08.07.2013

Baton Lion white



Pod znakiem lwa

Mamy lipiec i mimo, że nie przepadam za letnimi temperaturami,  jest to bardzo ważny miesiąc w moim życiu. Trudno żeby było inaczej, w końcu wtedy stało się coś, co wstrząsnęło posadami świata, a jeśli nie świata to przynajmniej Polski…. Białegostoku… no dobra: mojej rodziny. Mianowicie urodziła się niezwykle wybitna i skromna jednostka, czyli moi *czeka na burzę oklasków* Spokojnie, nie musicie pędzić z życzeniami, jeszcze trochę czasu pozostało do tej daty. Według naszego horoskopu (nie chińskiego, bo wedle chińskiego jestem wężem a węży nie lubię) jestem lwiątkiem, odważna (powiedzmy), przebojowa(ykh) i uparta(o, to by się zgadzało)Parę dni wcześniej i byłabym rakiem, jeden dzień wcześniej a świętowałabym urodziny w tym samym dniu co Daniel Ratcliffe. Właściwie to nie wiem po co to wszystko piszę, chyba tylko dlatego żeby nawiązać we wstępie do lwów, bo moim recenzowanym produktem dzisiaj będzie…
Lion White, czyli jedna z trzech wersji smakowych naszego lwiątka z Nestle. Jest oczywiście wersja tradycyjna, którą zapewne wszyscy choć raz w życiu jedli, jest ta z orzechami arachidowymi, no i jest ta biała. 
Co mogę powiedzieć, lubię te batoniki, jedyne do czego mogę się przyczepić to te denerwujące reklamy, nie lubię tych ryczących ciołków, jak dla mnie to porażka. Na szczęście omawiany produkt jest zdecydowanie od nich lepszy. A na sam koniec tego akapitu dodam, że wygląd batonika niezmiennie kojarzy mi się z gumową atrapą kupy jaka mieli moi braci, dziękuje za uwagę.
Smak: mała uwaga, baton nie jest oblany białą czekoladą ale białą polewą, różnica jest w składzie ale nie w smaku, przynajmniej dla mnie. Polewy, jak widać, nie pożałowano, pachnie i smakuje śmietankowo i bajecznie. Wbrew pozorom wcale nie jest strasznie słodka, jadłam bardziej zacukrzone rzeczy. Co ważne jest bez tłuszczowego posmaczku. W polewie zatopione są małe, chrupiące pod zębami, płatki pszenne. Jedząc tą część miałam wrażenie, że jem płatki śniadaniowe ze słodkim mlekiem, przepyszne. Następnie mamy karmel, który, jak to karmel, jest słodki i karmelowaty. Dość twardy ale jednocześnie ciągnący się, mocno złączony  z polewą.  
 W samym środku jest zatopiony wafelek z nadzieniem. Wafel kruchy i bezsmakowy a nadzienie nie do odgadnięcia. Na pewno jest słodkie ale jaki jest smak przewodni to tego nawet specjaliści Macierewicza i całe CBŚ* nie wiedzą. Może waniliowe, może śmietankowe, diabli wiedzą ale nie powiedzą (zrymowało mi się, yay). Ogólnie mój werdykt brzmi tak:  jeśli jeszcze tego nie jedliście, to marsz do sklepu i bez wahania wrzucić do koszyczka. Bardziej mi smakuje niż jego tradycyjny brat, nie ma wad, absolutnie nie ma wad.  Polewa smakuje lepiej niż niejedna biała czekolada a cała reszta wcale nie pozostaje w tyle. Nieprzesłodzone połączenie smaków śmietanki i karmelu z efektem chrup-chrup. Warto i tyle.
*mam nadzieje, że nikt nie trafi na tego bloga po wpisaniu tych haseł, byłyby to dość zabawne
Ocena: 10/10
Kaloryczność:  100g/477kcal, baton(42g)/200kcal
Gdzie kupiłam: Piotr i Paweł
Cena: 1,39zł
Jako, że ostatnio moje zapasy czekolad i batoników się skurczyły, stwierdziłam, że mój swoisty projekt denko idzie w zawieszenie i dokupiłam parę pyszności (przynajmniej mam nadzieje, że pyszności). W końcu znalazłam w Tesco tak szukane wcześniej przeze mnie batoniki. Zajrzałam również na rynek na kawaleryjskiej i zaopatrzyłam się w czekoladę Chateau, smak pozostanie tajemnicą. W obecnej chwili zastanawiam się, gdzie jeszcze w Białym jest dobrze zaopatrzony sklep z niemieckimi produktami, bo pragnę sprawdzić, czy aby tam nie ma mało dostępnych wersji Ritter Sport, poszukiwania trwają.
Pa

32 komentarze:

