaopatrzyłam się w ciastka , którym od razu strzeliłam słiit focię i odpowiednio opisałam.
Bonitki zbożowe, ciasteczka z mąką pełnoziarnistą i płatkami owsianymi. O ile dobrze kojarzę jest też wersja z czekoladowym spodem. Tym razem miałam jednak ochotę na taką nudę, bez żadnych dodatków.
Smak: po otwarciu paczki natychmiast poczułam ten, wielbiony przeze mnie, słodko-cynamonowy zapach i wiedziałam, że czeka mnie czysta przyjemność. Ciastka są oczywiście słodkie ale dzięki lekkiemu posmaku solnemu nie są przesłodzone. Oprócz tego można było wyczuć cynamon oraz delikatny maślany akcent. Jeżeli się człowiek podczas jedzenia skupił, zamiast pakować sobie całą garść ciastek w otwór gębowy, to mógł poczuć ten charakterystyczny owsiany smak. Ciastka nie były suche czy kruche, wręcz były miękkie i leciutko wilgotne ale tylko leciutko. Nie są to może jakieś ekstra ciastka ale jak ktoś chce coś dobrego do kawy czy herbaty to proszę bardzo, są do tego wręcz stworzone.
Ocena: 8/10
Kaloryczność: 100g/489kcal, 1ciastko(9g)/44kcal
Gdzie kupiłam: Biedronka
Cena: po przecenie 2,02zł
Tutaj macie przykład do czego można jeść te ciastka. Trochę mi ta kawa nie wyszła, bo za bardzo nie chciało mi się mleka ubijać ale w smaku były dobra.
Opisywałam już oryginalnego Twixa oraz jego podrobionego lidlowskiego brata, aby dopełnić cały obraz nadszedł czas na wersję z Tesco. Tesco nie jest sklepem do którego często chodzę, tak właściwie to może byłam w nim 5 razy. Może nie jest położony zbyt daleko, bo tylko 30 minut marszu, ale  jakoś wydaje mi się taki niechlujny i zniechęcający do zakupów. Całkiem możliwe, że w innych miastach jest lepiej ale ten najbliżej mnie tak wygląda, że litość bierze. Gazetki promocyjne również nie zachęcają do zakupów, już prędzej zniechęcają. No ale tym razem poszłam tam z jedną ważną misją, znaleźć i kupić batoniki – podróbki. Mogę oznajmić, że misja została wykonana w 100%(wiadomość ta ulegnie samozniszczeniu za 10 sekund chyba, że wpłacicie pokaźną sumę na konto sekty organizacji scjentologów)
Crunchy Caramel Biscuit, pierwszą rzeczą jaka rzuciła mi się w oczy to rozmiar. Te paluchy są zdecydowanie mniejsze niż oryginał czy nawet lidlowska podróbka. Tamte wersje ważą odpowiednio 25 i 29 gramów, ten to oto opisywany osobnik jakieś 21g. Biorąc pod uwagę jego smak nie jest to koniecznie zła rzecz. Jestem tylko ciekawa jak w przeliczeniu na kilogram wszystkie te wersje wypadłyby cenowo, nie chce mi się liczyć ale cos mi się wydaję, ze Lidl by wyszedł najlepiej w tym zakresie. 

