04.08.2013

Alpen Gold Mleczna i Żelki Candi z Biedronki



Mleczna nuda i żelkowa trauma

Czekolady Alpen Gold nie za bardzo mnie pociągają, jak dla mnie są dość nudne. Jestem w stanie wydać pieniądze na mleczną z całymi orzechami, no i od jakiegoś czasy zbieram się aby kupić wersję z solonymi płatkami albo z migdałami (sama nie wiem). Ale inne wersje? Nieee, nie moja bajka. Poza tym jeszcze bardziej zniechęciłam się do tej marki po reklamach z Wesołym Kostkiem*(wersja w pociągu). Okropnie mnie wpieniała, tworzyłam wtedy w głowie wyszukane sposoby torturowania twórców tego pożal się boże „dzieła reklamowego”. W piekle jest specjalny krąg zarezerwowany dla osób tworzących irytujące reklamy, tak tylko mówię. Gdyby Dante żył w dzisiejszych czasach na pewno by to uwzględnił.
*czy tylko ja miałam wrażenie, że ta reklama jest strasznie perwersyjna? Bo nie wiem czy powinnam się martwić tym, że wszędzie widzę podteksty 
 Alpen Gold czekolada mleczna. Nawet bym nie spojrzała na nią w sklepie ale jak już dostałam to co, przecież nie wywalę. Skład może nie jest długi ale tak rozwleczony po całym opakowaniu, że wszystkie zdjęcia wyglądały jakbym próbowała je zrobić pilotem od telewizora, starym pilotem od telewizora. Będę tak miła, że przepisze to, doceńcie moje poświęcenie, nie zawsze jestem zdolna do czegoś takiego. Skład: cukier, pełne mleko w proszku, miazga kakaowa, tłuszcz kakaowy, serwatka w proszku, tłuszcze roślinne, tłuszcz mleczny, emulgatory (lecytyna sojowa, E 476), aromat. Może zawierać ple, ple, ple piekło i szatany, umrzemy wszyscy od nadmiaru soi i orzechów. Aha, ciekawa rzecz- masa kakaowa minimum 25%. No nie mogę, 25%?! Nawet Milka ma 30%. I się dziwicie czemu nie jestem fanką tych czekolad?
Smak: uprzedzając z góry nie miałam żadnych oczekiwań względem tej czekolady, więc żadne rozczarowanie tu nie wchodzi tańczyć kankana na grobie moich nadziei . Głównym smakiem jest tu posmak mleczny, w końcu jest na drugim miejscu w składzie więc nie dziwota. Co do słodyczy, to jest  nieco mniej słodka niż Milka. Zawartość masy kakaowej daje się wyczuć, znaczy inaczej, NIE daje się wyczuć, pod tym względem przypomina te tanie świąteczne figurki, tylko bez tłuszczowego posmaku. Nawet przy obecnych temperaturach nie rozpływa się w palcach, jest nawet dość twarda. Trochę jest to niepokojące, jakaś mutacja czy jak? 
Podsumowując, jest zjadliwa, jak ktoś nie ma żadnych oczekiwań to i nawet smakuje ale jest nudna i nie zachwyca. Za tą cenę to już wolę kupić Milkę ale ja jestem uprzedzona do Alpen z powodów wyżej wymienionych.
Ocena: 7/10 (a co tam, mam dzień dobroci)
Kaloryczność: 100g/530kcal, porcja(25g)/132kcal
Gdzie kupiłam: dostałam
Cena: jak wyżej

