24.03.2013

Krówki, Solidarność i mazurek orzechowy



Muuusicie spróbować

Wczoraj lekko wspomniałam o krówkach z Auchana, nie na darmo. Akurat się złożyło, że tatusiek pojechał do wyżej wymienionego sklepu i kupił między innymi te cukierki*. Zanim zacznę je omawiać wyjaśnię parę kwestii. Czasami mylnie, zamiennie używałam nazw: karmel, krówka i toffi. Znaczy wiedziałam, że jest jakaś różnica między nimi ale nie wgłębiałam się za bardzo w to. Jeśli ktoś tak ja ma wątpliwości to po długich i żmudnych poszukiwaniach (2 minuty z wujkiem google) znalazłam informację, które rzuciły światło na moją ciemnotę.
*innym produktem jest coś co nosi dumną nazwę „czekolada”, moim zdaniem niesłusznie. Owszem wygląda jak czekolada ale na tym podobieństwa się kończą.
Karmel: cukier poddany działaniu wysokiej temperatury w procesie karmelizacji, w wyniku czego uzyskuje charakterystyczną brązową (karmelową) barwę.
Toffi: gęsta, słodka, dosyć twarda masa, sporządzana z cukru (lub melasy) i masła. Toffi mogą mieć różną twardość, ale odpowiednią ich konsystencję uzyskuje się przez podgrzewanie i mieszanie masy w odpowiednio wysokiej temperaturze (150- 160 st. C).
Krówki: wytwarza się z mleka, cukru i masła, które miesza się i gotuje w dużej kadzi. Po kilku godzinach masę wylewa się na stół i studzi. Masa zastyga, po kilku dniach można ją pokroić i zapakować w papier.
Żródło: Wikipedia (oj cicho tam). Jakby ktoś chciałby coś sprostować to proszę o komentarz abym mogła naprawić błąd :)
Wyjaśniwszy tę kwestię pora na część właściwą czyli krówki firmy Solidarność.
 Tym razem mogę przepisać skład, jest krótki: cukier, syrop glukozowy, mleko pełne w proszku(10%), tłuszcz roślinny utwardzony, mleko odtłuszczone w proszku(7%), emulgator(lecytyna sojowa, E471), aromaty. Właściwie jakby ktoś miał ochotę to mógłby spróbować zrobić takie cukierki w domu, bez tych różnych emulgatorów, witamin E i aromatów. Ja się tego zadania nie podejmę, próby zrobienia pasty cukrowej i polewy karmelowej skutecznie zniechęciły mnie do takich wyzwań. Gorący cukier +skóra=czoko przeklinająca cały świat a w szczególności tą część znajdującą się w kuchni.
 Smak: nic powalającego, zwyczajne krówki. Mleczne i słodkie, każdy jakąś krówkę z życiu zjadł to wie. Nic nowego tu się nie wymyśli. Znaczy pewnie można dodać jakiś aromat imitujący różne smaki na przykład wasabi ale szczerze to nie wiem czy taki smak zrobiłby furorę na rynku polskich.Japońskim, całkiem możliwe ale oni jedzą różne dziwne rzeczy. Ale wracając do krówek. Właściwie to jedynym powodem dla którego piszę o tym produkcie jest to, że te krowiska tak się, ciągną, że szok. Większość krówek które jadłam były twarde i suche, a te wręcz przeciwnie. Włożenie całego cukierka do gęby grozi kompletnym zaklejeniem. Idealny prezent dla gadatliwej osoby lub marudzącej teściowej, choć pewnie niektórzy woleliby cyjanek*
Wprawdzie wolę gdy krówki są twardawe z wierzchu a ciągnące w środku ale na bezrybiu i rak ryba, czy jakoś tak. Możliwe, że jak dłużej postoją w spokoju to takie się właśnie zrobią, krystalizacja i takie tam inne sprawy. Ale i tak Solidarność popisała się tym produktem, kciuk do góry i złota gwiazda dla was. Niby nic a potrafi dać tyle radości. Tylko potem jest się mniej szczęśliwym jak trzeba wydłubywać klejące się resztki ze szczelin zębowych. Chociaż prostszym rozwiązaniem wydaję się umycie zębów.
*autorka bloga nie bierze odpowiedzialności za przypadki otrucia cyjankiem, pamiętajcie, że próby morderstw są raczej niemile widziane przez władze wykonawcze i sądownicze.
Ocena:9/10
 Kaloryczność: 100g/415kcal
Gdzie kupiono: Auchan
Cena: w tej rodzinie to tylko ja trzymam paragony po produktach spożywczych, no wywalili zanim zdążyłam zerknąć
A teraz czas na część drugą. Ktoś wcześniej prosił mnie w komentarzu o przepis na mój ulubiony mazurek orzechowy. Zdjęć ciasta nie będzie bo będzie ono robione w następną sobotę a ja jeszcze nie dorobiłam się wehikułu czasu. Jeśli jednak kogoś by to interesowało to proszę klikać dalej.


