04.07.2013

Ciastka Podusie, Biedronka



Idealna poduszka na moje skołatane nerwy.

Ten wpis miał się pojawić w środę, chcecie wiedzieć czemu się nie pojawił?(będę udawać, że wszyscy z entuzjazmem pokiwaliście głową na tak, zamiast zareagować w stylu „właściwie to nas to mało obchodzi”.) W tamtym tygodniu zostałam zaproszona na rozmowę kwalifikacyjną, miałam pracować w charakterze hostessy promującej środki chemiczne. Tak było w ogłoszeniu, tak facet powiedział na rozmowie, TEGO SIĘ SPODZIEWAŁAM I OCZEKIWAŁAM(wdech, wydech, wdech, wydech). We wtorek miałam mieć szkolenie, no i kurrwa mać miałam to, kopane w kurzy kuper, szkolenie. Nie dość, że wywieźli mnie do miasta oddalonego o ponad 100km od mojego (heloł chorobo lokomocyjno),to jeszcze przekonałam się jaką pracę miałam wykonywać. Wiedzieliście, że „promowanie” oznacza „sprzedawanie po zawyżonej cenie”, a  „środki chemiczne” to „parszywe, tanie, chińskie podróby znanych perfum”? Mimo, że tylko stałam obok, to i tak się wstydziłam i było mi głupio, gdy dziewczyna próbowała wmówić ludziom, że „perfumy”( które w rzeczywistości kosztują może ze 20zł)niedługo wejdą do sprzedaży w cenie 120zł ale akurat Pan/Pani załapał/a się na niesamowitą  promocję i obniżymy cenę do 49 złotych i jest to niesamowita okazja!!! Już nie wspominając o tej jakże wspaniałej rozrywce w postaci przebojów disco polo podczas jazdy. O przepraszam, napisałam jazdy? Miałam na myśli: szaleńczego wyścigu ze śmiercią, polegającym na wyprzedzaniu tirów przy zakrętach, górkach i na trzeciego. Powiedziałabym, że słyszałam już chóry anielskie ale raczej wątpię, że anioły by śpiewały „Jesteś taka piękna i płoniesz miłością, każde Twe spojrzenie zniewala mnie”. Jeśli jednak anioły gustują w tym typie muzyki, to ja jednak wolę się pogrzać przy ogniach piekielnych i wykąpać się we wrzącej smole, słuchając potępieńczych wrzasków.  Od 7 do 15 jedyne co jadłam to bułkę i jabłko, wody niet. Wróciłam do domu, zła, rozczarowana, głodna i odwodniona. ZMARNOWALI MI SWOŁOCZE PÓŁ DNIA! Mimo, że miałam przygotowany szkic na ten post, to jednak nie byłam w nastroju aby go rozwinąć. Na szczęście już mi ta frustracja przeszła (POWIEDZMY) więc mogłam się zabrać do roboty, KTÓRA NIE POLEGA NA OSZUKIWANIU LUDZI!!!
 Podusie, czyli produkt z Biedronki, któremu dzielnie się opierałam przez wiele czasu. Ignorowałam pochwalne hymny wyśpiewywane na Wizażu i to, że sam opis brzmiał jak coś w moim guście. Myślałam, że przecież nie muszę lecieć owczym pędem za wszystkim, co wizażanki zachwalają i, że wytrzymam w swoim postanowieniu aby tego nie kupować. O ja biedna i naiwna. Nie wytrzymałam, będąc ostatnio w Biedronce i szukając napoju energetycznego o smaku kokosowym (coś takiego niby się pojawiło ale ja tego jeszcze nie widziałam)trafiłam na półkę gdzie leżało od groma i ciut ciut opakowań tych ciastek. Mój upór toczył zaciętą walkę z łakomstwem, niestety, jak to się często zdarza, łakomstwo wygrało a ja stałam się posiadaczką produktu, którego miałam nie kupować.  
 Są to ciastka kruche z kremem o smaku waniliowych oraz z czekoladą mleczną. W opakowaniu znajduje się 12 ciastek, przy cieplejszej pogodzie czekolada działa jak klej i skleja ciastka razem ale to raczej wina pogody a nie produktu. Z tego co widzę, dostępne jedynie w Biedronce i chyba tylko  jako oferta tymczasowa, norma.
Smak: zacznijmy od czekolady, w smaku jest podobna do Milki, czyli jak dla mnie bardzo słodka ale jeszcze w granicach zdatności do spożycia z przyjemnością ,dla innych może być za słodka. Dość miękka i rozpływająca się w palcach, bez nawet minimalnego śladu jakiegokolwiek kakao. Nie zdziwiłam się, bo w składzie, tej masy kakaowej jest nawet mniej niż w Milce. Ale nie jest tak źle, przynajmniej nie ma tłuszczowego posmaku. Następnie mamy biały krem, ma on postać stałą, no może nie tyle co stałą co nie płynną. Taką jak nieco miękkie masło. Jest jeszcze słodszy niż czekolada i to już mi nieco przeszkadzało, jedzony samodzielnie jest prawie nie do przełknięcia z powodu tej słodyczy ale już jako część ciastka może być. Oprócz cukru wyczuwa się śmietankowo-mleczny smak oraz delikatne smaczek wanilii, znaczy się waniliny, bo nie wierzę żeby dodali tu prawdziwej wanilii. Tutaj niestety już czułam taki odległy posmak taniego tłuszczu, na szczęście tylko daleki. Ostatnim i najlepszym elementem tego produktu jest kruche, kakaowe ciastko. Jak już napisałam, jest kakaowe , mało słodkie, tak szczerze to ta słodycz jest prawie niewyczuwalna.  Wyczułam za to odrobiną soli. Ciastko jest kruche, jak to wskazuje nazwa ale jednocześnie jest lekko wilgotne. Wspaniale pasuje do przeraźliwie słodkiego kremu i nieco mniej słodkiej czekolady, dzięki temu całość nie jest przesłodzona i mdła tylko pyszna. Elementy idealnie ze sobą współgrają i dają wspaniały produkt końcowy. Tak więc jeśli gdzieś jeszcze się w waszych Biedronkach uchowały te ciastka to bierzcie bez wahania.
Ocena: 8,5/10
Kaloryczność: 100g/520kcal, 1ciastko(19,1g)/ 104kcal (prawie, bo nie chciało mi się dokładnie wyliczać, więc dałam sumę na 20g)
Gdzie kupiłam :Biedronka
Cena: 3,49zł

