27.03.2013

Ritter Sport Butter Biscuit



Rozczarowanie ma smak starego herbatnika

Miałam duże nadzieje związane z tą czekoladą. Cały herbatnik zatopiony w czekoladzie wydawał mi się pomysłem fajnym i całkiem smacznie brzmiącym. Zazwyczaj w czekoladach występują ciastka w formie pokruszonej, które również są dobre ale to nie to samo co cały porządny kawał.  Tylko no,  niestety, nie mogłam tej czekolady upolować podczas jakiejkolwiek promocji.  W Lidlu nie dało się jej uświadczyć* a w innych sklepach jakoś nie kwapili się aby zejść z pułapu cenowego. W końcu machnęłam ręką i kupiłam po normalnej cenie. Wtedy okazało się, że los uwielbia się ze mną drażnić i w tydzień później w tym samym sklepie była przecena na te czekolady. Jestem pewna, że gdzieś  w oddali słyszałam złośliwy chichot nadprzyrodzonych istot nabijających się ze mnie. Co mogę powiedzieć, takie sytuacje zdarzają mi się dość często. Ale najważniejsze: miałam  w końcu tą upragnioną czekoladę w ręku i tylko nagląca lista mnie powstrzymywała żeby jej od razu nie spożyć. A teraz pytania za 100 punktów: warto było? Do wygrania zestaw dziurawych skarpetek bez par.
*tutaj trochę ponarzekam, serio co się dzieje. Jeszcze w lipcu można było w Lidlu kupić różne smaki Ritter Sport, było ich zatrzęsienie. A teraz to bieda z nędzą. Ostatnio to tylko widziałam zimowe limitki, marcepan, mleczną i pralinową. Tak wykupują czy po prostu sklep nie dostaje innych smaków?

 Czekolada mleczna Ritter Sport z całym herbatnikiem i kremem mleczno-czekoladowym. Zanim mogłam zacząć pochłaniać ten produkt, musiałam stawić czoło jednemu z moich największych ostatnio utrapień. Koszmarnie głupie opakowanie.  Moje próby delikatnego otwarcia tego szatańskiego wynalazku skończyły się porwaną w połowie folijką. Nie ma to jak chronić czekoladę przed czynnikami zewnętrznymi, nie. Właściwie powinnam za takie opakowania odejmować punkty, są nieekologiczne, niepraktyczne i cholernie wkurwiające. Ważne jednak jest to, że w końcu udało mi się dostać do czekolady. 
Smak: zacznę  od samej czekolady i tego co ma być chyba kremem. Nie wiem czy ja nazwałabym to kremem bo jedząc byłam pewna, że właśnie spożywam jednolitą czekoladę. Dopiero po dokładnym przyjrzeniu się zauważyłam ten niby krem ale dobra, nie będę się kłócić. Czekolada i krem tworzą dość spójną całość, mleczna i słodka ale nie zasłodzona. Co mnie pozytywnie zdziwiło, czułam smak kakao, hurra, w końcu. Warstwa czekolady jest bardzo gruba, rozpływa się w ustach. Te elementy są bardzo smaczne i dobre, mogłabym ją zjeść w postaci całej tabliczki. Dałabym tu nawet 10 punktów ALE…
No właśnie, ALE  i specjalnie włączyłam Caps Locka bo zwyczajne ale by nie wystarczyło. Przecież głównym bohaterem miał być cały herbatnik, i co? I dupa wołowa, za przeproszeniem, a nie bohater. Herbatnik jest po prostu paskudny. Jedyną jego zaletą jest to, że gładko odchodzi od czekolady wobec czego łatwo można się go pozbyć. Fuj i jeszcze raz fuj. Struktura zwykłego herbatnika, jest lekko słodki i jedzie (tu naprawdę nie żartuję) ogórkiem. Tak, zwykłym ogórkiem. Pomyślałabym, że jest popsuty ale data zdatności do spożycia jest do lipca, a teraz jest marzec. Jedno wielkie WTF. Oddzielnie nie da się go zjeść, razem z czekoladą już tak ale moim zdaniem ten posmak ogórka całkowicie psuje smakowitą czekoladę. Nie, zdecydowanie nie. Ten produkt zdecydowanie nie wyszedł. Stanowczo odradzam, szkoda tych 5 złotych.
Ocena:6/10
Kaloryczność: 100g/549kcal, 4kostki(25g)/137kcal
Gdzie kupiłam: Real
Cena: 4,99 zł
Może za bardzo się napaliłam na tą czekoladę i miałam zbyt duże wymagania. Ale co zrobić jak ciągłe mam w pamięci przepyszną letnią edycję czyli białą czekoladę z kokosem. Mam nadzieje, ze w końcu trafię na taki smak, który będzie również idealny. Najbliżej tego jest biała RT z całymi orzechami.  A tu, chała, syf i mogiła. Meh.

