24.07.2013

Espresso Shot- kawa Lidl, chwalipięta bo urodziny



Usypiająca kofeina i tortu nie będzie bo czytam

A ostatnio pisałam, że po co wam będzie recenzja produktu, jak go już wycofają ze sprzedaży. Na swoje usprawiedliwienie powiem, że nie byłam świadoma tego, że ta kawa tfuu znaczy się napój kawowy, nie jest w stałej ofercie Lidla. Coś mi się na, przeżarty listami nowożytnymi, mózg padło, myślałam, że jest to jakaś nowość, stała nowość, wprowadzona na zawsze (a przynajmniej do zapowiadanej Apokalipsy Zombie)a tu kiła*, trup i mogiła(gnijące zwłoki, robaczki, suche kości i upierdliwi archeolodzy). No chyba, że to tylko w moim Lidlu tak głęboko schowali te kawy, że ja ślepa komenda nie potrafię już ich znaleźć. Ale jak dla mnie to wygląda tak, najpierw były, potem je ostro przecenili a teraz ich nie ma. Może to były resztki z jakiegoś tygodnia tematycznego? Szczerze, to jestem tak padnięta, że nie chce mi się robić researchu(ponieważ „szukanie” brzmi tak mainstreamowo) Ale o czym jest ten potok słów, bo gadam i gadam ale nie wiadomo o czym.
*obecność  kiły(syfilis, franca) przed wynalezieniem penicyliny, można by porównać do skali popularności Justina Biebera,  ludzie szaleli, czasami dosłownie. Wbrew pozorom ludzie w dawnych wiekach wcale nie byli tacy święci i rozmodleni jak się ich przedstawia w podręcznikach. Aha i nie googlujcie słowa kiła w grafice, zlitujcie się nad swoją psychiką.
Espresso Shot, Macchiato Latte w stylu włoskim. W kartoniku są trzy małe 100ml buteleczki. Napój ten zawiera wysoką zawartość kofeiny, jakieś 110mg/100ml. Dla porównania *znalazłam ile kofeiny zawierają inne kawy: espresso-57mg, szklanka tzw. plujki-80-120mg, filiżanka rozpuszczalnej -95mg. No, rzeczywiście na to wychodzi, że jest tej kofeiny dość dużo w tej buteleczce.  Pewnie dlatego producent ostrzega, że nie zaleca picie tego napoju kobietom w ciąży i dzieciom(nadaktywne i pobudzone bachorki to koszmar każdych rodziców i najbliższego otoczenia). Aha jeszcze jest kwestia nazewnictwa, widocznie Macchiato oznacza „splamione mlekiem”, co od razu podsuwa mi dwuznaczne skojarzenia ale ja mam spaczony umysł więc nie sugerujcie się mną.
 *nie podano ile to ml., również w zależności od strony dane mogą się nieznacznie różnić.
Smak: lekko mną potrząsło jak po przelaniu do szklaneczki ujrzałam pływające na wierzchu skrzepy. Lubię mleczne kożuchy(z tego co słyszałam jestem w mniejszości)ale na miłość boską, nie w kawie. Poza tym, nie wiem czy to nawet jest kożuch, wiem tylko, że za bardzo apetycznie to nie wyglądało. Zapach też nie zachęcał do konsumpcji, jakoś mnie z lekka odpychał. Ale już dawno nauczyłam się ignorować sygnały alarmowe jakie wydaja moje zmysły, przypuszczam, że kiedyś poskutkuje to ciężkim zatruciem pokarmowym. Na szczęście tym razem okazało się, że mój nos nie miał racji i całość nie jest taka zła. Napój nie jest zbyt słodki, miła odmiana po różnych „kawowych” ulepkach. Bardziej było czuć delikatną cierpkość kawy, wprawdzie nieco rozwodnionej kawy ale ciągle kawy. No tylko trochę słabo czułam posmak mleczny, może to i dobrze, że w napoju dominował smak kawy a nie mleka.
Dobra ale czy ta dawka kofeiny dała jakiś efekt? Powiem, że tak, owszem na początku czułam się jakbym zjadła 2 tabliczki czekolady i popiła to wszystko colą (nie polecam, składanie hołdu porcelanowemu bóstwu nie jest przyjemne) czyli byłam taka nakręcona, pełna energii i cukru. Tylko, że wszystko co wznosi się w górę( w tym wypadku energia) musi w końcu spaść na łeb na szyję* I energia mi spadła, w czasie pracy. Wiecie jak trudno jest utrzymać na twarzy coś, co u normalnej osoby uchodzi za miły uśmiech, podczas ziewania? Mam wrażenie, że wystraszyłam parę osób moimi minami. Czyli podsumowując: jako napój kawowy jest dobry, nie za słodki, czuć ta kawę i da się to wypić za smakiem ale jako coś, co miałoby nas postawić na nogi, to jest do dupy. Zazwyczaj senna to się robię około godziny 21 a nie 14, jak to było wczoraj. Jednak do smaku nie mam żadnych negatywnych uwag i jeżeli są jeszcze u was te buteleczki, to mogę polecić, przynajmniej na spróbowanie.
*W tym momencie przychodzą mi do głowy różne żartobliwe/ironiczne/wredne uwagi okołosmoleńskowe, nawet nie wiecie jak trudno jest mi się powstrzymać przed robieniem jaj z tego tematu
Ocena: 8/10
Kaloryczność: 100ml/56kcal
Gdzie kupiłam: Lidl
Cena: nie pamiętam ale udało mi się je kupić w jakiejś mega promocji

