21.04.2013

Dubletki czekoladowe Tastino, Lidl + Targi książki



Już bym wolała lody

Chciałam kupić lody w Lidlu, no i oczywiście czekoladę(to jest taka oczywista oczywistość w moim życiu, że bardziej oczywista być nie może). Jednak tłum w sklepie i kolejka do kas przekonały mnie, że lody z pewnością nie wytrzymałyby tej ilości czekania i zamiast mrożonych pyszności miałabym nadal pyszną paćkę. Takie są uroki robienia zakupów w sobotę, choć myślałam, że jeszcze rano będzie mniej osób. Jak widać się myliłam ale co zrobić, płakać z tego powodu nie będę (inna sprawa by była gdybym miała PMS, wtedy moje rozpaczliwe szlochanie byłoby słychać zapewne na całym osiedlu ach ta hormonalna niestabilność). Na pocieszenie oprócz planowanej białej czekolady wzięłam jeszcze ciasteczka, w końcu planowałam, że na dzisiaj zrobię recenzję rożków z Lidla, a z powodu ich haniebnego braku w mej zamrażalce musiałam znaleźć coś innego. Krążyłam po sklepie, zręcznie robiąc slalomy między wózkami i wolno pałętającymi się dzieciakami* i trafiłam na ten produkt, nie jest on wymarzony ale z braku laku…
*tu bym chciała prosić rodziców aby kontrolowali swoje demony …tfu aniołki, jeśli trzeba to polecam jakąś smycz. Absolutnie odmawiam odczuwanie jakiegokolwiek poczucia winy, jakby niefortunnie zdarzyło by mi się rozdeptać jakąś niewykształconą formę człowieka.
Dubletki czekoladowe z kremem kakaowo-orzechowym. Są to po prostu zwyczajne okrągłe wafelki z pojedynczą warstwą kremu pomiędzy tymi waflami i oblane czekoladą. Stwierdziłam, że brzmi to nawet fajnie i smakowicie więc czemu nie, poza tym miałam wrażenie, że coraz więcej ludzi napływa i zaczęłam odczuwać niepokój więc wolałam jak najszybciej się stamtąd zmywać. W opakowaniu jest 6 dość dużych ciastek, może i mało ale jak dla waszej informacji spojrzałam na kalorię i sobie policzyłam ile takie jedno ciacho ich ma, to poczułam się nieswojo. Tak, nawet ja, ta która kalorie wita szyderczym śmiechem i obraźliwymi gestami, zdziwiłam się widząc tą 3- cyfrową liczbę. Pamiętajcie, że mówię o jednym ciastku. Ja zazwyczaj potrafię zjeść parę ciastek na raz jak mi zasmakują a tu jednak zdrowy rozsądek zaczął mi wrzeszczeć, że to raczej nie będzie dobry pomysł(szczególnie biorąc pod uwagę moje plany pójścia na lody, zjedzenia paru następnych kostek czekolady i innych przekąskach nie wspominając). Okazało się, że nie ma co się martwić ale o tym będzie niżej. 
 Składu nie ma, aparat nie zdołał wszystkiego chwycić więc stwierdziłam, że sprawę zwyczajnie oleję, w zamian macie reklamę innych produktów tej firmy.
Smak: czekolada mleczna jest koszmarnie słodka, normalnie taki ulepek, gdyby nie to byłaby w sumie dość dobra. Aha, no i jeszcze ma taki dziwny posmak jak w jakiejś taniej byle jakiej czekoladzie drugiego sortu. Kakao? Chyba sobie żarty stroicie. Ale  w porządku, da się zjeść. Z łatwością daje się oderwać od reszty ciastka. Następny jest wafelek, meh, co o nim można powiedzieć. Kruchy, niesłodki i suchy, tyle tego, norma. Pomiędzy dwoma wafelkami kryje się cienka warstwa kremu. I znowu, nadzienie jest bardzo słodkie i gładkie. Wyczuwa się delikatny ale to naprawdę delikatny smak orzechów i kakao. 
Heloooł, trochę za mało jak na przewodni smak. Dominuje raczej (oprócz cukru of course)posmak tłuszczu, nie wiem jaki to tłuszcz, nie wnikam i nie chce wnikać, dziękuje bardzo. Zdecydowanie nie zachwyca. Całość w sumie jest dość zjadliwa, gdyby nie przyjmujący cukier to powiedziałabym nawet, że smaczna ale nie w tym przypadku. Więcej niż jednego nie da rady się zjeść więc odpada martwienie się o spożycie zbyt dużej ilości kalorii. No i za bardzo jedzie mi tu jakimś tłuszczem, serio tego nie lubię. Moim zdaniem lepiej już kupić coś innego,  raz wzięłam i starczy drugiego razu nie będzie.
Ocena:5/10
Kaloryczność: 100g/535kcal, 1ciastko(20g)/107kcal
Gdzie kupiłam: Lidl
Cena:2,49zł
Trzeba było jednak wziąć te pierniczki.



