27.02.2013

Michałki-kokos, pomarańcza, kawa



Michałków ciąg dalszy

Jak pisałam o michałkach zamkowych i białych to wspominałam również o innych smakach i jak one się plasują na mojej top –liście. Żeby nie zostać gołosłowną (taki tam pretekst do kupienia cukierków) poświęciłam się* i dokonałam małego zakupu w jednym supermarkecie. No więc jak chłopaki wypadły?
*Historia mego życia, pełne poświęceń i cierpienia „No jak już nikt inny nie zje tego ostatniego kawałka ciasta to może ja…”
 Zacznę od kokosowych, wybaczcie, że nie mam zdjęcia składu, przepisywać również nie chcę bo lista jest długa. Ważne jest to, że cukierek nie jest w polewie tylko w czekoladzie (zawartość kakao 43%) a zawartość wiórków kokosowych to 6%. Różnymi witaminami z rodziny E nie warto się przejmować, będziemy bardziej zakonserwowani (ciekawe po jakim czasie ciało osoby faszerowanej różnymi E i cała resztą, się rozkłada taka mała zagwozdka na miły początek dnia).  
  Najpierw warstwa wierzchnia: czekolada jest krucha i łamliwa, nie jest za słodka a kakao jest wyraźnie wyczuwalne. Taką czekoladę to mogłabym w postaci zwyczajnej tabliczki zjeść. A jak z nadzieniem, czyli z najważniejszą częścią cukierka? Jest dobre, miękkie ale nie babrze palców, więc człowiek się nie uświni jak pięciolatek w błocie. Dość słodkie ale bez przesady, śmierć z powodu nadmiaru cukru nam nie grozi.  Ale w końcu to smak kokosowy więc co z tym kokosem. Szczerze powiedziawszy to bardziej wyczuwałam orzechy niż egzotyczny smak kokosów. Bounty to, to nie jest. Owszem wyczuwa się lekki posmak ale to wciąż za mało. Trochę słabo, za to odejmuję punkty.
Ocena: 8/10
Kaloryczność: nie mam podanej
Gdzie kupiłam: Real
Cena: 2,30zł za 100g

Następna w kolejce niech będzie pomarańcza. Tu również nie będzie składu bo nie mam całego opakowania tylko pojedyncze cukierki a wzroku nie będę sobie totalnie psuła przepisywaniem całej dłuuugiej treści. Najważniejsze informacje: cukierki są w polewie i zawierają kandyzowaną skórkę pomarańczową (3%), a także tyle rodzajów cukru, że strach się bać, zaszaleli. 
Polewa przywiera do masy, nie da się jej zedrzeć zębami, lepi się trochę do palców, nie przepadam za tym. W smaku wyraźnie pomarańczowa i słodka do przesady, dobrze, że jest cienka to dało się wytrzymać. Co do masy to tu również dominuje smak orzechów, pomarańcza zeszła na drugi plan a tej skórki to w ogóle nie mogłam znaleźć podczas jedzenia. Na zdjęciu ją widać ale na języku to jej nie wyczuwałam.  A specjalnie wolno jadłam i przemielałam jęzorem. Szkoda, że nie ma orzeźwiającego smaku cytrusów, jest za to przymulający smak cukru. Aj, może nie tak słodkie jak białe ale jednak za dużo nie rady się ich zjeść.  Nadal dobre ale to nie to.
Ocena: 7/10
Kaloryczność: jak wyżej
Gdzie kupiłam: jak wyżej
Cena: jak wyżej

Na koniec zostawiłam sobie smak kawowy. Ze składem nie będę się powtarzać, te ciućki również są w polewie, zawartość kawy  to 0,8%, normalnie szok, czy to nie za dużo toż kawa jest uzależniająca. 
 Polewa znowu jest chyba przyklejona do masy i znowu miałam brudne palce po niej. Co do smaku to owszem, wyczuwa się mocną kawę ale głównie cukier z dodatkiem cukru zwieńczony cukrem. Nawet przy tak cienkiej pokrywie miałam dość, jakby ktoś mi podaj do zjedzenia  pół kolo cukru polane naparstkiem kawy.  Z nadzieniem wcale nie jest lepiej, na pierwszy plan wysuwa się lepka słodycz, smak kawowy jest gdzieś hen daleko za horyzontem, dzięki bogom za dodatek orzechów, które trochę złagodziły tą zamulającą słodycz. Zdecydowanie jeden cukierek wystarcza na cały dzień jeżeli chodzi o zawartość cukru. Stanowczo było go za dużo. Rany boskie, ile razy w tym akapicie użyłam słowo „cukier”.
Ocena: 6/10
Kaloryczność: jak wyżej
Gdzie kupiłam: jak wyżej
Cena: jak wyżej
 Tak więc ja teraz plasuję się różne smaki Michałków? Pierwsze miejsce bez zmian zajmują klasyczne zamkowe, kokosowe strącają z drugiego miejsca pomarańczowe, które mimo wszystko nadal są lepsze w smaku od kawowych, Również bez zmian, ostatnie miejsce zajmują białe. Może i kawowe są przeokropnie słodkie ale jednak mają choć trochę innego posmaku w odróżnieniu od białych.
Ale, ale, mam świetną (przynajmniej dla mnie) wiadomość. W końcu po długich i wyczerpujących poszukiwaniach znalazłam moje skarby czyli deserki Aero. Od razy wzięłam 2 kartoniki, a co będę sobie żałować, bo potem znowu bym ich nie znalazła. Recenzja obu smaków będzie jutro. A na razie się odmeldowuję by zjeść coś bardzo słonego by się odcukrzyć (znowu słowotwórstwo, według Worda) po tych michałkach.
Pa

2 komentarze:

  1. Ja za to uznaję tylko jedne jedyne. Michałki z Hanki.
    Ostatnio dostałam też białe z Hanki (oburzona tym faktem, bo Michałki białe być nie mogą i koniec!). Okazało się, że w sumie nawet są jadalne. No i o niebo lepsze od tych tu białych.
    Także: Michałki z Hanki to najlepsze co może istnieć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tak michałki z hanki (fajnie to brzmi), również uważam, że są lepsze od wawelu, nie tak przymulające.

      Usuń

Włączyłam moderację komentarzy, dzięki temu nie powinno już być weryfikacji obrazkowej.