01.07.2013

Mister Choc, Choco &Caramel, Lidl



Ziemianie, to nie przybyło z Marsa !

Było już o lidlowskiej podróbie Twixa, czas więc nadszedł na wersje równie popularnego Marsa. Planuję jeszcze napisać o wydaniu snikersowym, który, notabene, jest moim ulubionym, z całej tej niemieckiej rodzinie podrób. Teraz jednak wezmę w obroty ten batonik. Jak już kiedyś wspominałam, Marsy nie są moimi ulubionymi batonikami. Nie posiadają czaru dziecięcej radości jak Milky Way (unoszą się w mleku czy jakoś tak)nie mają prażonych orzeszków jak w Snickersach, kruchych herbatników jak w Twixach czy nawet fajnie chrupiących eeee chrupek jak w Lionie. Tak więc mając do wybory wydać tą złotówkę z groszami na Marsa, czy na któregoś z wyżej wymienionych batoników, to wybór będzie dość oczywisty. Piszę o tym, bo to nie będzie porównanie między oryginalną wersją a podróbką lidlowską, bo po prostu nie pamiętam jak Marsy smakują. Mogę jedynie porównać pod względem gramatury czy składu ale to wszystko. 
Mister Choc, Choco &Caramel, wiadomo, dostępny tylko w Lidlu i nigdzie indziej.  Kosztuje 0,99 zł więc tym razem nie było mi szkoda wydawać na ten batonik kasę, w końcu to nie majątek. Szczerze to nawet nie planowałam go kupować, po prostu czekając w kolejce do kasy oglądałam sobie te różne smakołyki i tym razem dałam się złapać w pułapkę na konsumentów ale co tam, skarżyć się nie będę.  Teraz małe porównanie : normalna wersja Marsa waży 47g, ten tutaj ma 54g, punkt dla Lidla. W skład nie chce za bardzo się wczytywać bo wychodzę z założenia, że czasami niewiedza jest błogosławieństwem.
Dla ciekawych, skład Choco macie powyżej (nie bić, to było najlepsze zdjęcie jakie udało mi się wtedy zrobić a zrobiłam ich 10), a skład Marsa wklejam (ze strony ilewazy.pl): Nugatowe nadzienie (32%) oblane karmelem (27%) i mleczną czekoladą. Cukier, syrop glukozowy, odtłuszczone mleko w proszku, tłuszcz kakaowy, tłuszcz roślinny, miazga kakaowa, laktoza, tłuszcz mleczny, serwatka w proszku, kakao o obniżonej zawartości tłuszczu, jęczmienny ekstrakt słodowy, sól, emulgator (lecytyna sojowa), białko jaja w proszku, zhydrolizowane białko mleka, naturalny ekstrakt z wanilii (Śladowe ilości: orzeszek ziemny, orzech laskowy, migdały).
Dobra trochę skłamałam z tym niepatrzeniem na skład, od razy zauważyłam, że w lidlowskiej wersji wymieniony jest „słodki krem” a w oryginalnej „nugatowe nadzienie” ale jak już stwierdziłam smaków nie będę porównywać bo nie mam jak. Lepiej zajmę się tym jednym przypadkiem.

