10.06.2013

Ritter Sport Kakaosplitter i napój Fortuna: Cytrusy z trawą cytrynową.



Słabe te kakao i jabłko jako cytrus

W końcu nadeszła ta chwila w której zdecydowałam się rozpocząć spożywanie, pożeranie tudzież wchłanianie wiosennej edycji czekolad Ritter Sport. W końcu kupiłam je jakoś koło Wielkanocy, więc trochę się naczekały. Właściwie to dwie pozostałe tabliczki jeszcze trochę poczekają bo ostatnio kupiłam czekoladę, która wymaga jak najszybszego spożycia z powodu terminu ważności (no co, odkryłam, że blisko mnie jest sklep z chemią niemiecką i równocześnie sprzedają tam słodycze sprowadzane z Niemiec, nie mogłam się powstrzymać żeby nie wziąć jednej tabliczki ale i tak będę musiała tam wrócić, fajne rzeczy widziałam)Wracając do Ritter Sport, nie wiem jak w innych Lidlach ale ta limitka w ogóle nie była u mnie w sprzedaży w tym sklepie, po zimowej od razu rzucili letnią, może wzięli przykład z tegorocznej pogody. Dobrze, że jednak obkupiłam się w Piotrze i Pawle. A przy pogodzie to mam nadzieje, że was nie zalało. Jak zalewać to tylko się. Oto hasło przewodnie dla wszystkich alkoholików żyjących na terenach zalewowych.
Ritter Sport Kakaosplitter, czyli mleczna czekolada z nadzieniem z kakaowym, karmelizowanymi ziarnami kakaowymi(masło maślane), krokanten (ki, czort?) z orzechami laskowymi i migdałami. 
Musiałam sprawdzić co to jest ten krokant, cytując za wikipedią (czyt. bezczelnie kopiując ze strony)  Krokant – posypka cukiernicza wykonana z masła, cukru i siekanych migdałów (lub orzechów). Ma postać drobnych, chrupiących kawałków migdałów lub orzechów w cukrowej glazurze, które otrzymuje się w procesie łagodnego prażenia.” Widzicie, czytanie blogów edukuje. Będziecie mogli ta wiedzą szpanować podczas uczonych lub pijackich (różnicy nie ma)konwersacji.

Smak: czekolada, jak to w Ritterach, jest mleczna i słodka, trochę mniej niż Milka ale minimalnie. Właściwie nie ma co na jej temat się rozwodzić, smaczna i tyle. Nadzienie to bardzo gęsty krem, bardzo zbliżony konsystencją do samej czekolady.
Słodszy od niej, jednak bez wyraźnego smaku przewodniego, no może odrobinę wyczuwa się kakao ale jak na nadzienie kakaowe to jednak za mało. Te ziarenka kakao, odrobinki orzechów i migdałów również nie dają jakiś walorów smakowych, tylko pod językiem wyczuwa się taką ziarnistą masę.  Jestem trochę rozczarowana, znaczy jest nawet dość smaczna i dobra czekolada ale szału nie robi, fanfar nie będzie a ja się nie rozpłynęłam z zachwytu. Nie tego oczekiwałam i nie będę za nią tęsknić. Ale jakby ktoś chciał spróbować to wczoraj jeszcze widziałam ją w Piotrze i Pawle.
Ocena: 7/10
Kaloryczność: 100g/561kcal, 4kostki(25g)/140kcal
Gdzie kupiłam: Piotr i Paweł
Cena: w promocji 3,99zł

Oprócz tego będąc w sklepie przyuważył napój z Fortuny, o którym wiedziałam, że to nowa nowość, która jest nowa. Moja ciekawość została już wcześniej rozpalona informacją o smakach, czy też raczej o jednym specyficznym smaku: cytrusy i trawa cytrynowa. No nie byłabym sobą gdybym tego nie wzięła, szczególnie, że kosztował niecałe 2 zeta, grzech nie kupić. Poza tym próbuję siebie oszukiwać, że w ten sposób dostarczam sobie różnych fajnych witaminek dzięki którym będę zdrowa jak rydz.

