22.05.2013

Paczka z wielkiego świata



Zza wielkiej wody

Dzisiaj nie będzie żadnej recenzji tylko pokazanie(pochwalenie się)zawartością paczki, która przypłynęła tutaj z US of A (hell yeah). Długo czekałam na tą przesyłkę i się doczekałam, yay.
Najpierw: gotowa mieszanka do wypieku Ciasta Red Velvet, niezbyt zdrowe ale jakie to jest inne. Ciekawe czy wyjdzie taki czerwonawy kolorek, taki burdelowy.
Dalej mamy czekoladki Hershey’s o smaku ciasteczkowym, dawno już miałam na nie ochotę i w końcu przyszło mi do głowy żeby poprosić o przysłanie tych „pocałunków”. Lepiej późno niż wcale. A poza tym, czy ktoś wie czemu nie prowadzi się powszechnej sprzedaży wyrobów tego producenta w Polsce? Nie są zainteresowani naszym rynkiem czy co? Ja osobiście czuje się dyskryminowana.
Z tej samej firmy i o tym samym smaku mamy(znaczy mam) jajeczka czekoladowe, Wielkanoc już minęła ale co mi szkodzi.
Ostatnim produktem Herhey’a są  groszki z mlecznej czekolady przeznaczone do wypieków, oj będę dużo piec, mam już pomysł na muffinki.
No i ciekawostka, czyli ciastka Oreo o smaku czekoladowym, miałam zamiar zrobić porównanie z Polską wersją ale jako, że nie jest to ta wersja z białym nadzieniem, to rezygnuje z tego pomysłu. Wprawdzie widziałam w Realu Oreo z nadzieniem kakaowym(chyba), ale był w większym opakowaniu, a szkoda mi kupować teraz ciastka jak mam tyle w domu.
Na samym końcu kolejna rzecz, na której mi bardzo zależało: barwniki spożywcze, głównie chodziło mi o kolor czerwony ale reszta również jest mile widziana. Teraz szukam okazji do zrobienia tęczowego tortu, będzie bajecznie.
Fakt, że zamiast o kosmetyki poprosiłam o produkty spożywcze, chyba dość dobitnie świadczy o tym, że mam bzika. No ale mam sprawdzone tusze, fajny puder, po kolei próbuje koreańskie kremy BB więc podkładu nie potrzebuje, błyszczyków i pomadek mam aż za nadto a cienie Sleeka są chyba nieśmiertelne bo dna nie widać, więc o co miałam prosić, wszystko mam. A teraz mam i słodkości *zaczyna taniec radości*
Pa

13 komentarzy:

  1. mmmm red velvet :) a mi tak go brakuje, że aż świecę o tym zapachu kupiłam..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niech zgadnę: Yankee Candle? Zapachy mają boskie ale ceny tych świec mnie dobijają, poprzestałam na paru woskach które bajecznie pachniały ale miałam okrojony wybór.

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Aż mi oczy z radości zabłysły jak zobaczyłam te czekoladki :D

      Usuń
  3. oj zazdroszczę Ci tej paczki;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazwyczaj to ja jestem zazdrosna o paczki jakie inne blogerki dostają, jest to jakaś odmiana :D

      Usuń
  4. dostałam od koleżanki trochę słodyczy z USA, najbardziej mi smakowały Peanut Butter Cups firmy Reese, ale jak zobaczyłam, ile to ma kalorii O_o dwa opakowania chyba by mi dostarczyły energii na cały dzień xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Reese też kiedyś jadłam, na początku byłam lekko zdziwiona smakiem ale nie powiem, smakowały tak bardzo, że wolałam nie sprawdzać kalorii.

      Usuń
    2. jak byłam w Stanach to się nimi zajadałam, niebo w gębie! tak samo jak m&m'sami z masłem orzechowym. zresztą tam w supermarketach nie nie wiadomo gdzie oczy podziać tyle tego jest

      Usuń
    3. Znęcasz się nade mną, a m&m z masłem orzechowym również jadłam, pycha.

      Usuń
  5. O borze iglasty... Dlatego zawsze chciałam mieć ciocię w Hameryce :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz co jest zabawne:to rzeczywiście paczka od ciotki :D

      Usuń
  6. O jaaa! Buziaczki! Jeszcze są mega tootsie roll. Za nie to się dam pokroić. Idę szukać krewnych i znajomych królika za oceanem.

    OdpowiedzUsuń

Włączyłam moderację komentarzy, dzięki temu nie powinno już być weryfikacji obrazkowej.