Jako, że mam dzisiaj urodziny(werble proszę) pochwalę się wam prezentem, który wczoraj do mnie dotarł. Sama się zdziwiłam, że ta przesyłka tak szybko doszła, paczka została wysłana w poniedziałek a we wtorek rano do moich drzwi zapukał miły pan kurier z jakże miłą zawartością. Panie i Panowie przedstawiam moją nową miłość: Czytnik Kindle
Paskudne zdjęcie bo paskudna pogoda
Chociaż nadal wolę książki w wersji papierowej to jednak niektóre egzemplarze trudno w takiej wersji dostać/wypożyczyć(np. termin oddania 13.02.2012, nosz kurrr… ludzie, oddawajcie te cholerne książki do bibliotek bo są inni co może chcieliby je przeczytać). A mimo, że przy komputerze mogę długo siedzieć to jednak, po jakimś czasie, wzrok się męczy, oczy łzawią i nie ma zmiłuj, trzeba wyłączyć sprzęt i dać ślepiom wypocząć. Tutaj przyda się Kindle bo podobno czytanie z niego nie męczy tak oczu, jak przy komputerze, pożyjemy zobaczymy. Ale i tak się cieszę z nowej zabawki.
Kurcze, nie czuję się jak 24-latka, bardziej jak niedojrzała 18 –latka, za rok będę już miała ćwierć wieku. *ma małe załamanie nerwowe i idzie szukać siwych włosów*
Pa

22 komentarze:

  1. Też mam Kindla i też nadal wolę papierowe książki, ale pewne rzeczy też wymogły na mnie zakup czytnika:)

    A tak poza tym z okazji urodzin życzę Ci wszystkiego najlepszego i spełnienia marzeń:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :D, już wypróbowałam czytnik i jestem jak na razie zadowolona

      Usuń
    2. Ja póki co to też jestem z niego zadowolona;)

      Usuń
  2. Na urodziny można Ci życzyć samych słodkości ;)
    Jakoś nie mogę się przekonać do tego typu wynalazków, muszę mieć papierową książkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przez długi okres też wzbraniałam się przed takimi ustrojstwami ale po tym jak mi oczy zaczęły siadać po próbach czytania książek z komputera stwierdziłam, ze jednak czasami warto zmienić zdanie. Chociaż i tak ciągle wolę wersje papierowe, zapach nowej książki jak dla mnie jest relaksujący.
      I dziękuję za życzenia. :)

      Usuń
  3. Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin;)
    Te kawy u mnie są (jeszcze?) ale nie w opakowaniu zbiorczym, tylko pojedynczo.
    Kindla zazdroszczę (mam takie samo zdanie na temat ludzi przetrzymujących książki miesącami, czy latami(!), bo jestem w stanie zrozumieć kogoś, kto przetrzymuje książkę kilka dni, czy nawet 2-3 tygodnie, ale jak chcę coś wypożyczyć, a tam data zwrotu to 11.05.2011 to coś mnie bierze...).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe jak z tymi kawami bo nawet są całkiem niezłe.
      Jak mnie chęć na Kindla chwyciła z pół roku temu to musiałam w końcu jej ulec.
      Mi czasami jest głupio jak się zorientuje, że powinnam dzień wcześniej oddać książki a ktoś inny trzyma najbardziej popularne tytułu latami, mega wkurzające.
      I dziękuję za życzenia.