A z innych wiadomości tym razem kulturowych. W Białymstoku odbywają się już drugie targi książki, widocznie w tamtym roku wzbudziły takie zainteresowane, że organizatorzy postanowili powtórzyć tą imprezę i w tym roku.





Jeśli jest tu ktoś z Białego to zachęcam, można kupić książki w naprawdę ciekawej cenie. Moja mama kupiła jakiś skandynawski kryminał za 21zł, normalna cena to 29zł, niby niewiele ale zawsze ta jakaś obniżka. Poza tym byłam mile zaskoczona jak dużo ludzi kręciło się i kupowało różne pozycje literackie. Niby poziom czytelnictwa w Polsce jest niski a tam naprawdę były tłumy. Jeszcze tylko dzisiaj macie szanse aby tam pójść, nie zmarnujcie jej.
Pa

18 komentarzy:

  1. Szkoda, że do Białegostoku mam tak daleko:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, to samo chciałam powiedzieć ;)

      Usuń
    2. No, rzeczywiście to niefortunne dla wszystkich moli książkowych, tyle książek.

      Usuń
  2. Czekam na recenzję lodów zatem :D
    A dzisiaj po raz setny chyba jadłam mus Nesquika z Biedronki i mnie zachwycał :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę powiedzieć, że w ubiegłym roku zachwycałby Cię jednak o wiele bardziej ...

      Usuń
    2. ja wiem, ze to nie nowość... ale zachwyca ciągle :P

      Usuń
    3. Może we wtorek uda mi się z samego rana skoczyć do Lidla i dorwać w końcu lody bez tłumów w pobliżu.
      A ten Nesquik z Biedronki to jest mus?! Ja myślałam, że jogurt i dlatego nawet nie zwracałam za bardzo na niego uwagi.

      Usuń
    4. Mus, pianka, jak kto woli :D
      Coś jak ten Aero co od niedawna jest, tylko lepszy ;)

      Usuń
    5. Chodziło mi o walory smakowe nie o status "nowość", rook temu był lepszy :)

      Usuń
    6. Rok temu to wiem, że bywał okazjonalnie i musiałam polować. Ale naprawdę zmienił się smak?

      Usuń
    7. Lepszy niż Aero, teraz to na pewno muszę spróbować.

      Usuń
  3. postaw obok mnie lidla :( przedstawiasz tyle słodyczy stamtąd, a ja lidla mam najdalej ze wszystkich marketów :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co zrobić, akurat w Lidlu są względnie tanie słodycze a ja mam go blisko, zawsze możesz zrobi listę i przy najbliższej okazji wypróbować te produkty.

      Usuń
    2. Ja też mam daleko, za to pod nosem mam 3 biedronki, real i 2 netto o_O

      Usuń
    3. No widzisz a ja nie mam Netto, najbliżej to mam chyba do Piotra i Pawła.

      Usuń
  4. Trafiłam tu przypadkiem, tak sobie przeglądam wszystko i w tym wypadku się nie zgadzam. Dubletki to moje ukochane ciastka z lidla slodkie i czekoladowe do pożygu, czyli takie jak lubię. Mogę zjeść całą paczkę jednorazowo;) No ale każdy ma inne kubki smakowe, chodź nie sądziłam że komuś mogą one nie smakować;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak napisałaś, każdy ma inne kubki smakowy :) Jakby były tylko odrobinę mniej słodkie...Bo sam wygląd tych ciastek jest zachęcający.

      Usuń

Włączyłam moderację komentarzy, dzięki temu nie powinno już być weryfikacji obrazkowej.