27.07.2013

Prince Polo o smaku orzechowym



Bo tylko krowa nie zmienia zdanie +Pani, kosmetyki z Japonii dają

Dobra, dobra może i mam wiele wad (oj bardzo wiele) ale jednak potrafię przyznać się do błędu(papieżem nie jestem żeby głosić tezy o swojej nieomylności). Parokrotnie rzucałam twierdzenie, że Prince Polo zeszło na psy(i to takie małe i szczekliwe) i to nie jest ten sam wafelek co kiedyś. I chociaż nadal pozostaję przy tym zdaniu jeśli chodzi o wersję klasyczną, czyli ta w złotym opakowaniu, to jednak muszę zrewidować swe poglądy w stosunku do wersji orzechowej. Gwoli wyjaśnienia, moja mama czasami dostaje bony o wartości 50zł na zakupy w Realu, jedyna wada tych bonów jest taka, że jak kwota na kasie jest mniejsza, to nie dostaje się reszty. Zabawne jest to, że przy normalnych zakupach spokojnie przekraczamy tą magiczną sumę ale podczas zakupów „bonowych”  to zawsze ostateczna cena to 45zł lub coś w tej okolicy. W końcu mamuśka, lekko zirytowana, nieco się cofnęła i chwyciła ze stoiska parę słodyczy, jednym z nich był wafelek Prince Polo. Po moim lekkim fochu(Nie mogłaś chwycić 3-bita czy Snickersa?) stwierdziłam, że będzie to doskonała okazja aby się trochę poznęcać nad tą marką. Co mogę powiedzieć, przeliczyłam się  i to bardzo ale w końcu to nic dziwnego, zawsze byłam nogą z matmy.
                              Składu nie będzie bo mi zdjęcie wkleja się pionowo zamiast poziomo
Prince Polo o smaku orzechowym czyli kruchy wafelek z kremem o smaku orzechowym(50%) oblany czekoladą mleczną(30%). Jest to wielkość XXL czyli osoby, które bez opamiętania je jedzą, dzień w dzień, same wkrótce osiągną rozmiar XXL. Gdzieś kiedyś słyszałam, że ludzie sięgają po czekoladowe wafelki w mylnym pojęciu, że są mniej tuczące od batonów czekoladowych. Ha Ha Ha (szyderczy śmiech), dla porównania: 100gramów Snickersa ma 509kcal, a 100gramów tego Prince Polo ma 520kcal. W dodatku wersja XXL ma w sumie 270kcal podczas gdy normalny Snickers ma tych kalorii 260. Chyba, że kupujemy mniejsze wersje tych wafelków, wtedy to owszem, nie utuczymy się jak  *&^%3#(dzisiejszą samocenzurę sponsoruje poprawność polityczna)
Smak: polewa jest z czekolady mlecznej, jakby ktoś opuścił pierwsze dwie linijki powyższego akapitu. I jak to w czekoladzie mlecznej jest, czyli ma posmak bardzo mleczny (kto by się spodziewał) Oprócz tego, w smaku przebija ogromna słodycz, jednak biorąc pod uwagę, że grubość tej polewy nie jest oszałamiająca to da się przeżyć. Kakao praktycznie niewyczuwalne, czyli znowu nihil novi. W odróżnieniu od klasycznego Prince Pola ta polewa mocno trzyma się wafla i nie odpuszcza. Sam wafelek jest bardziej suchy niż taki w Princessie, chrupiący jednak lekko się osypywał podczas jedzenia, ale tragedii nie było.
Podstawowym elementem jest nadzienie. Jak dla mnie, bardziej czuć kakao niż orzechy, co nie znaczy, że orzechy są niewyczuwalne. Smak orzechowy jest obecny ale nie gra pierwszych skrzypiec. Jest nieco mniej słodkie niż czekolada, w konsystencji lekko ziarniste. Na plus zalicza się również fakt, że nie było czuć posmaku tłuszczu. Ogólnie całość jest, jak dla mnie, nieco przesłodzona ale da się zjeść z przyjemnością. Może gdyby czekolada była nieco mniej słodka  a orzechy bardziej wyczuwalne to mogłabym powiedzieć, że znalazłam idealny wafelek orzechowy. No ale niestety takich warunków nie spełnił więc poszukuję dalej tego świętego orzechowego Graala. Co nie oznacza, że ten wafelek jest zły, bo mimo tego jest bardzo smaczny.
Ocena: 7,5/10
Kaloryczność: 100g/520kcal, porcja(52g)/270kcal
Gdzie kupiłam: Real
Cena: jakoś 1,59zł czy coś koło tego

