19.06.2013

Fin Carre, czekolada mleczna z kawałkami orzechów



Ulga dla kieszeni i podniebienia

Tak jak obiecałam wczoraj, dzisiaj wrócę do całej istoty bloga, czyli do pisania o żarciu.
Dla mnie, oprócz typowych kategorii jak biała, mleczna czy gorzka, czekolada dzieli się również na inne kategorie. Jakie to kategorie? Ja to nazywam cenowo-jakościowe, już śpieszę z wyjaśnieniami jak to wygląda. Otóż, mogą być czekolady tanie-dobre, tanie-koszmarne, średnie-dobre, średnie-złe, drogie-dobre, drogie-koszmarne, no jeszcze może być jakość „nie zachwycają ale od biedy mogą być”. Do tanich zaliczam czekolady poniżej 4 zł, średnie to te do 8zł a drogie to wszystkie pozostałe, oczywiście jest to cena za 100g, trudno wrzucić dużą Milkę i małego Lindta do jednego worka. Dzisiaj będzie produkt z kategorii tanie-dobre.
Fin Carre, czekolada mleczna z orzechami laskowymi. Jest to produkt dostępny tylko w Lidlu, oprócz tej wersji można jeszcze kupić gorzką, zwykłą mleczną, z rodzynkami i orzechami oraz białą, tą ostatnia mam w zapasie, bo akurat wtedy miałam szał kupowania białych czekolad. Jest ona bardzo tania a jeszcze czasami dają na nią jeszcze większą promocje, wtedy  to w ogóle nic tylko robić zapasy. Po za tym, czekolady Fin Carre posiadają certyfikat UTZ, dalej będzie bezczelne kopiuj-wklej: „UTZ to globalny program rozwoju zrównoważonych upraw kakao, kawy i herbaty. Celem programu jest edukowanie plantatorów w zakresie dobrych praktyk rolniczych oraz wskazywanie profesjonalnych i zrównoważonych metod uprawy kakao tak, aby plony stanowiły produkty najwyższej jakości. Program zapewnia również kursy i szkolenia dotyczące zarządzania w biznesie, ochrony pracy i środowiska. Dzięki temu plantatorzy mogą oferować lepszej jakości kakao, a co za tym idzie - zyskiwać na nim więcej”. Wprawdzie wiele mi to nie mówi (mój mózg nadal jest przegrzany po demografii)ale niektórzy mogą znaleźć tą informacje przydatną. No to co, przechodzimy do smaku?
 Smak: z całą pewnością mogę stwierdzić, że jest mniej słodka niż Milki, chociaż i tu cukier jest na pierwszym miejscu w składzie. W odróżnieniu jednak od Milki tutaj wyczuwa się delikatny smak kakao, nie jest go dużo ale jak się człowiek postara to wysmakuje dalekie echo ziaren kakaowca. Oczywiście jako, że jest to czekolada mleczna, nie obyło się i bez tego posmaku. Dość twarda, nie rozpuszcza się w palcach. Na szczęście dla moich kubków smakowych obyło się bez nachalnego posmaczku tłuszczu. Kawałki orzechów są w sumie drobne ale nie zmielone na drobny pył. Są wystarczająco duże aby można było spokojnie wyczuć ich smak. Co więcej mogę powiedzieć o orzechach, no są chrupkie i tyle tego. Jaki koń jest każdy widzi, nie? 
Ogólnie moja ocena jest taka, że jeżeli macie ochotę na dobrą jakościowo, smaczną i niedrogą czekoladę, bez żadnych udziwnień, to śmiało możecie sięgnąć po tą. Jest to dobra alternatywa dla osób które nie maja w kieszeni zbyt dużo kasy a maja ochotę na coś czekoladowego i słodkiego. Polecam z czystym sumieniem.
Ocena:8/10
Kaloryczność: 100/552kcal, 4kostki(16,6g)/ 92kcal -chyba, pamiętajcie, że jestem tłukiem matematycznym
Gdzie kupiłam: właściwie to dostałam ale kupić można tylko w Lidlu
Cena: o ile dobrze pamiętam to 1,99zł

A tak poza tym, jak wam się podoba nowy wygląd bloga? Już dawno miałam ochotę zmienić coś, żeby trochę uatrakcyjnić tą jaskinię kalorii, więc zrobiłam sobie małe „Pimp my blog”. Nie jest może tych zmian jakoś dużo ale zrealizowałam swój pomysł w, no może w 85%. Po przejrzeniu paru instrukcji, kompletnym niezrozumieniu o co chodzi  z tym całym kodem HTML i załamaniu się nad moim kompletnym brakiem inteligencji w tym zakresie, zaczęłam kombinować. Te emocje jak zastanawiałam się co ja zrobię, jak przez te moje grzebanie w HTML moje posty szlag trafi. Na szczęście wyszłam z tego zwycięsko, a co najważniejsze, pozbyłam się tej wkurzającej białej ramki wokół zdjęć. Jęstę informatykię ;D
Pa

14 komentarzy:

  1. Mniam , czekoladą poprawiam sobie humor. zapraszam http://qltura.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo lubię ich czekolady, bo ogólnie jestem miłośniczką niemieckich słodyczy :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taa, niemieckie czekolady, aż się rozmarzyłam. Marzę również o spróbowaniu jakiegoś belgijskiego lub szwajcarskiego produktu czekoladowego.

      Usuń
  3. Mój facet z namiętnością kupuje te czekolady jak ma ochotę na coś słodkiego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak takie tanie to grzech NIE kupować. ;)

      Usuń
  4. ja wielbię z tej serii gorzką, ale ja chyba ogólnie najbardziej lubię gorzkie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widać trochę się różnimy w upodobaniach czekoladowych ;)

      Usuń
  5. Kurczę, kiedyś na początku studiów wtrąbiłam całą tą czekoladę naraz. Ciekawe jak by mi teraz przypasowała... Muszę do niej wrócić :). A innych Fin Carre nigdy nie próbowałam. Fakt, taka prostota i tanizna potrafi pozytywnie zaskoczyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jeszcze mam ochotę spróbować tą z bakaliami, no i też ledwo powstrzymałam się żeby nie wrąbać całej tabliczki na raz, człowiek nawet nie zauważa, że pożarł połowę tabliczki ;D

      Usuń
  6. Lubię ją, ale teraz kosztuje chyba ok 2,49 zł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serio? Nawet nie wiedziałam, w poniedziałek będę w Lidlu więc przy okazji zerknę co oni z cenami namieszali.

      Usuń
  7. Ja w Lidlu jestem 2-3razy w tyg bo mieszkam koło niego,ale obok tych czekolad przechodzę obojętnie bo są ...tanie i bałam się,że są niesmaczne ,ale teraz czuję się namówiona i kupię pewnie przy okazji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak na cenę to są naprawdę smczne, jakość bardzo dobra.

      Usuń