17.03.2013

Guma Mamba i Batonik Fitness z czekoladą.



Wszyscy maja Mambę, mam i fitness też

Dla mnie, tak jak chyba dla większości osób w moim wieku, guma Mamba to jeden ze smaków dzieciństwa. Do dziś pamiętam tę radość jak dostawałam komplet tych gum w takim długim opakowaniu. W szczególności uwielbiałam malinową, mogłam się nią po prostu zajadać. Ostatnio stwierdziła, że czemu by nie cofnąć się do tych beztroskich lat, kiedy moje kolana wyglądały jak pole bitwy a wszystkie moje chomiki miały na imię Mikuś*. Zaszłam do Piotra i Pawła i schwyciłam między innymi coś co wzięłam za smak malinowy. Powinnam się już nauczyć czytać opisy produktów. Nie, nie kupiłam smaku malinowego tylko truskawkowy. Co mogę powiedzieć, mają podobną kolorystykę. Truskawki jako takie lubię ale tylko świeże lub przetworzone w domowych warunkach. Wszelkie cukierki, jogurty, lody i inne badziewia o smaku truskawkowym wywołują u mnie lekką niechęć graniczącą z mdłościami. Tak przy okazji to zauważyliście, że zawsze najwięcej jogurtów jest tych o smaku wymienionego owocu, to jakaś obsesja albo ogólnoświatowy spisek. No ale wracając do gumy, jak się zorientowałam to było już za późno na zmianę, najwyżej mogłam powyzywać się od ślepych idiotek co niniejszym uczyniłam. Ech ale co zrobić, jak oceniać to oceniać.
*tak na marginesie, chomiki są koszmarnym zwierzęciem dla dziecka, ledwo się człowiek przyzwyczai a tu rano czeka niespodzianka w postaci małego trupka, fajny to był poranek świąteczny.
 Otwieramy małe opakowanie i czujemy ten słodko-truskawkowy zapach. Jak ja go nie lubię. Guma jest twarda na początku, trochę trudno się wgryźć ale spoko nie takie rzeczy już przegryzałam. Nie ma tutaj jakiegoś dominującego smaku, czuć truskawkę, no bo jakżeby inaczej, słodycz ale nie przesadną i odrobinę kwasku. 
Po chwili trzymania w ustach guma się rozpuszcza i nie pozostawia po sobie śladu. Owszem da się to zjeść bez obrzydzenia, to małe kosteczki. Tylko teraz trudno mi określić czy był to powrót do dzieciństwa. Nie jest dla mnie to samo co niegdysiejsza Mamba. Może to wina tego, że no nie lubię tego smaku, z malinową mogłoby być lepiej. Trochę się zawiodłam, jedyne co, to upewniłam się w swoim przekonaniu, że nie lubię smaku truskawkowego.
Ocena: 6/10
Kaloryczność: nie podano
Gdzie kupiłam: Piotr i Paweł
Cena: 0,89 zł

 Och nie oszukujmy się, batonik Fitness z czekoladą tyle ma ze zdrowym odżywianiem się ile ja z Margaret Thatcher. Składa się między innymi z ziaren zbóż, niektórym chyba to wystarcza aby stwierdzić, że jest to zdrowe. A i jeszcze producent przechwala się, że dodał do produktu witaminy i składniki odżywcze. Najpierw rozerwałam opakowanie a potem się zorientowałam, że nie zrobiłam zdjęcia tabelce z podanymi witaminami, ma się ten refleks niczym zepsuta spłuczka w toalecie. Ech przepisze je: witamina B1, B2, B6, B12, Niacyna, Kwas foliowy,  Kwas pantotenowy, Kwas solny*, Wapń i Żelazo. Pozwolicie, że mimo tego bogactwa, to ja swoich suplementów nie wyrzucę do kosza.
*taki joke jakby się ktoś nie zorientował
 Najwięcej jest tu oczywiście ziaren zbóż, nie są twarde ale również nie są rozmiękłe. Fajnie chrupią pod zębami. Głównie czuć smak ryżowy, znaczy oprócz cukru, który to wszystko trzyma razem. 
Innym ważnym składnikiem jest czekolada, jest jej nawet całkiem dużo. Bardzo wyraźnie wyczuwalna a także, co mnie lekko zdziwiło, jest to chyba czekolada deserowa. Nie czuć w niej mlecznego posmaku, głównie cukier i kakao, normalnie szok. Podczas jedzenia batonik rozwala się na drobne części, więc zalecam aby jeść nad biurkiem/stołem/ talerzem/korytkiem żeby nie zaświnić dywanu. Ogólne wrażenie jest nawet pozytywne, czuć cukier nie zaprzeczę ale nie zasładza jak diabli.
Tylko jak ktoś myśli, że żrąc te batoniki będzie miał sylwetkę niczym zwiewna sylfida to się grubo myli. Specjalnie użyłam słowa „grubo”. Ciutkę mnie drażni, że producenci żarcia próbują ludziom wmówić, że słodkie przekąski ich firm są wręcz niezbędne aby prowadzić zdrowy tryb życia. Wciskać kit to ja również umiem.
Ocena:8/10
Kaloryczność: 100g/395kcal, batonik(23,5g)/93
Gdzie kupiłam: Piotr i Paweł
Cena: 1,39zł