  1. A ja jakbym się urodziła ze dwa dni wcześniej byłabym rybą, a nie baranem;p
    A ja te batoniki wolę z mleczną czekoladę;), chociaż te z białą też są dobre;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W najbliższej rodzinie mam trzech baranów, śmiesznie się złożyło.
      U mnie jednak jest nieco odwrotnie z tymi batonikami, wolę białe ale te z mleczną też są dobre ;D

      Usuń
    2. O no widzisz, to mój facet też jest baranem, tylko tym bardzo późnym i muszę stwierdzić, że nieźle się 3mamy jak na dwójkę uparciuchów;)

      Usuń
  2. Fakt lipiec piękny miesiąc, wygląda apetycznie, choć nie przepadam za białą czekoladą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłby piękniejszy gdybym się nie topiła z przegrzania ;)

      Usuń
  3. Dla mnie słodki tak, że słów brak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie w granicach odpowiedniej słodkości ;)

      Usuń
  4. Według mnie jest idealnie słodki - baton dzieciństwa !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie też, z tą różnicą, że dla mnie batonem dzieciństwa jest jednak milky way.

      Usuń
  5. uwielbiam Twojego bloga i to jak piszesz <3

    a próbowałaś Alpen Gold z solonymi migdałami? nie jestem jakimś specem od czekolady, pochłaniam wszystko jak leci... ale ta czekolada ma w sobie coś takiego że nie mogę poprzestać na rządku-dwóch, jak to bywa zwykle, tylko całą tabliczkę :(((( nie wiem o co chodzi, może chcesz zanalizować? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło, że się podoba.
      A z Alpen Gold mam taki problem, że jak była ta czekolada wszędzie to jej nie kupowałam, a jak zechciałam ją kupić to teraz nie mogę jej znaleźć, spróbuje szukać dalej i jak znajdę to o tym napiszę. :)

      Usuń
    2. ja ją kupowałam np. w Stokrotce.
      znalazłam dziś w Almie jeszcze wersję z solonymi chrupkami (chyba kukurydzianymi). aż się boję otwierać :(

      Usuń
    3. Almy u mnie nie ma a do Stokrotki mam trochę daleko ale teraz mam tyle wolnego czasu, że może się przejdę.

      Usuń
  6. Hmmm... Ja się urodziłam tego samego dnia co Daniel, Rowlingowa i ogólnie Harry Potter... Dlatego chyba się trochę zakręciłaś we wstępie, bo jeden dzień później jest już sierpień :p

    A baton -nie moja ulepkowa liga...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daniel urodził się 23 lipca, Harry 31 a ja 24 lica czyli dzień po Danielu ;D

      Usuń
    2. Och nie!
      Czyli ja całe życie żyłam w kłamstwie, przekonana że Harry i Daniel (i ja!) mamy urdziny tego samego dnia?
      A niech go gęś kopnie :p
      Przynajmniej nadal to dzień urodzin Harrego i Rowlingowej :D

      Usuń
    3. Czyli też jesteś lwiątkiem, również chciałabym mieć urodziny w tym samym czasie co Harry ;)

      Usuń
    4. Ha! Dzięki :D
      Już od gimnazjum nikt mi nie zazdrościł ;)

      Usuń
  7. Mnie te reklamy też strasznie denerwują, ale za to batoniki kiedyś mi ratowały życie- nie wiem czemu,ale tylko Liony były w naszej bibliotece do kupienia ;) Widocznie to batonik dla każdefgo historyka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W mojej bibliotece to teraz dali jakiś automat z kanapkami, głównie korzystają z niego studenci z zagranicy. Ja nie lubię korzystać z automatów bo zawsze ceny są tam zawyżone :p

      Usuń
  8. Jutro najdalej w środę biegnę do sklepu!

    OdpowiedzUsuń
  9. Mnie jakoś żaden Lion tyłka nie urywa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię jak w batonach są różne konkretne rzeczy: orzeszki, płatki, wafelki. dlatego też mi tak smakują Liony, Snickersy i Twixy

      Usuń
  10. Jaka jest Twoja ulubiona słodka przekąska? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bezsprzecznie Raffaello, nie kupuję ich tylko dlatego, że bym pochłonęła całe opakowanie w ciągu paru sekund, uwielbiam <3

      Usuń
  11. orientujesz się może gdzie można kupić batony lion white w małych gramaturach ??? takie mini batony jak ma np. teraz mars czy snikers ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. czy są w ogóle takie do kupienia :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obawiam się, że nie ma takich do kupienia. Chociaż nie, kiedyś w Biedronce przez chwilę były takie mini batoniki Lion ale to były tylko tymczasowa oferta i w wersji w mlecznej czekoladzie.

      Usuń
    2. Dzięki za odpowiedź ;) ja z kolei dowiedziałam się, że czasami można je spotkać w Delikatesach Centrum, jak mają je w ofercie gazetkowej, ale niestety teraz ich nie ma :/

      Usuń
    3. Właściwie to dziwne, ze dali miniaturki Marsza i Snickersa a Liona nie dali.

      Usuń