19.07.2013

Kinder Niespodzianka



Tylko się nie udław z tego zaskoczenia

W Stanach Zjednoczonych w 1938 uchwalono Federalną Ustawę o Żywności, Lekach i Kosmetykach, ten zbiór ustaw dawał prawo Amerykańskiej Agencji ds. Żywności i Leków nadzorowania bezpieczeństwa żywności, leków i kosmetyków. W jednej sekcji tej ustawy jest zakaz sprzedawania produktów spożywczych, które zawierały w środku rzeczy nie nadające się do spożycia. Do tej właśnie kategorii zaliczają się, popularne w Europie, jajka Kinder Suprise. Import i sprzedaż tych łakoci zostało zakazane w 1997, właśnie z powodu zagrożenia zadławienia, tylko, że nie było to poprzedzone wiadomościami o dzieciakach, które wsadzały sobie cale jaja do gęby. Można powiedzieć, że administracja USA potraktowała swoich obywateli jako żarłocznych idiotów. Owszem, taki wizerunek amerykanów króluje na całym świecie ale, że sami amerykanie tak siebie postrzegają to dziwne. No, ale w końcu mówimy o kraju, gdzie grube osoby pozwały McDonald’s za to, że są grube, bo wiecie, pracownicy Maca mają w obowiązku wciągać ludzi do środka i wpychać w nich górę frytek, hamburgerów i nugetsów* polewając to wszystko obficie colą(ale już dietetyczną).  Tak w ogóle to jak oni to sobie wyobrażają? Widzieliście kogoś, kto zdołałby połknąć całe jajo Kindera? Jeśli odpowiedź brzmi tak, to ta osoba zrobiłaby oszałamiającą karierę w pewnej branży, kręcącej  „niszowe” filmy, tylko tak mówię. Ale wracając do głównego tematu to znalazłam jeszcze informację, że dość niedawno udało się znaleźć furtkę w prawie, dzięki której można sprzedawać Kindery (jajka nie dzieci, handel ludźmi nadal jest zakazany), tylko pod inna nazwą. Nie zmienia to jednak faktu, że nadal traktuję się tam konsumenta jak jakąś lebiegę o inteligencji na poziomie wodorostów(bez obrażania wodorostów).
źródło: helablog.com
 *dawno nie byłam w Macu, nadal sprzedają tam taki pyszny sos słodko-kwaśny do nugetsów? Z tego wszystkiego to, to mi najbardziej smakowało. 
Jajko Kinder Suprise, właściwie to nie kupowało się ich dla samego czekoladowego jajka ale bardziej dla zabawek. Zawsze miałam nadzieje, że w środku znajdą się figurki, te rozczarowanie jak zamiast tego znajdowało się części do złożenia jakiegoś samochodzika czy innego samolotu. Ale jednak miałam dość pokaźną kolekcję, pamiętam lwy, hipopotamy, lisa, pingwina, krokodyle, duchy i coś tam jeszcze. Miałam z nimi świetną zabawę,  każda postać miała swój własny charakter i osobowość, robiłam z nimi prawdziwa telenowelę brazylijską. Ten kochał tą nieśmiałą, a ta wredna, wymalowana lafirynda próbowała poderwać go, czemu próbowała zapobiec przyjaciółka tej nieśmiałej… skąd ja brałam te pomysły? Nie mam zielonego pojęcia. A i jeszcze jedna rzecz, słyszałam, że tradycyjne Kinder Suprise nie są sprzedawane w okresie letnim. Nie wiem czy to prawda czy tylko taka pogłoska ale będąc wczoraj w sklepie specjalnie luknęłam tam gdzie powinny stać, były tylko jajka Kinder Joy , nie traktujcie moich słów  jako prawdy objawionej, może to był chwilowy brak towaru.
Smak: wiadomo, że Kindery składają się z dwóch czekolad, mlecznej i białej. Obie są tak cienkie, że praktycznie nie da się ich od siebie oddzielić. Ale od czego mam nożyk(za mały na skrzywdzenie człowieka a zwierząt nie ruszam bo większość zwierząt lubię). Biała czekolada jest bardzo dobra, nie za słodka (jak na białą), o delikatnym posmaczku śmietankowo-waniliowym, pycha. Mleczna, moim zdaniem, jest nieco gorsza ale też niezła. W smaku podobna do Milki tylko może ciutkę mniej słodka. Jest mocno mleczna, a co do kakao to… no cóż już wysłałam zgłoszenie o zaginięciu, mam nadzieje, że szybko biedactwo się znajdzie. Połączenie to jest bardzo zgrane, w sumie dość słodkie ale według mnie, tej czekolady nie ma aż tak dużo żeby człowieka zamulić. Tylko powiedzmy sobie szczerze, większość dzieciaków chciało to jajko nie ze względu na pyszną czekoladę, tylko ze względu na zabawkę. Myślę, że nikomu nie muszę tego polecać, na pewno każdy zna smak Kinder Niespodzianki.
Ocena: 8/10
Kaloryczność:100g/566kcal, 1 jajo(20g)/113kcal
Gdzie kupiłam: dostałam
Cena: jak wyżej ale o ile dobrze pamiętam to oscyluje w granicach 3 zł.

A tak na marginesie to zabawka była badziewna. Buuu.
Pa

27 komentarzy:

  1. Mojego siostrzeńca można przekupić tylko tym jeżeli zachodzi taka potrzeba;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje bratanice też je uwielbiają, właściwie to je jajko miało być dla jednej z nich ale skoro nie przyjechały... przecież nie mogło ot tak sobie leżeć, biedne i samotne ;D

      Usuń
  2. Smak dzieciństwa! Nie jesteś jedyna, która układała te jajeczne telenowele. :D Niestety, mama zadała mi cios, wyrzucając pewnego dnia całą moją kolekcję do śmieci ("przecież ty już jesteś na to za duża!").