Pragnę zadedykować piosenkę pewnemu „biznesmenowi” który zbija szmal na ludzkiej naiwności. Myślę, że ten tytuł idealnie odzwierciedla moje uczucia wobec takich zagrań. KLIK.
P.S. O, to mój setny post, jak miło. Od razu uprzedzam, że ewentualny konkursik to zrobię ale jak blogu(blogowi?) minie roczek, więc jest jeszcze kupa czasu.
P.S. 2 Zauważyłam, że dzisiaj dość ostro poznęcałam się nad Caps Lockiem i wykrzyknikiem, mam nadzieje, że to rozumiecie i wybaczycie mi ten internetowy wrzask.
Pa

14 komentarzy:

  1. Czemu wszystkie Biedronki mam tak daleko? I czemu nigdy wcześniej nie słyszałam o tych ciastkach?;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie są chyba w stałej ofercie, w większości Biedronek to już ich prawdopodobnie nie ma.

      Usuń
  2. 104 kcal w jednym ciastku?? Masakra! Ale i tak spróbuję :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda, że troszkę dużo ale było warto ;D

      Usuń
  3. ooo szukanie pracy :D
    coś wiem na temat tych absurdów
    na pociesznie można zjeść i 1400 kcal!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A weź, cholera mnie trzaska jak słyszę "studenci łatwo mogą znaleźć pracę w wakacje", to jest po prostu dołujące.

      Usuń
  4. Nigdy się na takiego fiuta (Wybacz, ale właśnie tak brzydko określam wyzyskiwaczy i oszustów :D) nie nacięłam, ale to pewnie dlatego, że pracę wakacyjną dostaję po znajomości. Wykorzystywać koneksje to hańba, wiem, ale tak jak piszesz z pracą dla studentów nie jest wcale różowo.

    A ciastka miałam okazję jeść, otworzyli Biedę u nas na wiosce. To była wielka feta, promocje, balony, wszystkie kasy czynne, to stwierdziłam, że co sobie będę żałować :D. Bardzo dobre są.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam nikogo nie będę ganić za wykorzystywanie znajomości, jakbym miała taką możliwość to sama bym skorzystała.
      Wszystkie kasy czynne, tak to chyba tylko na otwarcie ;D

      Usuń
  5. Ciasteczka wyglądają całkiem całkiem, ale nie przepadam za takim nadzieniem, ten sam problem mam z delicjami - chociaż to zupełnie inna bajka, ale ta galaretka - CZEMU ? Biszkopt + czekolada + coś innego byłoby super. Wracając do ciastek - nie przepadam za biedronkowymi słodyczami dlatego, że na cokolwiek się tam nie natknę to posiada kosmiczne ilości cukru, a zwłaszcza jogurty

    OdpowiedzUsuń
  6. oj nadzienie to miała przerażającą ilość cukru sądząc po smaku, a wiem, że niektórym taka słodycz może przeszkadzać.
    A galaretki to bardzo lubię, mogę je jeść nawet bez żadnych dodatków ;D

    OdpowiedzUsuń
  7. Byłam w Biedrze, ciastków nie było :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie już wszystkie wykupili, może niedługo znowu dadzą je w ofercie.

      Usuń
  8. Ciężko nie mieć pracy, ciężko ją mieć. Jak najlepiej otruć bachory na placu zabaw pod moim oknem? Taka dygresja, konkurs śpiewów kościelnych urządzają chyba akurat. Ciastka nie powinny być sprzedawane latem, gdyż rozpływają się w opakowaniu i na dłoni, przypominając qpę, a nie podusie. W mojej Biedrze było ich od groma. Całkiem niezłe w smaku, aczkolwiek dla osób dbających o linię nie są najlepsze. Wolę ciastka zbożowe, z ziarnami, Oskroby - prawie nie mam wyrzutów sumienia po nich :] co sądzisz o Bonitkach - 3 herbatniki przekładane kremem rzekomo cytrynowym? Ciastka niezłe, ale cytryny nie widziały - a miałam nadzieję na kwaśny smaczek jak z Familijnych cytrynowych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieciakom daj parę mocno ciągnących się krówek, może to sklei im gęby.
      O tak, jeśli chodzi o kalorię to te ciastka są raczej zakazane dla osób, które dbają o linię, a ciastka zbożowe uwielbiam, tylko, że rzadko je kupuję (za szybko je zjadam).
      Bonitki to jadłam jedynie śmietankowe, całkiem niezłe a skoro w tych cytrynowym słabo czuć tą cytrynę to raczej sobie odpuszczę tą wersję.


      Usuń

Włączyłam moderację komentarzy, dzięki temu nie powinno już być weryfikacji obrazkowej.