09.02.2013

Trumpf Zimowa kolekcja, Biedronka



Triumf cynamonu i cukru czyli jak zamulić słodyczomaniaczkę. 

Zanim jednak zacznę to uprzedzę aby za bardzo nie zwracać uwagę na datę i godzinę bo coś mi się tu przestawia i nie chce podawać prawidłową, wieczorem poprawię. Dzisiaj na tapecie, kupiona jeszcze przed świętami w Biedronce, czekolada firmy Trumpf : Zimowa kolekcja Czekolada Mleczna z nadzieniem o smaku śmietankowym z dodatkiem ciasteczek cynamonowych.  Kupiłam tą czekoladę przez pewien wątek znajdujący się na  Forum Plotkowym Wizaż, zaciekawiona pozytywnymi opiniami na temat tych czekolad poleciałam w te pędy by dokonać  odpowiedniej transakcji finansowej w wyżej wymienionym sklepie.  Do wyboru miałam jeszcze : śmietankową z dodatkiem ciasteczek korzennych i z dodatkiem ciasteczek waniliowych. Jako, że nie lubię stać przed możliwością wyboru wzięłam wszystkie trzy smaki :D . Dodatkowo po świętach trafiłam na promocje, gdzie zostały przecenione na niecałe 2 zł, więc wzięłam jeszcze jedną. Teraz troszkę tego żałuję. Waniliową zjadłam od razu, nie zachwyciła mnie więc pozostałe dwa smaki czekały na swoją chwilę i oto jest.  Ale tak na marginesie to wiedzieliście, że firma Trumpf produkuję również czekolady Schogetten, ja się dopiero dziś dowiedziałam. No ale przejdźmy może do omawiania czekolady. 



Czekolada jest podzielona na pięć rządków w każdym po 3 kostki. I tu mam pewną uwagę, na opakowaniu zapisana porcja to 25g., po krótkich obliczeniach wyszło mi, że to w sumie trzy kostki plus jeszcze jedna z następnego rządku i to jeszcze niecała (jeśli mam być szczegółowa). Trochę to dla mnie bez sensu ale już nie będę się czepiać bo i tak zazwyczaj olewam sugerowane porcje.
Czekolada mleczna: kakao 30%, bardzo dobra, słodka i mleczna, nie przypomina wyrobu czekolado podobnego (jak tanie czekoladowe mikołaje, fuj). Przypomina mi w smaku zwykłą mleczną milkę. Pierwszy plus dla Trumpfa. Następnie nadzienie z kremu mlecznego 32% i kawałkami ciasteczek cynamonowych 4%. Jest bardzo ale to bardzo słodkie, może aż za bardzo, wyraźnie czuć smak śmietankowy. W przekroju widać ciemniejsze kropki, które zapewne są kawałkami ciasteczek. Ale właśnie, co z tymi ciasteczkami, czuć je czy nie? No właśnie czuć, dla mnie zdecydowanie za mocno. Smak cynamonu jest nachalny niczym wygłodniały kot. Mimo to całość jest jeszcze dość smaczna. Lecz żeby nie było zbyt miło to teraz trochę krytyki.  Pierwszą kostkę zjadłam  z przyjemnością, po drugiej moje kubki smakowe były oblepione cukrem a po trzeciej leciałam do kuchni by zrobić sobie mega gorzką kawę by zabić tą słodycz. Jeśli więc macie jeszcze tę czekoladę w domu lub gdzieś jeszcze się na nią natkniecie to polecam zjedzenie najwyżej dwóch kostek. Serio, radzę wam to z czystej dobroci serca bo potem będziecie czuli gwałtowną chęć pożarcia śledzia z cebulą.

Ogólna ocena: 6.5/10 punkty odjęłam za zbyt dużą ilość słodyczy i molestujący cynamon
Wartości odżywcze: 100g-541kcal, 25g-135kcal
Gdzie kupiłam : Biedronka
Cena: dokładnie nie pamiętam ale chyba 2.60
 To by było na tyle, trzymajcie dziś za mnie kciuki bo będę robiła słodkie bułeczki drożdżowe co przy mojej nemezis(niesprawny piekarnik) może okazać się ryzykowne ;D. Jak się udadzą to jutro pochwalę się wynikami pracy. Pa.

5 komentarzy:

  1. Trumpf!
    Ryż w czekoladzie jest hitem u nas, za to łaciata czekolada truskawkowa jest tak obrzydliwie słodka, że po pierwszej kostce odstąpiłam resztę bratu.
    I czy ta czekolada trafiła do Twojej biedronki prosto ze Skoczowa?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tą z ryżem widziałam, nawet miałam zamiar ją kupić ale doszły inne rzeczy i zrezygnowałam ale może wkrótce naprawię swój bląd. A nawet jeśli u nas jest ta łaciata truskawkowa to i tak bym jej nie wzięła bo truskawki to lubię tylko świeże.

      Usuń
    2. I prawidłowo. Nie wiem gdzie ona jest dostępna, bo taki zaszczyt mnie kopnął, że mam firmowy sklep prawie pod nosem, więc sobie zajść mogę i życie osładzać czekoladą na kilogramy :D

      Usuń
  2. Co do plotki to się zgadzam :)
    Często mam deja vu, dziwne uczucie - sama nie wiem czy naprawdę to już się kiedyś wydarzyło czy tylko tak mi sie wydaje :)
    To dobrze, że córka znalazal pracę i to taką w któej dobrze będzie się czuła, ciężko o to ostatnio.
    mój chrzestny z dziećmi również mieszka w Irlandii ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, chyba ktoś pomylił blogi ;D

      Usuń

Włączyłam moderację komentarzy, dzięki temu nie powinno już być weryfikacji obrazkowej.