Napój Fortuna, Cytrusy i Trawa cytrynowa, jak producent głosi: bez dodatku cukru. Rzeczywiście w składzie nie ma nic o jakichkolwiek cukrach, jest za to aromat, zarąbiście. A tak pozostając przy składzie, nie wiedziałam, że jabłka zaliczają się do cytrusów, ciekawe, ciekawe. To, że według Unii marchewka to owoc to wiem ale, że nasze pospolite jabłko zalicza się do cytrusów to jakieś novum.
Smak: po otwarciu wyczuwa się zapach pomarańczy, na razie jest okay, ale w smaku już tak jej nie czuć. Pamiętajmy, że nie jest to sok tylko napój, biorąc pod uwagę że w składzie jest podana woda mineralna nie powinien dziwić fakt, że ta ciecz jest o wiele rzadsza niż taki sok z Tymbarku. Napój jest trochę kwaśny z odrobiną goryczy ale cukier także jest mocno wyczuwalny, Nie jest ulepek, bardziej jak średnio słodki owoc. Jest tu coś cytrynowego w smaku, prawdopodobnie jest to właśnie ta trawa cytrynowa, na szczęście jabłka nie wyczułam. Szczerze powiedziawszy, napój jest dobry ale na mnie piorunującego wrażenia nie zrobił, jednak wolę porządne soki niż takie rozwodnione ciecze. Ale spróbować można, czemu nie. Ani kaloryczność ani cena nie powalają na kolana więc śmiało. Tylko te jabłka w składzie, seriously?
Ocena:7/10
Kaloryczność: 100ml/25kcal, porcja(200ml)/50kcal
Gdzie kupiłam: Chorten
Cena: 1,85zł

Znalazłam w Białymstoku nowe, dobre miejsce gdzie można kupić gałkowane lody i jestem happy. Jest to kawiarnio-księgarnia „Spółdzielnia” na Skłodowskiej, niedaleko biblioteki uniwersyteckiej. Musiałam skorzystać z ich oferty promocyjnej, duża gałka za 2,50zł, szczególnie, że to były lody Carte D’or. Wprawdzie wybór smaków był niewielki, a i przypuszczam, że i cena niedługo podskoczy ale jak na razie jestem zachwycona. Wybrałam smak waniliowy i czekoladowy, pycha. A tak przy okazji, to nie ma to jak jeść lody na zewnątrz… w czasie burzy, spojrzenia ludzi były bezcenne. Jakby trochę deszczu i piorunów mogło mnie powstrzymać przed jedzeniem lodów, niedoczekanie Zeusie. No, ale do wszystkich osób, które są lub będą w Białymstoku, zdecydowanie polecam to miejsce. Nie wiem jak smakuję ich kawa czy ciastka ale i to też mam zamiar sprawdzić, szczególnie zainteresowała mnie kawa pięciu przemian.
Pa

13 komentarzy:

  1. hmm...no tak, czasem się rozczarowujemy, ale na szczęście chyba każdy ma jakieś słodycze, które szczególnie lubi i sięga po nie jak chce coś dobrego...u mnie właśnie się pisze notka na temat dobrej czekolady:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekam z niecierpliwością na notkę.

      Usuń
    2. już jest...przedwczoraj burza nie pozwoliła mi na jej skończenie, ale od wczoraj już "wisi" na blogu;)

      Usuń
    3. Dzięki tobie zaśliniłam klawiaturę, te narzędzia...

      Usuń
    4. To teraz wyobraź sobie co ja mam mając je w domu...to istny trening samokontroli;p

      Usuń
  2. Świetny post, uśmiałam się. Moje ulubione hasło:
    " A przy pogodzie to mam nadzieje, że was nie zalało. Jak zalewać to tylko się. Oto hasło przewodnie dla wszystkich alkoholików żyjących na terenach zalewowych.":D
    Jakbyś chciała się zalać piwem ale porządnym to wpadnij na blog: http://piwnepodroze.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze mi miło jak kogoś rozbawiłam :D

      Usuń
  3. Myślisz, że w "stanie nieważkości umysłu" będę w stanie wymówić słowo "krokant"?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym nawet nie próbowała ;D

      Usuń
  4. Właśnie zaczynam się zastanawiać, jak w pijackie rozmowy wpleść słowo- krokant? Milordzie, przynieś mi whisky z krokantem? Niedobrze mi, zaraz się krokant? Ja wcale nie piłam, tylko krokant był nieświeży :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ostatnie to słyszałam w wersji z ogórkiem kiszonym :D

      Usuń
  5. CZekoalda wydaje się ciekawa..Szkoda ze cena jest wygórowana...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda, za normalną cenę nie warto, waham się czy nie stwierdzić, że za promocyjną cenę również nie warto.

      Usuń