08.06.2013

Werther’s Originals i Góralki orzechowe



Na kryzys i góralowi zdecydowanie nie żal.

Dzisiaj wracam do was z krainy „Obożeczemujaposzłamnatestudia”(liczba ludności znacznie wzrasta podczas gorących terminów) nie z jednym produktem ale z dwoma. Słowem wstępu: dużo osób ze strony mojej mamy cierpi na coś, co powszechnie nazywamy nagłym spadkiem cukru. Objawy tego są dość uciążliwe, zaczyna się od poczucia, że głowa robi się strasznie lekka a wszystko wokół zaczyna lekko wirować, następnie miękną kolana a nogi zaczynają strasznie ciążyć. Najbardziej upierdliwym objawem jest nagłe uderzenie gorąca , które skutkuje tym, że człowiek w ciągu paru sekund jest mokry jak szczur wyłażący z kibla (autentyczne wydarzenie, zdarzyło się mojej sąsiadce a to nie jest osoba skłonna do fantazji). Wyobraźcie sobie taką sytuację zimą, tu wieje zimny wiatr a ja jestem cała mokra i najchętniej rozebrałabym się do bielizny.  Żeby z powrotem poczuć się normalnie i nie zasłabnąć na ulicy zawsze mam przy sobie jakiegoś cukierka, najlepszym dla mnie rozwiązaniem są cukierki twarde. Nie dość, że nie kusza mnie, tak jak te miękkie, wobec czego mogą dłużej wytrzymać, to jeszcze nie zaczynają się rozpuszczać w wysokiej temperaturze, same zalety. W kategorii ratowania przed niespodziewanym atakiem, mam dwóch faworytów, jeden z nich to cukierki kawowe Kopiko(kopa ma ta kawa, sorry musiałam), o drugim będzie niżej, tylko najpierw rozwieje wątpliwości. Robiłam badania i nie mam cukrzycy, nikt w mojej rodzinie nie ma cukrzycy, tak samo nie da się powiedzieć  czy to co jem wpływa na ten spadek cukru. Kiedyś zapisywałam co jem by potem sprawdzić czy nie ma jakiejś zależności, i po  mojej wnikliwej analizie stwierdziłam, że nie było żadnego związku między tym co spożywałam a moimi objawami. . Nieważne co jadłam, w jakich ilościach i czym to popijałam, spadku cukru nie da się przewidzieć i tyle. Ale zejdźmy z fochów mojego organizmu na coś ciekawszego.
 Werther’s Originals, tradycyjne cukierki śmietankowe, czy naprawdę muszę je przedstawiać? Wydaje mi się, że każdy je zna, a dzieci lat 90 na pewno pamiętają reklamę, w której to dziadek daje wnuczkowi owe cukierki. Głównie można dostać wersję dropsową, chociaż w sklepie internetowym Almy znalazłam jeszcze krówki i toffi, pozostaje mi zadać tylko jedno pytanie; czemu w Białymstoku nie ma tego sklepu, w końcu to miasto wojewódzkie a z takich delikatesów to jest tylko Piotr i Paweł, niesprawiedliwość i tyle. Nawet nie skomentuję oferty zagranicznej bo i po co. 
Smak: no co tu napisać, cukierek jest twardy i na początku dość gruby więc próby przegryzienia tego mogą skończyć się wizytą u dentysty. 
Biorąc pod uwagę ile w składzie jest substancji słodzących, dla nikogo nie powinno być zaskoczeniem, że te ciućki są bardzo słodkie. Ale podczas powolnego ciamkania ta słodycz tak nie przeszkadza. Również wyczuwa się to, co sprawia, że te cukierki są tak niebiańsko dobre, słodką śmietankę pomieszaną z lekkim waniliowym smaczkiem (a właściwie wanilinowym aromatem ale to jest już zwykłe czepialstwo z mojej strony)i odrobiną karmelu. Wątpię czy jest tu ktoś kto nigdy wcześniej nie jadł tych cukierków ale jeśli się taka osoba jakoś uchowała to kuszę i zachęcam do kupna.
Ocena: 9/10 (bo nie da się gryźć)
Kaloryczność: nie podana na tym opakowaniu co mam
Gdzie kupiłam: Społem
Cena: 2,69zł

