10.05.2013

Milka z Oreo



Gdy krowa zeżre Oreo wychodzi…

W końcu nastąpiła ta chwila, dzień w którym dokonałam uroczystego otwarcia ostatniej czekolady Milki z oferty limitowanej. Zabrało mi tylko biało-czerwonej wstęgi, którą bym mogła przeciąć w podniosły i godny sposób przeciąć ale jakoś trzeba żyć dalej. Tak naprawdę to ze wszystkich tutaj już wymienionych  wersji tej edycji (daim, draże), to właśnie ta z ciasteczkami Oreo najbardziej mnie ciekawiła. Czemu więc tej nie zaczęłam w pierwszej kolejności? Bo mam w sobie skłonności masochistyczne/ ćwiczyłam silną wolę/najlepsze zostawiłam na koniec, możecie sobie którąś z tych odpowiedzi wybrać, każda z nich zawiera w sobie cząstkę prawdy. Niestety zła wiadomość jest taka, że już nie widzę tej limitki w sklepach, może gdzieś jeszcze się zaplątała ale ja bym nie miała zbyt wielkich nadziei bo wiecie co się mówi o nadziei, nie.

Milka z kremem waniliowym i ciasteczkami Oreo. Tu muszę powiedzieć, że ten napis na opakowaniu, ze wszystkich limitek z tej serii, jest najlepszy. For you, czyli dla mnie :D. Nie „Dla mnie i dla ciebie” nie żadne „Kocham cię”, tylko najprostsze „Dla ciebie”, ten napis ma moją pełną aprobatę. Opakowanie jest typowe dla małych wersji Milki, klejona folia, dobrze, że przynajmniej łatwiej się ją otwiera niż z RT. Obeszło  się bez szkód w ludziach i czekoladach.

Smak: najpierw podstawowy element czyli czekolada. Jest może ciutkę słodsza niż zwyczajna mleczna ale równie dobrze być to być spowodowane resztką kremu waniliowego.
Wiecie, nie da się tego kompletnie oddzielić jako, że te dwa składniki są dość miękkie. Wszelki próby kończyły się uświnionymi paluchami. Dobra, ale powiedzmy, że to czekolada sama w sobie jest słodsza niż zwykła. Oczywiście mleczna no bo przecież to Milka jakże miało by być inaczej. Smaku kakao próżno szukać czyli nihil novi, bardziej bym się zdziwiła jakby było go czuć. W środku znajduje się krem waniliowy i gdyby nie napis przy składzie to bym wcale nie powiedziała, że jest tam cokolwiek waniliowego, po prosty tego nie czuć. Tym razem nie mam żadnych wątpliwości, że ten krem jest nieco słodszy od samej czekolady i to w stopniu który bym określiła jako „krok od cukrzycy”. Jak wspomniałam wanilii tam nie czułam, śmietankę owszem ale wanilię niet. Aha, krem jest w postaci względnie stałej, znaczy nie wylewa się, tylko przez to ciepło jest bardzo miękki. Najciekawszym składnikiem, teoretycznie powinny być pokruszone ciastka Oreo.
I tu muszę przyznać, że nie spodziewałam się tak dużych elementów, bardziej myślałam, że to będzie drobno zmielony pył. A tutaj to nawet przez czekoladę je widać. Trudno mi jednak określić czy rzeczywiście smakują jak Oreo, zdecydowanie słodkie z lekko słonym akcentem ale więcej smaków nie wychwyciłam. Ogólnie ta czekolada w porównaniu z innymi limitkami to plasuje się tuż za Daim ale zdecydowanie przed tą z drażami.
Jest odrobinę przesłodzona jak na mój gust czyli dla tych co bardziej wielbią czekoladę gorzką będzie to cukier w czystej postaci. Mi dla pełnej satysfakcji, bez uczucia zamulenia, starczyły dwie kostki. Smaczna i dobra ale jednak nie spełniła wszystkich moich wygórowanym oczekiwań. Nie będę rwać sobie włosów z głowy  z powodu braku tej czekolady na półkach sklepowych, szczególnie, że bez tego moja sierść  koszmarnie mi wypada.  I dopiero teraz się zorientowałam, że ten krem waniliowy to chyba nadzienie z ciastek Oreo, bystrzak ze mnie.
Ocena:7/10
Kaloryczność: 100g/555kcal, 25g(mniej więcej 4 kostki)/139kcal
Gdzie kupiłam: Lidl
Cena: 2,44zł

