17.04.2013

Góralki Nugatowe



Horalky Góralki-jak zwał tak zwał

Słonko świeci, ptaszki ćwierkają a ja siedzę nad tą *&%^$#$% prezentacją, niech ją piekło pochłonie. Na szczęście już ją kończę, na nieszczęście w kolejce czeka inny referat. Ha Ha Ha, załamka. Sprawdza się moja klątwa, jak jest spokój to jest spokój a jak już jedna rzecz spada na głowę to i reszta leci. No ale przepełniona nienawiścią do attyk, sklepień kolebkowych i pilastrów stwierdziłam, że zrobię sobie małą przerwę(nie, nie na Kitkata) aby popisać o czymś co lubię, pisanie bloga niesamowicie mnie relaksuje.
Już dwa razy była Princessa, więc tym razem wezmę na warsztat inny wafelek, Góralki znane wcześniej jako Horalky. Zostały  wprowadzone na rynek w 1953 roku w Czechosłowacji*, niesamowite, są starsze od mojej mamy.  Jednak dopiero w 2007 roku zostały oficjalnie wprowadzone na rynek polski. Przypuszczam, że w miejscowościach położonych niedaleko Czech i Słowacji można było już wcześniej kupić te wafelki, jednak ja jako mieszkanka Podlasia musiałam czekać tak długo na ten produkt, phi. W pewnym momencie w Polsce zaczęto sprzedawać je pod nazwą Góralki jak zapewne wiecie z tej idiotycznej reklamy w telewizji. A tak poza tym są dostępne w 5 smakach: orzechowym, kokosowym, mlecznym, czekoladowym i nugatowym. Dzisiaj będzie mowa o nugacie.
*oczywiście pamiętamy, że Słowacja rozwiodła się z Czechami w 1992 roku(koniec lekcji historii dla opornych)

Tak właściwie to zapomniałam , że kupiłam ten wafelek. Dopiero w sklepie jak już sięgałam ręką w kierunku danego produktu coś mi w duszy zaczęło pikać, że „Hej , sklerotyczko, chyba zapomniałaś, że masz w domu ten smak, sprawdź na tej swojej głupiej liście”. No, rzeczywiście mam zapisane, jak byk stoi: Góralki. Na swoje usprawiedliwienie powiem, że data ważności kończy się dopiero we wrześniu więc nawet nie zwracałam na tą rubrykę uwagę. Jednak stwierdziłam, że już czas nadszedł aby spróbować czy ten wafelek jest tak dobry jak głosi fama. 
Pierwsze wrażenie: Gdzie do jasnej ciasnej i zagrzybionej się podziała polewa kakaowa/czekoladowa. Poskąpili jej i jest tylko na obwodach wafelkach. Zgłaszam stanowcze i pełne sarmackiego oburzenia Veto, przepraszam ale co to ma być.  Producent próbuje mi wmówić, że to dla mojej własnej wygody, abym mogła się cieszyć niesamowitym smakiem a nie martwić się o pobrudzone palce. Co ja na to? Pieprzenie o niczym a bajki to się dzieciom opowiada, zwyczajnie są skąpi i tyle. Brudne palce phii, też mi problem. Wafelek można trzymać przez opakowanie i nic się nie stanie. Oburzające Mości państwo, co za czasy nastały, o tempora o mores. *dalej wypluwa z siebie pokłady świętego oburzenia i jadu* 
Smak: polewy jest za mało (hisss) abym mogła ją ocenić i powiedzieć coś sensownego, słodka i tyle. Następnie wafelek, bardzo kruchy i sypie się na wszystkie strony świata, świat w tym pojęciu oznacza moje biurko i klawiaturę, no cóż*. Sam w sobie niesłodki, łatwo odrywa się od nadzienia, właściwie taki sobie.
Nadzienie jest delikatnie słodkie i mocno orzechowe z czymś jeszcze czego nie potrafię określić. Dość tłustawe ale nie przesadnie. Całość podczas jedzenia fajnie chrupie (i syypieee, bajzel na biurku, znowu), nie jest przesłodzone, wszystko jest idealnie wyważone. Naprawdę  bardzo dobry, smaczny produkt tylko ta polewa mnie wkurza i irytuję.  Mimo tego szczerze polecam.
*z pewną ciekawością pomieszaną z obrzydzeniem zastanawiam się jakie nowe formy życia wyhoduje w tej klawiaturze, poczekam aż przemówią.
Ocena:8/10
Kaloryczność: 100g/552kcal, wafelek(50g)/276kcal
Cena: promocja 0,99zł
Gdzie kupiłam: Chorten