 Następnym produktem do recenzji niech będzie wafelek Góralki o smaku orzechowym, już raz zrobiłam o wafelkach tej marki wstęp (Góralki nugatowe) więc nie będę się powtarzać. A przy okazji, wiecie jaka jest zaleta mieszkania w bloku pełnym starszych kobiet, które pamiętają cię, jak jeszcze byłaś zawinięta w pieluchę? Czasami trafi się mały słodki prezent, tak było i w tym przypadku. 
Smak: uwaga taka jak w poprzedniej nugatowej wersji, gdzie do diabła jest ta polewa czekoladowa? 
Te marne resztki na bokach wafelka się nie liczą, ja tego nie uznaje. Dla mnie to zwykłe dziadostwo, skąpstwo pierwszego sortu, domagam się pełnej polewy i basta. Czekolada jest  założenia chyba mleczna ale nie mogę tego z całą pewnością powiedzieć BO JEST JEJ ZA MAŁO (prycha i warczy niczym rozłoszczony kot*). Sam wafelek, sam w sobie jest w smaku neutralny, dość wilgotny ale nie tak jak Princessa, równocześnie trochę się sypie ale tragedii nie ma. I, co jak dla mnie jest niewątpliwą zaletą, łatwo odrywa się od nadzienia. Najlepsze w tym wszystkim jest nadzienie, kremowe i słodkie ale umiarkowanie, nie mdli od nadmiaru słodyczy. Trochę tłustawe i co mnie niezwykle ucieszyło, mocno orzechowe, nie ma tu żadnego oszustwo, czuć tu najprawdziwszy orzech, uwielbiam. 
Całość jest bardzo smaczna i dobra i wspaniała i o wiele lepsza niż wersja nugatowa, tamta nawet do pięt nie dorasta temu orzechowi. Oczywiście produkt byłby wręcz idealny gdyby nie … zagadka, o co mi może chodzić? Co wzbudza moją największą kurwicę i oburzenie?
*owszem koty warczą, szczególnie jak próbuję im się zabrać opakowanie po parówkach, które to opakowanie ktoś nie wywalił do kosza.
Ocena:9/10
Kaloryczność:100g/552kcal, wafelek(50g)/276kcal
Gdzie kupiłam: dostałam
Cena: jak wyżej
A z wiadomości kulturowych to się dowiedziałam dzisiaj, że na dni miasta Białegostoku (21-23 czerwca)przyjedzie zespół Hey, mają wystąpić 22 czerwca na Rynku Kościuszki. No i oczywiście 23.06 odbędzie się jarmark na Jana (o którym mam zamiar skrobnąć historyczną notkę). Oczywiście będą również inne atrakcje ale te dwie wzbudziły moje dzikie zainteresowanie i chęć uczestnictwa. Już się nie mogę doczekać.
Pa

14 komentarzy:

  1. Aż mi się zachciało tych cukierków;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co cię powstrzymuję przed kupnem ;D

      Usuń
  2. "Nigdy nie zapomnę tego smaku: słodki, śmietankowy, po prostu pyszny. Poczułem się jak ktoś zupełnie wyjątkowy"
    Dzieci pamiętają wiekszość reklam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taa, szczególnie słodyczy i zabawek :)

      Usuń
  3. O, widzę tu moje ulubione cuksy!

    Mam podobne dolegliwości, nauczyłam się nosic ze sobą coś na dosłodzenie się, dopiero, gdy pewnego razu w sytuacji krytycznej kupiłam cholernie drogą czekoladę, która nie była warta swojej ceny. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Peszek, ja raz jak zmieniłam torebkę to zapomniałam przełożyć cukierki, dobrze, że miałam jakieś drobne to kupiłam wafelka.

      Usuń
  4. Hej! Na dniach upolowałam ciekawą, przepyszną rzecz i od razu pomyślałam, żeby się z Tobą tym podzielić :D

    Warto rzucić na to okiem:

    http://wybranezesmakiem.pl/index.php?option=com_virtuemart&view=productdetails&virtuemart_product_id=280&virtuemart_category_id=17&Itemid=105

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O boże, skąd to masz, gdzie to kupiłaś, mów (pisz) bo od 5 minut ślinię się do monitora.

      Usuń
    2. Ja je widzialam w zabce, jadlam kilka msc temu. obrzydliwie slodkie, ale ogolnie dobre :D

      Usuń
    3. Jutro lecę do żabki, napaliłam się jak szczerbaty na suchary.

      Usuń
    4. To czekam z niecierpliwoscia na recenzje! :D

      Usuń
    5. Będzie, tylko najpierw muszę trochę zapasów wymęczyć :D

      Usuń
  5. Werther’s Originals moje wspomnienie z dzieciństwa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Razem z Mambą, chio chips i batonikami Milky way :)

      Usuń