Smak: polewa czekoladowa jest no powiedzmy, że nie jest najwyższych lotów, bardziej takich średnio średnich ale ja się lepszej nie spodziewałam. Grubość również jest średnia, jak widać z boków czekolada jest grubsza ale na górze i dole już taka nie jest. Poziom słodkości już średni nie jest. Niewiele brakuje do wejścia na terytorium „sam cukier, strefa zagrożenia, nie wkraczać” ale jednak brakuje, no i nie jest jej aż tak dużo żeby to tak strasznie przeszkadzało. Oczywiście jest to czekolada mleczna, nawet nie próbowałam wysilać się aby poczuć kakao, wiem kiedy toczę przegraną walkę. Patrząc od spodu to najpierw jest ten tajemniczy krem, napiszę wam jedno, na pewno nie jest nugatowy. Ma konsystencję plasteliny, tak samo można z niego lepić kulki, nie żebym ja się tak żarciem bawiła, co to, to nie. Nieco mniej słodki niż czekolada i jest to jedyna rzecz którą mogę powiedzieć o smaku, wprawdzie w jednym momencie myślałam, że czuję kakao ale to było chyba tylko pobożne życzenie. 
Najlepszy w tym wszystkim jest karmel. Nie płynny, dość gęsty i delikatnie ciągnący się. Oczywiście słodki ale nie przesadnie oraz co jest wielkim plusem dawało się wyczuć nutkę soli, pychota. Jak wypada całość? Obiektywnie to nie jest źle, wprawdzie czekolada nie jest zachwycająca a krem jest nijaki ale ten karmel ratuje całość. No i nie zapominajmy, że cena również jest w sumie przyjemna, naprawdę ja na cenę 99groszy to ten batonik wypada świetnie. Może nie powala na kolana ale da się zjeść z lekką przyjemnością. Ale i tak wciąż wolę Snickersy i ich podróbki.
Ocena: 7,5/10
Kaloryczność: 100g.456kcal, baton(54g)/245kcal
Gdzie kupiłam: Lidl
Cena: 0,99gr.
Później czeka mnie następna wyprawa do Lidla aby sprawdzić czy może jednak rzucili lody amerykańskie, lepiej żeby tak było, bo i tak jestem w paskudnym nastroju, nie muszę go sobie pogarszać przez niekompetencję pewnego niemieckiego sklepu.
Aha, wiem, że w Tesco również sprzedawane są wersje popularnych batoników, wobec czego mam jedno pytanie. W których do diabła miejscu one leżą? Dwa razy byłam już w Tesco, a zapewniam was, że do tego sklepu tak blisko nie mam, parę razy obeszłam sklep i nigdzie nie widziałam tych batoników. Nie wiem, może rzeczywiście to wina mojego wzroku i gapiostwa, a te smakołyki leżały gdzieś na wierzchy. A może nie we wszystkich Teskaczach je sprzedają i powinnam wybrać się do drugiego. Hilfe.
Pa

14 komentarzy:

  1. kurczę coś wcześnie wstajesz;p...no chyba, że jeszcze nie położyłaś się spać;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie uroki wstawania ze skowronkami przed 5 rano ;D Już nawet przestało mi to przeszkadzać.

      Usuń
    2. no widzisz, ja na tygodniu też wstaje wcześnie i już się przyzwyczaiłam nawet;]

      Usuń
  2. tyle rzeczy kupuję w Lidlu, a jeszcze nigdy nie wzięłam tych batoników ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karygodny błąd ;) Moim zdaniem warto samemu sobie wyrobić opinię i wydać tą niecałą złotówkę, zawsze to taniej niż oryginały.

      Usuń
    2. rzadko kiedy jadam takie rzeczy,ale czasem muszę się "docukrzyć",wtedy batonik bywa zbawieniem. a tego to ja chyba nawet nie widziałam:(

      Usuń
  3. Niemiecka rodzina podróbek i chrupiące chrupki;). Z lidlowych podróbek to jednak najlepszy jest wg mnie podróbkotwix, bo mars jest bardzo słodki (z drugiej strony Mars w ogóle jest bardzo słodki, więc może to nie kwestia podróbki;).

    Tescowe wersje batoników widziałam u mnie na dziale ze słodyczami, razem z resztą batoników, na półkach przy ziemi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podróbko-snickersy i twixy są najlepsze, szkoda, że podróbki bounty i milky way są jedynie dostępne w większych paczuszkach.
      Dzięki, przy następnej wizycie w Tesco będę się wręcz czołgać po podłodze aby dostrzec te batoniki.

      Usuń
  4. Też nie jestem fanką marsa, a co do lidlowskich podróbek to tak jak Lena jestem w lekkim szoku, bo dość często robię tam zakupy, a nie widziałam ich ani razu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja je widzę zarówno przy kasach jak i na dziale ze słodyczami, na samym początki półki w dolnej części.

      Usuń
  5. W swoim Lidlu nigdy nie mogę zastać tej podróby Marsa, ale ponieważ ja również nie zaliczam się do maniaków Marsów, nie żałuję.
    W Tesco szukaj podrób na najniższych półkach, na pewno mają cholernie brzydkie opakowania :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie nawet dzisiaj było dość dużo tych batoników (w odróżnieniu od całkowitego braku amerykańskich lodów)
      Jestem gotowa na gimnastykę w Tesco, a dokładniej to na przysiady ;D

      Usuń
  6. W "moim" Tesco te batoniki wcale nie leżą na najniższych półkach, tylko na środkowych i czasem też przy kasach.
    Ja uwielbiam Twixy i ich podróby też, te z Lidla czy te z Tesco. :D Snickersy na drugim miejscu, Marsy odpadają, zbyt słodkie i zamulające.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli jutro czeka mnie dokładne zbadanie działu słodyczowego w Tesco.;D
      Widzę też, że nie jestem w mniejszości jeśli chodzi o stosunek do Marsów.

      Usuń