Nawet nie wiecie jaka jestem z siebie dumna, od 27 kwietnia nie kupiłam sobie żadnej czekolady ani batonika, i nie lody się nie liczą. Jest gorącą i duszno więc czuję, że jestem usprawiedliwiona. Ogólnie to ostatnio zaszalałam w Piotrze i Pawle, jeśli chodzi o dział mrożonki. Jeden produkt będzie już wkrótce (bo już go zjadłam) a drugi jeszcze leży w zamrażalce, sama jestem ciekawa czy było warto wydać tyle kasy(pewnie nie).
Pa

26 komentarzy:

  1. Nie jadłam nigdy Oreo, ale milkę z oreo chętnie bym spałaszowała:) może uda się ją jeszcze gdzieś dostać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze możesz się rozejrzeć ale ja już nie widzę tej czekolady, może w twojej okolicy jeszcze będzie.

      Usuń
    2. ja nie mogę jest w lewiatanie

      Usuń
    3. Teraz jest wszędzie ale rok temu był okres kiedy zniknęła. ;)

      Usuń
  2. Dzisiaj znowu dzień zakupów. Ciekawe co mnie dzisiaj zaskoczy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja się twardo trzymam odwyku ;)

      Usuń
    2. Nienawidzę ludzi. Jakiś stary dziad mi "rad" udzielał w ciucholandzie odnośnie tego, że ubrania są na mnie za małe i po co je oglądam... No dziecięce to chyba są raczej ;)
      Ale tak mnie wkurzył, że ominęłam Biedronkę i nie kupiłam nic słodkiego tylko koperek ;)

      Usuń
    3. Uwielbiam takich doradzaczy, wszystkich bym ich z tej sympatii wysłała na wycieczkę w jedną stronę.

      Usuń
  3. A ja znów wielbię Lindt - tym razem gorzka z jagodami :)
    Cuuuudoo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lindt z jagodami brzmi zachęcająco, gorzki Lindt z jagodami już tak zachęcająco dla mnie nie brzmi.

      Usuń
    2. Zawsze narzekasz na niewyczuwalne kakao - tu byś miała wyczuwalne bardzo :D

      Usuń
    3. Co mogę powiedzieć, lubię równowagę między słodkością a lekkim smakiem kakao ;) Na nadmiar kakao to będę narzekać w następnym wpisie ;D

      Usuń
  4. O oreo dzisiaj ja wlasnie palaszowalam pyszna, podobna do wiosennej ritterki, ale znacznie tansza, jak ktos ma ochote to niech poszuka w sklepach zdzierajacych z ludzi bez powodu typu stokrotki, spolem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O czyli jeszcze jest do kupienia ale ja tam w Stokrotce dawno nie byłam bo mam za daleko i nie po drodze.

      Usuń
  5. Nie natknęłam się na tą Milkę nigdzie u siebie w mieście;( i mimo, że jest dość słodka to chętnie bym spróbowała;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To współczuje, wiem jaki to ból jak człowiek chce czegoś spróbować a nie ma szans aby to kupić w swoim mieście.

      Usuń
    2. Oj tak, ale jest szansa, że zacznę bywać w sąsiednim mieście, które jest większe i wtedy będę miała lepszy dostęp do pewnych rzeczy:D - a przynajmniej na to liczę;))

      Usuń
  6. To była edycja z okazji walentynek ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te wszystkie słodko-pierdzące napisy ma opakowaniach o tym świadczą ;D

      Usuń
  7. Jeśli będziesz miała okazję, spróbuj Cudbury z Oreo. Moim zdaniem lepsza od Milki, choć też zdecydowanie słodka .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rany, narobiłaś mi smaka, samo opakowanie nie powinno powodować u mnie ślinotoku ale masz. Wiem gdzie u mnie stacjonarnie można kupić zwykłe Cudbury, ciekawe czy mają tą wersję, w razie czego pozostaje mi internet :)

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. Nie próbowałam (jeszcze) więc trudno mi porównać ;)

      Usuń
  9. Widziałam ją dziś w Realu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz to już wszędzie jest :)

      Usuń
  10. Też ją dziś przetestowałem. Teraz wygląda nieco inaczej, ale wciąż smakuje wybornie. Jeśli ktoś ma ochotę odwiedzić mój test, to zapraszam http://testujemyjedzenie.pl/milka-oreo-test-opinie/

    OdpowiedzUsuń

Włączyłam moderację komentarzy, dzięki temu nie powinno już być weryfikacji obrazkowej.