      Usuń
  4. Wszystkiego najlepszego :)
    Zazdroszczę czytnika *_*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :D
      A na czytniku obecnie króluje Sherlock Holmes.

      Usuń
    2. Czemu mnie to nie dziwi? :D

      Usuń
    3. Oj tam, muszę jakoś zapełnić sobie czas do premiery 3 sezonu ;D

      Usuń
  5. życzę Ci mnóstwa dobroci z białej czekolady.
    Te farfocle w kawie odstraszają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Białej czekolady to mam tylko 3 tabliczki więc dziękuję za życzenia ;D
      Stwierdziłam, że najlepszym rozwiązaniem na te farfocle to picie prosto z butelki, wtedy ich nie widać i obrzydzenie nie bierze.

      Usuń
  6. Uwielbiam ten napój! Chodził ze mną na egzaminy w sesji ;) Ale w moim małym miasteczku go nie ma i miałam nadzieję, że nasz związek odżyje z początkiem roku akademickiego... Kindla zazdroszczę :)
    Wszystkiego najlepszego! I najsłodszego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zobaczymy czy będzie dostępny w Lidlu, jak na razie to u mnie go już nie ma.
      I dziękuję za życzenia.

      Usuń
  7. Tak tak, pamiętam wersję cappucino - była G-E-N-I-A-L-N-A ! A zamiast ją wznowić wypuszczają na rynek taki biały shit. No cóż, może się jeszcze doczekam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam nadzieje, że się doczekam, Twix o smaku cappuccino brzmi genialnie.

      Usuń
  8. Z okazji urodzin wszystkiego najsłodszego! I wielu pysznych słodyczy do przetestowania, samych dobrych! :D
    Co do tego napoju to nawet gdyby był w stałej ofercie, nie skusiłabym się. Jakoś wszelkie kawo-podobne napoje do mnie nie przemawiają, jeśli kawa, to tylko gorąca. :)
    A kindle to świetny prezent! Sama przymierzam się do jego kupna, więc może pojawi się jakaś jego recenzja na blogu? :) Myślę, że nie tylko mnie by to interesowało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również uwielbia m gorącą kawę ale równocześnie uwielbiam testować rożne kawowe wynalazki, specjalnie planuje wyprawę do Warszawy aby odwiedzić Coffe Heaven albo Starbucks bo ich kawy(tzn desery kawowe bo normalną kawą bym ich napojów nie nazwała) mnie ciekawią.
      A kindelka nadal testuję i próbuje ogarnąć co i jak, tylko, że jak wracam z pracy to jakoś jestem tak zmęczona, że o 21 to już praktycznie śpię na siedząco i nie mam za dużo czasu na zabawę z tym urządzeniem. Ale w weekend będę miała wolne więc wtedy trochę dłużej posiedzę nad tym.

      Usuń
    2. Aha, i dziękuje za życzenia :D

      Usuń
  9. Wszystkiego najlepszego :) Zazdroszczę Kindle, chociaż też wolę papierowe książki, ale po 1. półki się już uginają, po 2. z Amazona e-booki wychodzą jednak taniej.
    Kawy, i to mocnej, chyba piję za dużo, bo takie napoje od dawna na mnie nie działają. Poza tym odzwyczaiłam się od słodzenia, więc pewnie już by mi nie smakowały.
    Ale komentarz piszę głównie po to, by polecić Ci jogurt pitny Jovi Duet o smaku kokosowo-migdałowym. To chyba nowość, a przynajmniej ja go wcześniej nie widywałam . Uwielbiam go do musli zamiast mleka, naprawdę czuć w nim tego kokosa i migdały. W Żabce poniżej 2 zł, więc warto spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje za życzenia :). Na mnie już kofeina też słabo działa, raz w czasie sesji chciałam pouczyć się w nocy więc przygotowałam sobie colę, mocną kawę i energetyk,. Po dwóch godzinach spałam jak zabita :D
      Coś kojarzę, że chyba widziałam ten jogurt w Realu. Na razie to kupiłam limitkę MullerMilk,(biała czekolada i macademia)ale jak go skończę to rozejrzę się za Jovi bo wszystko co ma w nazwie słowo kokos mnie niezwykle ciekawi.

      Usuń

Włączyłam moderację komentarzy, dzięki temu nie powinno już być weryfikacji obrazkowej.