A tak na marginesie to przejrzałam i przeliczyłam moje zapasiki i wyszło mi, że mam:
11 czekolad (10 normalnych i 1 dużą)
5 batoników (wliczam w to 2 wafelki)
1 opakowanie jajeczek Lindt
2 jajka Kinder Niespodzianka
1 królik Lindt
Nie świadczy to dobrze o moim zdrowiu psychicznym skoro pierwszą myślą było „Mam za mało batoników”. Ale co tam, normalność jest przereklamowana.
Pa

14 komentarzy:

  1. Ja nie jadłam jeszcze tego Rittera, jestem ciekawa, czy przypadłby mi do gustu...

    A w Magicznej Szufladzie mam obecnie 9 tabliczek, w tym 2 napoczęte :). Mój rekord zapasów wynosił bodaj z ponad 20.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biorąc pod uwagę z jaką trudnością przychodzi mi hamowanie się przed zakupem nowej tabliczki to możliwe, że wkrótce dobije do tego wyniku ;D

      Usuń
  2. dobrze wiedziec, że nie warto kupować :)
    jakie zapasy! *__* podziwiam silna wolę, u mnie nic nie lezy dłużej niż jeden dzień. nie ma takiej ilości słodyczy, której nie byłabym w stanie zjeść. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie teraz rodzina próbuje utuczyć więc słodycze są ciągle kupowane, takie ogólnodostępne dla wszystkich. Mam do wyboru :D

      Usuń
  3. Moje zapasy są znacznie większe ... o_O ale lepiej się nie chwalić, bo to w moim przypadku podpada pod obsesję. A co do tej czekolady to kiedyś jeszcze jakieś dwa lata temu była przepyszna, a teraz to syf...
    Cieszę się, że jeszcze ktoś to zauważył, bo już się bałam, że moje kubki smakowe już mnie zawodzą :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że nie jadłam tego dwa lata temu :( jednak miałam też cichą nadzieję, że może trafiłam na złą partię ale skoro masz takie same spostrzeżenia to widać coś im się schrzaniło.

      Usuń
  4. Moje zapasy są znacznie większe ... o_O ale lepiej się nie chwalić, bo to w moim przypadku podpada pod obsesję. A co do tej czekolady to kiedyś jeszcze jakieś dwa lata temu była przepyszna, a teraz to syf...
    Cieszę się, że jeszcze ktoś to zauważył, bo już się bałam, że moje kubki smakowe już mnie zawodzą :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny Blog ♥ ! Cudowna czekolada . ! Sama polecam : *
    zapraszam do mnie : http://vizualny-swiat.blogspot.com/
    Pozdrawiam ; *

    OdpowiedzUsuń
  6. Iiiii... kometarz dodany po roku. :-D

    Właśnie zeżarłam tą czekoladę; dziś kupiłam, zjadłam najpierw połowę, resztę odłożyłam "na potem", ale nie dałam rady się powstrzymać. Jest przepyszna, jaki ogórek...??

    Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż, może ty trafiłaś na lepszą partię, może ja trafiłam na gorszą partię, możliwości jest kilka ;)

      Usuń
    2. Mam nadzieję, że te gorsze partie to przeszłość, bo planuję ponawiać zakup. ;-)

      Beata

      Usuń
  7. ja mogę podsumować ją jednym słowem - rozczarowanie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, widzę, ze nie tylko ja miałam takie wrażenie :)

      Usuń