01.08.2013

Batonik Milky Way



Sentyment dostał hiperglikemii.

Droga mleczna, Galaktyka licząca ileś tam pierdyliardów gwiazd. Znajduje się w niej również nasz mały układ słoneczny, no i my, a przede wszystkim  JA. Średnica Galaktyki wynosi 78 000 lat świetlnych, trochę niewyobrażalne dla osoby, dla której odległość między Białymstokiem a Szczecinem jest duża. Absolutnie na wieki wieków pozostanie dla mnie tajemnicą, czemu nazywa się to drogą mleczną. Coś tam niby angielska wersja Wikipedii tłumaczy ale ja tego nie widzę. Te rozczarowanie, kiedy okazało się, że wszystkie bajki które oglądałam kłamały i droga mleczna wcale nie składa się z mleka (a księżyc nie jest zrobiony z sera). Inną tajemnicą pozostanie dla mnie to, czemu poniższy batonik został nazwany na cześć naszej Galaktyki.


Chyba nie muszę pisać, że to również jest część mojego dzieciństwa. Pamiętam te wszystkie próby obalenia reklamy(wersja czeska tu) i zatopienia tego przeklętego batonika w tym cholernym mleku. Za każdym razem miałam nadzieje, że tym razem uda mi się zrobić małą inscenizację katastrofy Titanica (tylko bez Di Caprio) i nigdy mi się nie udawało, co za rozczarowanie, może powinnam była do mleka dodać trochę kostek lodu. Z ciekawostek, to podczas poszukiwań znalazłam informację, że w Stanach Zjednoczonych Milky Way nie wygląda tak samo jak u nas w Europie, bardziej ponoć przypomina Marsy. Potwierdza to moją opinię o tym, że Amerykanie na siłę próbują być hipsterami, co, nawet batoniki muszą być inne? Już nawet nie wspominając, że ich wersja jest większa niż nasza, biorąc to pod uwagę naprawdę szokująca i zaskakująca jest informacja o epidemii otyłości w tym kraju *sarkazm* Skoro wszystko musi tam być większe to nie dziwota, że ludzie też tacy są.

Smak: czekolada jest mleczna, wiecie biorąc pod uwagę, że większość batoników jest dość słodka to naprawdę bym chciała raz napisać, że czekolada jest gorzka. Tak, owszem nie przepadam za gorzką ale z chęcią bym takiego batonika spróbowała (może znacie jakieś bo ja mam pustkę w głowie niczym na najważniejszym egzaminie w czasie sesji). Ta mleczna polewa jest niezbyt gruba i bardzo, bardzo słodka. Kakao w sumie niewyczuwalne ale niczego innego się nie spodziewałam. Ma swoje wady ale ogólnie jeszcze ujdzie. W formie tabliczki byłaby nie do przełknięcia ale w takiej ilości jeszcze może być. Nadzienie, nadzienie to dla mnie zagadka, do tej pory nie mam pojęcia jaki to ma mieć smak przewodni, ani to wanilia ani śmietanka, nie wiem, po prostu nie wiem. Zdecydowanie jest nawet bardziej słodkie niż czekolada. Miękkie i przy tym nieco gumowate i ciągnące się. Wspominałam, że jest okrutnie słodkie? Bo jest, koszmarnie.

Ogólnie to mimo, ze ten batonik jest malutki to musiałam go jeść na raty. No nie dałam rady go zjeść w całości za jednym posiedzeniem, czułam się jakbym wyjadała cukier. Nie wiem jakim cudem mi to smakowało w dzieciństwie. Może sprawdza się tu zasada, że dziecko zje i toksyczne odpady, jeżeli posypie się je odpowiednią ilością cukru(niestety nie mogę wypróbować jak moja teoria działa w praktyce, jakoś ludzie źle patrzą na osoby które podają maluchom toksyny, no i skąd by wziąć te odpady)