Ostatnio żelki stały się hitem Wizażu, może niektórzy widzieli te ekhm interesujące gify. Jeśli nie to  nie dociekajcie, czasami jest lepiej pozostać w niewiedzy. Powiem jedno, ludzie mają dziwne pomysły gdzie można wsadzać produkty spożywcze. No i przez to wszystko, za każdym razem jak przechodziłam obok jakiś żelków, to musiałam hamować gwałtowną wesołość pomieszaną z lekkim obrzydzeniem i wielką psychiczną traumą. W końcu  nie wytrzymałam i kupiłam w Biedronce te oto robaczki… tfu wężyki, w celu SPOŻYCIA ICH więc niczego innego nie sugerujcie, błagam was. 
Candi żelki ssyki z sokiem owocowym. Wybrałam te, bo jednak szkoda mi było kasy na (lepsze bo lepsze) żelki Haribo. W końcu nie jestem wielką fanką takich słodyczy i mogłabym spokojnie się bez nich obejść. Miśki Haribo nie wywołują u mnie wielkiego rozradowania i szału, inne podobne produkty tak samo. Kupiłam to tylko żeby w końcu nie dostawać głupawki przy dziale ze słodyczami.
kolory trochę przekłamane
Smak: kolorystycznie-smakowo to idzie mniej więcej tak: czerwony-wiśniowy ale tego nie jestem pewna, bo jest najmniej wyrazisty ze wszystkich kolorów, żółty-cytrynowy i to bez najmniejszej wątpliwości, zielony-jabłkowy tu również się nie wahałam, pomarańczowy - pomarańcza, czy ktoś jest zaskoczony, najczęściej taki kolor oznacza ten smak , jest to oczywista oczywistość. Co jeszcze można na ich temat napisać, nawet smaczne, słodkie z delikatną kwaskowatością. Przyczepię się do tego, że są dość twarde, aż trudno momentami przegryźć ale w sumie ujdą w tłoku.

Ja naprawdę wielką koneserką żelków nie jestem , jeśli dostanę to zjem bez większego marudzenia, ot.
Ocena: 8/10
Kaloryczność: 100g/358kcal, porcja(5 sztuk)/140kcal
Gdzie kupiłam: Biedronka
Cena:2,89zł
A, pokaże wam czemu jestem w dobrym humorze, wyszła krótka zapowiedź 3 sezonu Sherlocka *mały taniec radości* KLIKAJCIE BO INACZEJ…
Tylko błagam, niech Martin nie będzie miał w dalszych odcinkach tych wąsów, bo nie mogę przestać rżeć jak na niego patrzę.
Plotka niesie, że od poniedziałku w Biedronce będzie promocja na lody.
Pa

28 komentarzy:

  1. Kiedyś uwielbiałam alpen gold

    zapraszam do rozdania na moim blogu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też lubiłam ale teraz to raczej wolę inne czekolady
      Zajrzę z pewnością ;D

      Usuń
  2. Nie przepadam za Alpen Gold, kiedyś dostałam ich czekoladę, która pozostawiła po sobie wielką traumę. Chodzi mi o czekoladę o smaku limonki i zielonej herbaty. Nie pamiętam już, czy była mleczna, czy deserowa (to było daaawno, na studiach albo i jeszcze w liceum). Miała w środku nadzienie w formie musu i płynny sos. Nie pamiętam, które było limonkowe, a które "herbaciane", ale całość była tak obrzydliwa, że na jednej kostce, szybko wyplutej zresztą się skończyło.
    Ich czekolady są niespecjalne, za mało kremowe jak dla mnie.
    Jedynie Nussbeiser daje radę, uwielbiam!

    A po żelkowych gifach moje życie już nigdy nie będzie takie samo :< A moja psychika na pewno :cry:

    Promocja na lody :slina: Nienawidzę Biedronki! Jeszcze ciastek nie zeżarłam :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zieloną herbatę to akceptuję jedynie w formie płynnej, wszystko inne mi nie smakuję więc wierze ci na słowo jeśli chodzi o ta czekoladę.
      Może powinnyśmy założyć klub w którym będziemy mieć terapię grupową, przydało by się po tych żelkach.
      Mam nadzieje, że trafię jutro na pełną zamrażalkę lodów ;D

      Usuń
    2. Obawiam się, że taki klub mógłby poskutkować jeszcze większą traumą :D
      Na 100% jest ta promocja na lody? Bo nie byłam na Wizażu od 3 dni i nic nie wiem :D

      Usuń
    3. Wydaje się, że tak. Już są robione plany co kupić ;D. Dla pewności i żeby nie lecieć w ciemno to jeszcze przed wyjściem sprawdzę stronę Biedry.