I to by było na tyle ludziska, ja wracam do Tylmana z Gameren, kurza jego architektoniczna twarz.
Pa

18 komentarzy:

  1. Że też ja nie mogę tego smaku nigdzie w Warszawie dostać, a ochotę na spróbowanie mam ogromną!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to? w Warszawie nie ma? Niszczysz mi światopogląd w którym w Warszawie wszystko można znaleźć ;)

      Usuń
    2. Pamiętam jak kiedyś próbowałam znaleźć barwniki spożywcze w Warszawie - 2 tyg bezskutecznego poszukiwania, a mogłam od razu zamówić przez internet.W stolicy jest tak, że nigdy nie ma tego co trzeba :D

      Usuń
    3. W Szczecinie też ich nie ma, a chętnie bym spróbowała :(

      Usuń
    4. Wiecie ja jestem przyzwyczajona, że to w Białymstoku nigdy niczego nie można kupić a wszędzie indziej to prawdziwe Eldorado gdzie wszystko jest. Więc jestem zaskoczona, że u was tego nie ma, tutaj to nawet w Realu widziałam te wafelki.

      Usuń
  2. Bardzo lubię te wafelki, ale póki co powstrzymuję się z zakupem słodyczy, bo jeszcze mam trochę w domu, a poza tym po świętach trochę się zasłodziłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To samo sobie codziennie powtarzam ale potem widzę w sklepie coś fajnego/ w promocji i w szafce na słodycze powoli zaczyna brakować miejsca.

      Usuń
    2. Mam tak samo ;) Dobrze, że natrafiłam na Twój blog, bo już myślałam, że tylko ja mam takiego hopla na punkcie słodyczy :D Nie wiem tylko, czy nie powinnyśmy zacząć się już o siebie martwić ? xD

      Usuń
    3. Jeśli chodzi o ciało to dopóki mam dobre wyniki to się przejmuję, jeśli zaś chodzi o psychikę to już o wiele za późno na jakiekolwiek zamartwianie się ;D

      Usuń
    4. Heh, ja na szczęście potrafię się jeszcze powstrzymać, ale coś czuję, że niedługo...z resztą dziś przytargałam do domu żelki;p

      Usuń
  3. mój ulubiony smak góralków, niestety nie wiem czemu, ale nie w każdym sklepie go mają. jak czekolada orzech itp są, tak nugatowe sa tylko w niektórych :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli albo tak dobrze się sprzedają, że ciągle brakuję towaru albo tak słabo się sprzedają, że sklep nie chce zamawiać większe ilości. Jedno z dwojga.

      Usuń
  4. raczej nie zamawiają, bo tak to by były chcoiaż na półkach ceny nugatowych. Chociaż może to i dobrze. W tym gdzie nie ma nugatowych jestem duzo czesciej, a jkaby mieli tam zawsze nugatowe to bym kupowąła 15 wafelków dziennie pewnie xd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przynajmniej portfel nie ucierpi ;D

      Usuń
    2. dokładnie :D wole raz kiedys przy okajzi kupić te 2 sztuki niż codziennie wydawac całą wypłatę... :D

      Usuń
  5. przydatny wpis! próbowałam już wszystkich smaków i jestem na tak :D w sumie co tu dużo ukrywać jestem uzależniona :D teraz dodatkowo naiwnie sobie tłumaczę, że coś wygram bo mają loterię na wypasie i są fajne nagrody do wygrania. ja liczę na instaxa, chociaż skuterem też nie pogardzę. także podsumowując wydaję na Góralki sporo, ale jak tu się powstrzymać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A, właśnie. Przypuszczam, ze im wzrośnie sprzedaż dzięki tej loterii :D

      Usuń
    2. no widzę po sobie samej że faktycznie sprzedaż może wzrosnąć. niezła promocja samej marki, przynajmniej mi się podoba, ale może to słabość do Góralek a nie loteria :D

      Usuń

Włączyłam moderację komentarzy, dzięki temu nie powinno już być weryfikacji obrazkowej.