Mazurek orzechowy
Przepis pochodzi od mojej prababci z Rzeszowa(według mojej mamy)

Składniki
Wafle tortowe
250g włoskich orzechów mielonych +trochę połówek do ozdoby
250g cukru pudru+ 90g cukru białego do ubicia białek
120g masła
120g mąki
3 żółtka
3 białka
Blachę wyłożyć papierem do pieczenia i na dno położyć  1warstwę wafli, trzeba się będzie trochę pobawić w przycinanie.
Utrzeć żółtka z cukrem i masłem na puszystą masę, wymieszać z mąką i zmielonymi orzechami.
Masę orzechową wyłożyć na wafle, wyrównać.
Ubić pianę z białek i cukru, delikatnie wyłożyć na masę orzechową, ponakładać w równych odległościach połówki orzechów. Wstawić do rozgrzanego piekarnika i piec w temperaturze 180°C, około 40 minut ale może być dłużej, próba potyczka powinna rozjaśnić wątpliwości. Trzeba tylko uważać żeby beza się nie przypaliła.
Moje komentarze: moja mama nie uznaje mielenia orzechów w blenderze, w jej opinii lepszy jest ten przedmiot na zdjęciu, zapewne wyciągnięty z jakiś wykopów archeologicznych. Po pół godzinie mielenia tym przyrządem, człowiekowi odpadają ręce (nie dosłownie) i wszędzie ma pełno okruchów orzechowych. Jedyna zaleta jest taka, że dłonie fajnie po tym pachną. Ja osobiście jestem przekonana, że przymuszanie mnie do mielenia tym czymś jest jakaś formą znęcania się tudzież niewolnictwa. Nienawidzę tej czynności, szczególnie, że to cholerstwo się zacina jak za dużo się tam wsadzi orzechów. Następna uwaga jest taka, że masa orzechowa może wyglądać na niedopieczoną, tak ma być. Będzie wilgotna, tłustawa  o konsystencji średnio miękkiej modeliny.
Mam nadzieje, że wszystko dokładnie objaśniłam.
Pa

10 komentarzy:

  1. kocham krówki! często kupuję na stoiskach z krówkami, gdzie znaleźć można mnóstwo ciekawych smaków. Niestety powyższe by mi nie pasowały, nie lubię takich ciągnących mordoklejek, uwielbiam kruchutkie <3
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z czasem i te mogą trochę skruszeć ale raczej za długo nie poleżą u mnie w domu.
      Podoba mi się twój awatar ;D

      Usuń
  2. Moje ukochane krówki :D Dobrze wiedzieć, gdzie są. Kiedyś na wagę w społem je kupowałam pychotka :)
    Ale te firmy Wawel też nie są złe, ale o wiele słodsze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe, że z Wawelu również jadłam ale raczej do tej pory nie przywiązywałam uwagi kto produkował krówki które jadłam.

      Usuń
  3. Mój TŻ i ja mamy kompletnego świra na punkcie krówek (ale nie ciągutek :)) z mleczarni z Grójca - nazywają się Krówka Polska. Są boskie! I mają mleko zagęszczone na 1szym miejscu w składzie, dalej cukier i tłuszcz roślinny i... to chyba wszystko :). No pewnie jeszcze jest lecytyna sojowa, ale co tam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jadłam bo kojarzę opakowanie, tylko smaku nie pamiętam. A lecytyna sojowa to chyba jest w większości produktów, co chwila się na nią natykam.

      Usuń
  4. To ja prosiłam i ja teraz dziękuję. Na pewno wypróbuję na święta i zdam relację :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieje, że będzie smakować :)

      Usuń
  5. U Ciebie te krówki są takie ciąąągnące a jak szwagrowi wysłałam je do Niemiec do mu się ząb złamał na jednym z nich jakiś niefart twarde były:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najwidoczniej cukier się skrystalizował, zdarza się ale fajne to nie jest.

      Usuń