Ocena:5/10 ale tylko ze względu na sentyment

Kaloryczność: 100g/454kcal, porcja(21,5g)/98kcal

Gdzie kupiłam: Biedronka

Cena: 0,79zł


Jeszcze tylko 2 dni i koniec mojej pracy. Z jednej strony koniec z pieniążkami(irytuje was to słowo?), a z drugiej koniec łażenia po 4, lub więcej, godziny na pełnym słońcu i szczerzenia się do ludzi. Moje mięśnie będą mogły odsapnąć, nawet nie wiedziałam, że można dostać zakwasów od bezustannego uśmiechania się. Moja twarz nie jest przyzwyczajona do radosnej  i pogodnej miny, zazwyczaj mam bardziej neutralno-obojętną.  A w dodatku znowu usłyszałam, że wyglądam na niepełnoletnią, mogę zrozumieć, że wyglądam na młodszą niż w rzeczywistości  ale nie, że wyglądam na 17 lat. Może kiedy wam się pokaże to sami ocenicie, bo ja nadal w to nie wierzę.

Pa

32 komentarze:

  1. Wspomnienie z dzieciństwa, ale teraz już nie smakują mi tak jak kiedyś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? Smutne to, starzejemy się i zmieniają nam się smaki *idzie oglądać katalog z trumnami*

      Usuń
  2. A ja lubię nadal, chociaż fakt, słodkie to jak cholera.
    Mina neutralno-obojętna to u mnie już sukces, zazwyczaj mam minę wyrażającą ogólną pogardę i ból istnienia :D
    A co do wieku, to na miesiąc przed 25. urodzinami usłyszałam, że wyglądam na 15, a jakaś Wizażanka mi jeszcze wtedy napisała, że na 14 :torba: Więc łączę się w bólu.
    Btw Ty tak wcześnie wstajesz, czy post był automatycznie ustawiony do publikacji na taką godzinę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem mistrzynią w poker-face, ewentualnie jeszcze jest "złośliwa radocha i wredny uśmieszek'
      My się po prostu nie starzejemy tylko młodniejemy, przy 30 będą nas podrywać pedofiile ;D
      I to i to, wcześniej jak wstawałam to leciałam do komputera i robiłam notkę ale teraz się wycwaniłam i ustawiam taką godzinę a potem to tylko przeglądam czy wszystko jest w porządku. Właściwie to nawet już nie wiem czemu wybrałam taką godzinę na publikacje ale już się przyzwyczaiłam. (godzina wstawania 4:50, nienawidzę mego wewnętrznego budzika)

      Usuń
    2. Matko Boska, ja o takiej porze w życiu bym nie wstała, już raczej o tej spać chodzę.
      Też od jakiegoś czasu ustawiam notki, żeby się ukazywały codziennie o tej samej godzinie :)

      Usuń
    3. Tak jakoś wygodniej ustawić dzień wcześniej :D

      Usuń
  3. Też pamiętam te batoniki z dzieciństwa, ale od tamtej pory do nich nie wracałam. Myślę, że dzieci po prostu mają większy próg tolerancji cukru :D A jeśli chodzi o batony w ciemnej czekoladzie, to polecam Bounty, dostępny w Żabce i wg mnie lepszy niż tradycujna wersja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam milion razy bardziej wolę Bounty w mlecznej czekoladzie.

      Usuń
    2. Tradycyjny Bounty jest dla mnie za słodki ale może ciemna wersja mi bardziej się spodoba.

      Usuń
    3. Za słodki? A w życiu :D Pyszny, chociaż z kokosowych pyszności do Raffaello mu daleko.

      Usuń
    4. Raffaello nic nie przebije, przynajmniej ja nic takiego jeszcze nie jadłam.

