06.07.2013

Ritter Sport, Crema Catalana


Katalonia w wydaniu niemieckim

W życiu ważne jest aby człowiek miał jakieś wyznaczone cele, marzenia do których spełnienia będzie dążył. Jedne realne, inne trochę mniej ale zawsze istotne. U mnie te cele to: zwiedzenie paru ciekawych miast europejskich, z naciskiem położonym na wyspy brytyjskie i Francję; zobaczenie Nowego Jorku; wyjście za mąż za Richarda Armitage’a i Benedicta Cumberbatcha *(jak już jesteśmy przy nierealnych celach) i spróbowanie wszystkich smaków czekolady Ritter Sport. Z tym ostatnim to tylko dopisuję zastrzeżenie, że wszystkie ale  z wyłączeniem  smaków truskawkowych, chałwowych i marcepanowych. Na razie z 24 podstawowych wersji spróbowałam 10, nieco mało ale trzeba pamiętać (właściwie to nie trzeba), że również próbowałam smaków limitowanych, a w Polsce z niektórymi wersjami jest dość trudno. Jak na razie skupiam się na wykończeniu moich edycji limitowanych, dzisiaj będzie o kolejnej wiosennej limitce. A inne smaki będę stopniowo dokupywać.
*mam na myśli w tym samym czasie, że niby małżeństwa poligamiczne są nielegalne? Phi, jakbym miała się zacząć tym przejmować.
Ritter Sport a’la Crema catalana. Crema catalana, według Wikipedii, to tradycyjny kataloński deser, przygotowywany na bazie mleka, cytryny, żółtek, kory cynamonu i mąki kukurydzianej. Zazwyczaj jego powierzchnię stanowi karmelizowany cukier. Jak widać jest trochę podobny do kremu brulee. Znalazłam nawet przepis na ten krem i brzmi, w przygotowaniu, dość prosto tylko, że ja nie lubię jak w przepisie wykorzystuję się tylko żółtka, albo tylko białka, bo potem zastanawiam się co mam zrobić z pozostałą częścią jajka. Wracając do czekolady, tabliczka standardowa, tak samo jak wkurwiające plastikowe opakowanie. Przyczepię się tylko do składu, widzicie wyżej z czego składa się krem kataloński, a tu nawet nie ma wzmianki o cynamonie czy cytrynie. Tak jakby nie patrzeć to jest to tylko czekolada z nadzieniem karmelowym. A mogło być tak pięknie.
Smak: czekolada mleczna, ze słodyczą, jak dla mnie, odpowiednią. Trochę to dla mnie dziwne, ze mimo, iż masa kakaowa jest taka sama jak w Milce, czyli 30%, to jednak w RS wyczuwam obecność kakao, w przeciwieństwie do czekolady krowiastej. Oto zagadka godna Archiwum X (the truth is out there). Miałam trochę kłopotów z pobabranymi palcami ale biorąc pod uwagę, że w Balstoge (zarąbiście ta nazwa brzmi, jak zespół heavy metalowy)temperatura jest na poziomie „leżę i zdycham z przegrzania” to trudno się dziwić. Ale ogólnie to raczej zastrzeżeń nie mam. Najciekawszym elementem powinien być krem kataloński, który o Katalonię nawet nie zahaczył. Pachnie niczym przypalony cukier, czyli właściwie tak jak powinien ale przypuszczam, ze na tym się kończą cechy wspólne. Jest w formie stałej, więc mimo gorąca nic się nie wylewało. 
Gładki o wyraźnym smaku karmelu, zdecydowanie bardziej słodki niż czekolada, z delikatną nutą śmietanki. Dobry ale nie powala na kolana, nie dostałam skrzydeł i nie wleciałam do niebios, głosząc chwałę Alfreda Rittera. Jest to porządna, bardzo dobra czekolada ale wielkiego entuzjazmu we mnie nie wzbudziła. Jeżeli jeszcze gdzieś natraficie na nią to możecie spróbować, bo czemu nie ale jakoś tak specjalnie z bacikiem poganiać was do zakupów nie będę.
Ocena: 8/10
Kaloryczność: 100g/590kcal, porcja(4kostki)/147kcal
Gdzie kupiłam: Piotr i Paweł
Cena: promocyjna 3,99zł