A tak z wątków pobocznych to na blogu opisującym życie w Japonii, zorganizowana została rozdawajka kosmetyczna. Zazwyczaj nie biorę udziału w takich zabawach, bo moje inwencja tfórcza (tak tFórcza, cicho być i nie poprawiać)załamuje się, gdy trzeba odpowiedzieć w ciekawy sposób na zadane pytanie. Moje ulubione to zazwyczaj: Czemu uważasz, że to do ciebie powinna trafić paczka?* Jakoś nie sądzę, że moja pierwsza myśl, czyli „Bo tak” byłaby brana pod uwagę. Z drugiej strony odpowiedź „Bo inaczej wpadnę w bojowy szał i zacznę mordować wszystkich dookoła z piłą mechaniczną w dłoni i piosenką „Call me maybe” na ustach” też jakoś nie brzmi hmmm zrównoważenie. Ale wracając do rozdawajki, jednym z warunków uczestnictwa jest wklejenie linka, co też czynię kliki klik. Tylko nie wiem co z punktem 3 bo nie mam ani twittera ani fejsbuka ani nawet konta na Naszej klasie, meh pożyjemy i zobaczymy co z tego wyjdzie. 
*jak będę robić rozdawajkę z okazji pierwszych urodzin bloga (czyli w lutym) to mi łaskawie przypomnijcie abym takich pytań nie zadawała, w razie czego zezwalam nawet na palnięcie mnie w czerep na odległość.
Pa

13 komentarzy:

  1. Nie lubię. Od orzechowego prince polo gorsze jest już chyba tylko jabłkowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prince Polo jabłkowe? Na samą myśl mnie jakoś odrzuca, jakoś tego nie widzę.

      Usuń
    2. Jakoś mam sentyment do Prince Polo, chyba moje ulubione wafelki,ale oczywiście w wersji klasycznej :)

      Usuń
    3. Jakoś mam sentyment do Prince Polo, chyba moje ulubione wafelki,ale oczywiście w wersji klasycznej :)

      Usuń
    4. Jakoś mam sentyment do Prince Polo, chyba moje ulubione wafelki,ale oczywiście w wersji klasycznej :)

      Usuń
    5. Sentyment dobra rzecz tylko czasami można się na tym przejechać(w moim przypadku Milky Way)

      Usuń
  2. Ja pamiętam jak były Prince Polo np. o smaku jabłkowym...pycha były i szkoda, że już ich nie ma:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i były pyszne ale jakoś nie widzi mi się takie połączenie.

      Usuń
  3. Orzechowe mi tyłka nie urywa, lubię klasyczne no i kokosowe jest pyszne, btw w końcu się pojawiło w mojej okolicy, co prawda tylko w Żabce, ale wreszcie jest!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pocieszę cię pisząc, że w sieci Społem ostatnio widziałam cały stos tych kokosowych ;D

      Usuń
    2. Nie mam Społemów blisko, a do Żaby 5 minut :D No i Żabka jest droga, ale jednak tańsza, niż Społem.

      Usuń
  4. Prince Polo - klasyk. Smak smakiem, ale sentyment zawsze pozostanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taa, jest to chyba część dzieciństwa większości Polaków urodzonych po roku rozpoczęcia produkcji.

      Usuń