    No i niestety- zabawki teraz faktycznie są badziewne. Jakieś pół roku temu w trójpaku nie miałam ani jednej przyzwoitej "niespodzianki".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sama oddałam jak weszłam w okres "nie jestem już dzieckiem, jestem już NASTOLATKĄ" wszystkie moje zbiory na tym ucierpiały, głupia byłam i tyle.

      Usuń
  3. Smak dzieciństwa. Pamiętam zabawki z lat 90 zresztą większość jeszcze mam. Do moich ulubieńców należały lwy i hipopotamy. Pamiętam jak była kolekcja pand i udało mi się zdobyć tylko jedną pandę w fioletowej sukience. Pingwiny i rekiny! też miały coś w sobie, wszystkie były genialne nie to co dziś, ale czekolada wciąż dobra.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dawno już nie widziałam żeby w środku były figurki a szkoda.
      Moimi ulubieńcami były lwy ( w tym wymalowana lafirynda ;D)

      Usuń
  4. Tak potwierdzam kinder niespodzianke wycofuja w okresie letnim bo czekolada sie topi jak jest goraco. Tak uslyszalam od pani w sklepie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widocznie to przez ta cienką czekoladę.

      Usuń
    2. Widocznie tak, chociaż te zabawki też lubi;)

      Usuń
  5. Mój tata nie mógł wejść do domu jeżeli nie przyniósł z pracy Kinder Niespodzianki. Smak aż tak mnie nie kręcił,ważne były zabawki, miałam 3 półki wypełnione po brzegi zabaweczkami. Teraz mam kolekcję z Gwiezdnych Wojen :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łaa, zazdroszczę. Ja miałam tylko jedno pudełko tych zabawek. Za często to ich nie dostawałam.

      Usuń
  6. Uwielbiałam to jak byłam mała ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla większości jest to chyba jeden ze smaków dzieciństwa. :)

      Usuń
    2. Pewnie, że smak dzieciństwa :D
      A tak z innej beczki, to czekam na parę słów o białym Twiksie, bo nie wiem, czy iść do Żabki, czy lepiej będzie kupić taniej podróbę klasycznej wersji w Lidlu :D

      Usuń
    3. Właśnie się zastanawiałam co teraz opisać, czy napój kawowy czy Twixy, teraz postanowiłam, że rozpocznę Twixy. W niedziele będzie notka ;)

      Usuń
  7. Co do zabawek to strasznie się popsuły:/ od kilku lat sam badziew, kiedyś nawet te do składania anie "z serii" były ciekawe. Swoją drogą ja do dzisiaj mam swoją kolekcję kinder niespodzianek, która jest bardzo pokaźna i też urządzałam z nich telenowelę;) a czekolada jest smaczna, ale czymże jest ona bez dobrej zabawki?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O właśnie, pamiętam, że były fajne składaki ale teraz to jakieś paskudy się trafiały, że nawet nie chciało się ich składać.Kindery z pewnością nie osiągnęłyby takiej popularności bez zabawek.

      Usuń
  8. A ja ostatnio widzialam jajka tematyczne, z Puchatkiem, hello kitty i czyms tam. Sa pakowane po 3 nie wiem jak w smaku ale przynajmniej wiadomo co w nich jest :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko szkoda, że w tych pojedynczych tak trudno trafić na porządną zabawkę.

      Usuń
  9. Pfff nie znasz się!
    Ja zawsze chciałam zabawki do składania - figurki były nudne :D
    Kojarze lwy, krokodyle, delfiny ze skarbami...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektóre do składania były fajne ale teraz to serio jakiś badziew jest.

      Usuń
  10. Wiedziałam o tej ustawie z USA - też mnie zamurowało, jak o niej przeczytałam. Ja w kinder niespodziance lubiłam zabawki (miałam ich całe pudła;) i tą białą część. Kiedy już otwarłam takie jajko i wygrzebałam zabawkę to siadałam (z igłą) i rozdzielałam mleczną część od czekoladowej. Potem czekoladę zjadał tata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie jest zabawne to, że w większości stanów jest wolny dostęp do broni ale jajko z zabawką to zło, które może zabić.
      Musiałaś być bardzo cierpliwym dzieckiem, jak siedziałam teraz z nożykiem i rozdzielałam te dwie części to mnie powoli szlag trafiał.

      Usuń
  11. Smak dzieciństwa zdecydowanie :) Ale czytając tego posta, czekałam na zdjęcie zabawki :( tak budowałaś napięcie i się nie doczekałam, chyba odzywa się we mnie dziecko.Też lubiłam figurki:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak otworzyłam tą plastikową foremkę i zobaczyłam te drobne części to nawet tego nie rozpakowywałam, od razu wywaliłam do kosza. I tak już mam dużo śmieci w pokoju, nie potrzebowałam jakiegoś samochodzika w dodatku, gdyby to była figurka to co innego ;)

      Usuń
  12. Mam podobnie, jak widzę mnóstwo części do składania to trafia mnie szlag i wyrzucam zabawkę :). Czuję się staro, jak byłam mała to w domu była cała kolekcja figurek żółwi z kinderków.
    Z Maca to tylko cappuccino :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tęsknie za swoją kolekcją zabawek :(
      A ostatnio widziałam plakat promujący jakieś letnie nowości kawowe z Maca, nie powiem wyglądały kusząco, kawa z lodami...

      Usuń

Włączyłam moderację komentarzy, dzięki temu nie powinno już być weryfikacji obrazkowej.