Jest za gorąco aby wymyślić jakieś rozbudowane zakończenie więc…
Pa

14 komentarzy:

  1. Całkiem lubię czekolady Ritter (kiedyś, jak nie było ich w Polsce to było większe WOW;). Przeglądnęłam twojego bloga pod kątem czekolad Ritter i nie recenzowałaś akurat tej - http://4.bp.blogspot.com/-23t2ET7e0a8/T6e-UCLKcFI/AAAAAAAAOrU/404nwg2KJkw/s1600/wc1.bmp (Ritter Sport Weisse Cocos - letnia edycja limitowana z zeszłego roku, nadal dostępna niekiedy w polskich Lidlach). Jest cholernie słodka ale pyyyyyyyszna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, w zeszłym roku to parę tabliczek jej kupiłam. W obecnej edycji letniej również jest ta wersja smakowa, nie mogłam się powstrzymać aby jej nie kupić. Planuję ją otworzyć gdzieś w sierpniu :D

      Usuń
  2. Kurczę, a ja nie mogę trafić nigdy na promocje tych czekolad:(
    Chyba mam pecha;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo nie sprawdzasz namiętnie wszystkich gazetek promocyjnych w poszukiwaniu ciekawych ofert na słodycze ;D

      Usuń
  3. jakoś wielką miłością do tych czekolad nie pałam, no bo i tak jadam głównie gorzkie. Ale ta wygląda całkiem, całkiem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że RS ma w ofercie dwie gorzkie czekolady, jedną zwyczajną a drugą z całymi orzechami.

      Usuń
    2. J/w :), ta z całymi orzechami jest przepyszna, nie jest też bardzo gorzka.

      Usuń
    3. Tak, bardziej deserowa ale skoro mają na opakowania, że gorzka to niech mają, że gorzka ;)

      Usuń
  4. o kurde, nie wiem jak Ty możesz tak długo magazynować te słodycze. o ile mnie pamięć nie myli to już ładnych kilka miesięcy temu chwaliłaś się na blogu, że kupiłaś tę czekoladę (akurat dobrze to pamiętam, bo tak się składa, że następnego dnia sama poleciałam do Piotra i Pawła, bo wiedziałam, że muszę ją mieć xD)

    ja ją kupiłam głównie skuszona nazwą, gdyż "jaram" się Katalonią jak pochodnia xD w mojej opinii jest to dosyć smaczna czekolada, ale żadne "wow". uważam, że smak nieco zbliżony do tej milki: http://milkachocolate.buyorderonlineshopping.com/images/milkatoffeeganznuss.jpg

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam bardzo dużych słodyczy, których data ważności goni więc zawsze biorę te a reszta czeka na swoją kolej. W dodatku, no nie wszystko co jem trafia tutaj, czasami kupi się jakąś paczkę ciastek i cukierki na wagę, którym nie chce mi się robić zdjęć.No i jeszcze jest kwestia tego, że czasami publikuje posty już jakiś czas po zjedzeniu bo wcześniej nie miałam za bardzo czasu na rozpisywanie się. Czasami jeszcze dochodzą słodycze z różnych okazji np.świąt.
      A moim zdaniem ta Milka jest nawet lepsza, uwielbiam tą czekoladę, tylko, że teraz jej nie kupię bo jest za gorąco.

      Usuń
    2. Mi też Milka bardziej smakuje :)

      Usuń
  5. no dobra, cookies niby uwielbiam, ale catalana... niebo w gębie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta limitka była całkiem, całkiem, z pewnością lepsza niż zimowa.

      Usuń