      Usuń
    5. Zgadzam się. Raz kupiłam podróbę firmy Lumar i byłam zniesmaczona wręcz, nie smakowało mi wcale :/

      Usuń
  4. Pamiętam jak na rozdaniu dyplomów co chwile były robione nam zdjęcia i oczywiście się uśmiechałyśmy, co naturalnie skutkowało bólem odpowiednich mięśni;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wolę nie uśmiechać się na zdjęciach, najczęściej wtedy wyglądam jak osoba nie całkiem pełnosprawna umysłowo

      Usuń
    2. Heh, cóż...a ja wyglądam wtedy jak pyza;]

      Usuń
    3. Ja byłam straszną pyzą tak gdzieś do 12 roku życia, potem twarz mi trochę zeszczuplała, miałam poliki jak chomik ;D

      Usuń
  5. Dawno, dawno temu (w odległej galaktyce...) były też Marsy w ciemnej czekoladzie. O Bounty wspomniano w komentarzach. Do dzieciństwa dodam gwiazdki Milky Way, jak dobrze, że jest Allegro :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na szczęście nigdy gwiazdek nie jadłam, na szczęście bo nie muszę cierpieć katuszy, ze nie mogę ich kupić w normalnym sklepie.

      Usuń
  6. Uwielbiam :D
    Zawsze obgryzałam czekoladę, a samo nadzienie na koniec ściskałam i takie spłaszczone jadłam xD A mówili - nie baw się jedzeniem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak samo jadłam :D, oprócz tych momentów kiedy próbowałam je zatopić w mleku.

      Usuń
  7. Ja na raz mogę zjeść 3 takie batoniki - są wyjątkowo mało słodkie i przede wszystkim nieduże, a często trafiają do mojego koszyka ze względu na cenę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno piszemy o tym samym batoniku? ;D, widocznie masz inną tolerancję słodyczową ale przyznam, że cena przyjemna.

      Usuń
  8. Lubię milky way, a najbardziej jego Tesco wersję :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tescowych wersji to zaopatrzyłam się w snickersy i twixy.

      Usuń
    2. Jak dla mnie te tescowe batony są średnie, lidlowe o niebo lepsze <3
      Chociaż z tescowych jeszcze ten a'la Milky Way da się zjeść, bo np. podróba kokosowej Princessy to jakieś nieporozumienie :/

      Usuń
    3. Nie przekonam się dopóki nie spróbuję ;D

      Usuń
    4. Nie jadłam innych Tescowych prócz Milky Way. Lidlowy MW też mi podszedł :D

      Usuń
    5. Zapewne tescowy MW był lepszy w smaku niż tescowy Twix, chociaż to raczej nic trudnego.

      Usuń
  9. A ja kochałam ten batonik w dzieciństwie w wersji truskawkowej. Dlaczego serie limitowane sa tak kròtko a smakują najlepiej ... o_O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kojarzę, ze kiedyś, dawno temu, widziałam tą truskawkową wersję ale przyznam, że nie próbowałam bo truskawki ;p

      Usuń
  10. Ej, ja za dzieciaka uwielbiałam milky waye, ale to było nic w porównaniu z batonikami SMYK. Coś podobnego do milky waya, ale większe, smaczniejsze i tańsze, niebieskie z krówką na opakowaniu. Pamiętam, jak żarłam je hurtowo i gromadziłam papierki za łóżkiem, bo nie chciało mi się iść do śmietnika :D
    A teraz ze słodyczy to najbardziej lubię wino wytrawne, ogórki kiszone i ser, serio, jak ktoś postawi czekoladę na stół, to równie dobrze mogłaby być to dla mnie kromka z serem czy coś takiego. Mam neutralny stosunek do słodyczy. Ale bloga czyta się świetnie ;) I też czekam na nowrgo Sherlocka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nazwę kojarzę ale nie pamiętam opakowania, próbowałam z google ale grafika mi nie pomogła.
      Ja tylko resztkami dobrego wychowania nie rzucam się na stół jak leżą na nim słodycze, tylko co jakiś czas zerkam pożądliwie.
      Wszyscy czekają na nowego Sherlocka, potrzebuję swoją dawkę Benka i Martina.

      Usuń