22.04.2013

Lindt, jajeczka z białej czekolady z nadzieniem



Czy to anielski śpiew?

I takie coś to ja rozumiem, taka pogoda to powinna być już podczas  Wielkanocy. Słoneczko radośnie przygrzewa i wkrótce będę mogła pochwalić się poparzeniami oraz reakcją alergiczną na promienie uv, ptaszki świergoczą i wydalają odpady pokarmowe na chodniki,  kwiatki zaczynają nieśmiało wyglądać z ziemi uwalonej psimi odchodami. Nawet mi w takim czasie poprawia się humor i nie mam ochoty wymordować połowy ludzkości, za sam fakt oddychania tym samym powietrzem co ja, żyć nie umierać. Umierać to ja będę jak nie będę mogła jeść tyle owoców ile zazwyczaj z powodu wysokich cen. Na truskawkach mi tak nie zależy ale wiśnie, czereśnie, jagody - co z nimi? Ale jeszcze na razie nie ma co się martwić, szczególnie, że doszłam do wniosku, że mogę w końcu otworzyć to…
 Małe jajeczka z białej czekolady Lindta, kupiłam je w okolicach Wielkanocy w promocji za 9,99zł. Żeby nie było tak pięknie to parę dni później dali jeszcze inną promocję typu kup jedną paczkę a drugą weź za grosz. Tylko lata praktyki powstrzymały mnie od wrzaśnięcia z frustracji. Inna sprawa, że to, co sobie pomyślałam, nie nadaje się do powtórzenia w kulturalnym otoczeniu, czy też nawet w jakimkolwiek otoczeniu. Moje szczęście jest legendarne, już wam to chyba pisałam. No ale w sklepie się wahałam, między jajeczkami z białej czekolady a tymi z mlecznej, ostatecznie wybrałam białe. Właściwie to mało mnie obchodzi, że biała czekolada to właściwie nie czekolada, nie jest tak zdrowa jak ciemna i bla bla bla. Dobrą białą czekoladę lubię bardziej niż mleczną, szkoda tylko, że tak ciężko trafić na taką. Ale to w końcu Lindt, jak głosi reklama Maîtres Chocolatiers cokolwiek to oznacza (Mistrzowie czekolady? Help)więc można zaryzykować. Zanim jeszcze przejdę do smaku to dla waszej informacji podaje, że w takim opakowaniu znajduje się* 21 jajeczek.
*poprawka, znajdowało się, heh
 Już po otwarciu opakowania ślinka zaczęła mi cieknąć po brodzie, mój nos wyłapał  przepiękny aromat słodkiej śmietanki, o jaaa.
Smak: Jest to chyba najlepsza biała czekolada z którą miałam do czynienia i mówię (piszę) to z pełną świadomością, że tej czekolady w tym jajeczku jest malutko. Słodka, pewnie dla niektórych może być ciutkę za słodka ale nie dla mnie, o nie. Pośród tej słodkości przebija mleczny, śmietankowy smak, normalnie się rozpływam tak samo jak ta czekolada w moich ustach. W środku znajduje się nadzienie, jest to gęsty, biały krem, mniej słodki niż sama czekolada więc nie zamula. Jest gładki i lekko maślany ale bez przesady, nie jest to nachalny smak tłuszczu jak w niektórych innych produktach. Tutaj również wyraźnie wyczuwa się śmietankę, mniam. Jak skomentuję całość? Alleluja, umarłam i trafiłam do nieba, ledwo się powstrzymałam aby nie zeżreć całej paczki na raz. 
Na mojej liście ulubieńców plasuję się bardzo wysoko, choć nadal na pierwszym miejscy jest Raffaello ale trudno przebić mistrzostwo.
Ocena: 10/10
Kaloryczność: 100g/621kcal, 1jajeczko(4,76g)/29,5kcal
Gdzie kupiłam: Piotr i Paweł
Cena: w promocji 9,99zł

Jej, jak ja się cieszę, że mam jeszcze ze trzy produkty Lindta, już się nie mogę doczekać ale wszystko w swoim czasie. Trzeba w końcu wyćwiczyć tą silną wolę. Po tych jajeczkach nawet fakt, że dostałam następny referat nie jest w stanie zburzyć mojego szczęścia. Teraz wybaczcie ale znowu idę się pogapić na Thorina z „Hobbita”. Czy mieliście kiedyś, że bardziej podobała wam się postać  filmowa niż aktor ją grający, bo ja tak mam teraz. Znaczy Richard Armitage jest mega przystojny i tak dalej ale naprawdę wolę go w wersji krasnoludziej. Czy to się kwalifikuję do leczenia?
Pa

16 komentarzy:

  1. Oj czekolady z tej firmy są mega dobre, ale niestety mają swoją cenę...heh, aż zatęskniłam za czasami, w których mieszkałam w Belgii i dobra czekolada była pod ręką;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę belgijskich doświadczeń smakowych, jak raz obejrzałam program podróżniczy i tam pokazywali te czekoladki to myślałam, że zaraz zacznę się pakować ;) Lindt to dla mnie taka luksusowa czekolada, raz co jakiś czas pozwalam sobie na taki luksus, a co, zasłużyłam ;D

      Usuń
    2. Heh, ja nie zdążyłam zjeść tamtejszych gofrów, a podobno są przepyszne. Ale może kiedyś...

      Usuń
    3. No i zrobiłaś mi smaka na gofry, oj niedobra ty ;D

      Usuń
  2. Myślę, że po prostu wolisz facetów z krasnoludzką brodą ;)
    Nabrałam ochoty na Lindory, bo miałam. O ja naiwna myślałam, że tajny zapas jest tajny... i co teraz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój typ faceta, niższy ode mnie, brodaty i z fryzurą na menela-metalowca, zdecydowanie do leczenia ;D.
      I jak to? Zeżarli ci Lindory? Skandal, ja bym chyba łby pourywała za takie coś.

      Usuń
    2. Zapomniałaś o toporze :D
      U mnie w domu nic się nie ukryje, przywykłam do marnego losu ;)

      Usuń
  3. duszę oddam za białego lindora. nie żartuję, nie przesadzam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dlatego koniecznie przy pierwszej okazji spróbuj jakiejś białej tabliczki Lindta, bo to jest po prostu ORGAZM podniebienia! :) Też mam to gdzieś, że niby nie czekolada... Założę się, że dobra ma i tak więcej kakao (tłuszcz kakaowy) niż wspomniane ostatnio przeze mnie Alpen Gold...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już kupiłam ;D Znęciłaś mnie tą białą z nugatem i jak tylko przyuważyłam w Piotrze i Pawle to natychmiast wzięłam.

      Usuń
    2. No to czekam z ciekawością na recenzję! :)

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. To można zrozumieć....opacznie ;D Teraz to tylko trzeba czekać do Wielkanocy na te jajeczka

      Usuń
  6. Całkiem niezłe czekoladki dostępne w sensownej cenie, polecam i ja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak jeszcze trafi się promocja to w ogóle cudo :)

      Usuń

Włączyłam moderację komentarzy, dzięki temu nie powinno już być weryfikacji obrazkowej.