A z innych wiadomości to jeśli ktoś się nie załapał wcześniej na limitowaną serię Milki (oreo, daim,draże)to widziałam je wczoraj w Piotrze i Pawle, na cenę nie zwróciłam uwagę. Głównie byłam ciekawa czy są już limitki Ritter Sport(tak wiem mam obsesję, mimo mojej zajebistości jestem tylko człowiekiem), były a ja się waham czy czekać na niepewną promocję w Lidlu czy brać dopóki są w niższej cenie w PiP. White girl problems.
Pa

16 komentarzy:

  1. Podziwiam za zjedzenie truskawkowej mamby, mam totalną awersję do "truskawkowego" smaku wszelakich cukierków itp.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jak już kupiłam z myślą o recenzji to głupio by było ją wywalić.

      Usuń
    2. Dlatego mówię, że podziwiam :D

      Usuń
  2. Ja od Mamby zawsze wolałam zagraniczne Maoam - koleżanki przez płot miały zapas przywożony przez tate...
    Mi nikt nie przywoził :(
    Teraz nadrabiam :) Mamba sie do Maoam (o ile nie myle nazwy) nie umywa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maoam to już nie moje czasy. Mi tato z zagranicy przywoził, o ile dobrze pamiętam, batoniki Duplo. Były przepyszne, nie to co teraz sprzedają w sklepach.

      Usuń
  3. Mamba zawsze będzie mi się kojarzyć z babcią;]

    OdpowiedzUsuń
  4. Odpowiedzi
    1. A ja chyba będę rzucać monetą albo zrobię losowanie, inaczej się nie da ;)

      Usuń
  5. Niemożliwe! Mój pierwszy chomik też miał na imię Mikuś! Myślałam, że byłam taka oryginalna, a teraz... ;_;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co ja wiem to Mikuś jest dość popularnym imieniem wśród gryzoni, przykro mi ;)

      Usuń
  6. Uwielbiam fitnessy z czekolada ;) Tiramisu tez sa pyszne i truskawkowe. Mniam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O własnie wybierając smaki wahałam się również nad wersją tiramisu ale w końcu zdecydowałam się na czekoladę, ale kiedyś wezmę również smak tyrajmisiu ;D

      Usuń
  7. Czytam od wczoraj Twojego bloga od początku i bardzo mi się tu podoba:) . Masz taką samą manie chomikowania słodkości jak ja oj nie potrafię nie zjeść czegoś słodkiego codziennie . Dziwię się tylko,że nie ważę tyle co słoniątko:) . Ja mam szczęście,że moja siostra mieszka w Niemczech to co jakiś czas dostaję paczkę ze słodkościami no i moje ulubione Ritter Sport w smakach nie dostepnych w Polsce:) polecam espresso:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, espresso jadłam, jeszcze przed założeniem bloga, był przepyszny :)

      Usuń
  8. Ten baton Pawełek już zyskał sporą popularność ale mimo dość fajnego smaku też jak dla mnie ma mroczną stronę - chodzi o dnie do końca dobre i zdrowe składniki. Jeśli wziąć pod uwagę dokładnie to co ma w sobie na bardzie artykułów http://www.open-youweb.com/baton-pawelek-o-smaku-advocat-opinia/ to chyba jest ogólnie przeciętnym. Czy jednak obecnie jest poprawiony smakowo i w składzie?

    OdpowiedzUsuń

Włączyłam moderację komentarzy, dzięki temu nie powinno już być weryfikacji obrazkowej.