      Usuń
    4. Ja chyba jednak z rana pobiegnę po mozzarellę do Lidla, bo mam pizzę w planach. Może skończy się też ta "zajebista" promocja na oliwki (kartka "super oferta" z ceną 2,89 zł, a pod spodem kartka z "normalną" ceną 2,59...) to też bym wzięła.

      Usuń
    5. Ja do Lidla to skoczę po mleko bez laktozy, mam w planach pudding ryżowy :)

      Usuń
  3. Trafiłam na Twój blog zupełnie przypadkiem kilka dni temu i zaczytuję się w postach parskając śmiechem co jakiś czas. Bardzo podoba mi się Twój styl pisania no i ta tematyka! Idealna! Na pewno będę tu zaglądać.

    Uwielbiam żelki i według mnie te robalo-węże są idealnie twarde. Miśki z Biedronki są dla mnie trochę za miękkie. Polecam spróbować, jeśli jeszcze ich nie jadłaś, żelki frugo. Często widuję je w Żabkach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło, że się podoba :D
      Miśków nie przyuważyłam, pewnie akurat były wykupione. co do Frugo to trochę obawiam się ich kupować, niektórzy bardzo emocjonalnie podchodzą do tej marki ale spróbować nie zaszkodzi :D

      Usuń
    2. Żelki Frugo są średnie, spodziewałam się czegoś lepszego. W ogóle nie rozumiem tego boomu na Frugo, zwłaszcza wśród osób w wieku poniżej dwudziestki, bo oni raczej za bardzo Frugo nie pamiętają :/

      Usuń
  4. Co do Alpen Gold to się zgadzam smakuje jak tania świąteczna figurka, której nigdy nie jem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepsze są te droższe figurki ;D, tych tanich to nikt za bardzo w mojej rodzinie nie chce jeść.

      Usuń
  5. Alpen Gold wersja chrupek solony- polecam, mi smakowała bardzo bardzo, choć ogólnie też raczej nie zaszczycam ich czekolad swoim spojrzeniem. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli wezmę chrupka, ostatnio mam fazę na słodko-słone rzeczy :)

      Usuń
  6. A ja lubię żelki...może dlatego, że mam do nich sentyment;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w dzieciństwie nie jadłam raczej żelków, pamiętam może parę paczuszek miśków Haribo z Niemiec ale to wszystko.

      Usuń
    2. A mnie żelki jeszcze kojarzą się z Belgią:), więc siłą rzeczy je lubię, chociaż rzadko jem

      Usuń
  7. Też się czaję na te chrupki solone, ale cały czas wolę kupić coś innego ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie też tak mam, zawsze jest coś ciekawszego.

      Usuń
  8. Jest promo na lody ! Cart dor za 3,74 o_O szok !!!!!!!! A po mozzarelke tez musze leciec ale mysle ze tak szybko jak lody nie zniknie ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już byłam i to wcześnie rano. Mina kasjerki, kiedy kilka minut po 7 podeszłam z lodami, mówiła wszystko to co potrzebowałam wiedzieć o moim stanie psychicznym ;D

      Usuń
  9. Hej zapomnialam w rossmann jest promocja na,rozne mieszanki bakaliowe atrakcyjne ceny, dobra jakosc i swiezosc. Jak lubicie to nie mozecie przegapic ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat będą idealne do ciastek, dzięki za info.

      Usuń
  10. Z żelek to tylko mega kwaśne, ostatnio jadłam zozole, ale to jeszcze nie to. A gify widziałam i mnie to rozbawiło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś jadłam takie mega kwaśne, że gęba się wykrzywiała ale nie pamiętam nazwy, teraz będzie mnie to męczyć.

      Usuń
  11. Nie ma dla mnie gorszych czekolad niż czekoladopodobny ulepek Alpen Gold. No chyba że terravita, ten sam level master.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie wiem, jadłam kupioną w jednym dyskoncie czekoladę (najtńsza jaka była) i to dopiero był produkt czekoladopodobny, nawet nie smakował jak czekolada :(

      Usuń

Włączyłam moderację komentarzy, dzięki temu nie powinno już być weryfikacji obrazkowej.