Smak: czekolada jest mleczna, przynajmniej w teorii ,w praktyce to mam wrażenie, że jest zrobiona z posłodzonej plasteliny. Słodka i taka nie czekoladowa, o kakao można tylko pomarzyć, nie ma też mlecznego posmaku, no słodka plastelina i tyle. Dobre w niej jest to, że jest cienka. Następny jest karmel, tu myślałam , że żadna niespodzianka mi nie  grozi, no bo jak można schrzanić karmel, nie? Ha, Ha, Ha, nie doceniłam zdolności producenta, szczerze za to przepraszam. Trochę to niesamowite, że w karmelu nie czuje smaku karmelu. Dopiero po pewnym czasie trzymania na języku, jakieś delikatne echo tego smaku się pojawia ale bądźmy poważni, smak karmelu powinien mnie walić po kubkach smakowych niczym Pudzian Najmana, a nie nieśmiało machać w przyciemnionym pokoju. Oprócz tego ten „karmel” jest w formie stałej nic się nie rozlewało co było jego jedyną zaletą. 
Ostatnim elementem jest herbatnik. Mogę z ręką na sercu napisać, że jest on najlepszy z całego tego zestawienia. Słusznych rozmiarów i delikatnie słodki ale z nutką soli. Może nieco przysuchy ale jeszcze może być, nie kruszy się i nie zostawia w ustach niesmaku w odróżnieniu od reszty składników. Generalnie ten batonik ma się do Twixa jak Disco polo do muzyki klasycznej. Nie smakował mi i raczej nie powtórzę tego doświadczenia, już wolę dodać trochę groszy i kupić batonik w Lidlu. Z przykrością stwierdzam, że mam jeszcze tescową wersje Snickersa, Odynie zmiłuj się nade mną.
Ocena:3/10
Kaloryczność: 100g/495kcal, 2paluchy(42g)/210kcal
Gdzie kupiłam: Tesco
Cena: 0,89zł
Mam nadzieje, że nie uraziłam nikogo, komu smakują te batoniki, wolę się upewnić bo dla niektórych słodycze to  „serious business”.
Pa

14 komentarzy:

  1. Mnie te tescowe batoniki też tyłka nie urywają, Tesco powinno wziąć przykład z Lidla w robieniu podróbek. Lidlowe są lepsze, niż oryginały :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lidl jako mistrz Yoda a Tesco jako Luke ;D dziwne mam dzisiaj skojarzenia.

      Usuń
    2. Star Wars zawsze spoko :D
      Ale Tesco to raczej jako uczeń początkujący, niestety. Bardzo nie polecam podróby kokosowej Princessy.

      Usuń
  2. Bonitki zbożowe są super, szczególnie te z czekoladą na spodzie. A tescowe batony nie zachęcają nawet opakowaniem, mam nadzieję, że nie ucierpisz bardzo jedząc ich wersję Snickersa, trzymam kciuki. :P
    Fajna kawa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odechciewa mi się to jeść na sama myśl, dobrze, że przynajmniej nie kosztowały dużo.

      Usuń
  3. Bonitki z czekoladą-boskie :) a zresztą ja lubię wszystkie ciastka zbożowe. A podróbek Twixa nie jadam, zresztą sam Twix jakoś mnie nie kręcił nigdy....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również uwielbiam większość ciastek zbożowych.
      wiesz jak Twixy mnie kręcą a ten batonik to mnie wręcz odrzucał od siebie to chyba niezbyt dobrze świadczy o smaku.

      Usuń
  4. Oryginalnego Twixa nie lubiłam od zawsze. Nie pasowało mi połączenie tej czekolady z herbatnikiem i karmelem, ale jak spróbowałam ( a raczej zostalam niejako zmuszona) do skosztowania lidlowskiej wersji to spasowałam na dobre, bo wybitnie mi nie smakuje. Co najgorsze na każdą nadażającą się okazje ( albo i bez okazji) dostawałam po kilka opakowań od jednego z członków rodziny. Od tego czasu nie mogę na te batoniki patrzeć hehe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uuuu, jak tak to tym bardziej nie polecam tego batonika. I współczuje nietrafionych prezentów, mnie samą wkurza jak dostaje słodycze których nie lubię.

      Usuń
  5. Fajnie, że opisałaś ciastka z biedry! Bo przyznam szczerze, że ciągle kupuję jedne i te same (Bonitki owsiane, które ubóstwiam!), bo boję się spróbować czegoś innego -> wiele ciastek jest po prostu niedobrych. Więc na pewno spróbuję tych z Twojego polecenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobre są ciastka Krakuski, na przykład zbożowe albo kruche kokosowe.

      Usuń
  6. Kusicielko wstrętna, przez Twoje posty MUSIAŁAM wczoraj w Biedronie kupić Bonitki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I kto to mówi, ja przez ciebie będę musiała jutro kupić wiórki kokosowe na ciasto marchewkowe :D

      Usuń
    2. Zżarłam prawie całą paczkę tych ciastek za jednym zamachem :torba:
      Mogłyby być bardziej zasładzające, byłoby ekonomiczniej :D

      Usuń

Włączyłam moderację komentarzy, dzięki temu nie powinno już być weryfikacji obrazkowej.