28.02.2013

Deser Aero



Na bąbelkowej chmurce radości

Niczym wygłodniały drapieżca, który cierpliwie podchodzi swoją ofiarę by w końcu szybko zaatakować po czym przegryźć tętnicę szyjną żeby ciepła krew… EKH, udało mi się upolować wyczekiwane i wypatrywane z utęsknieniem deserki Aero. Obeszłam cztery najbliższe Biedronki , by w końcu dopaść ten oto produkt, był w ostatniej, oczywiście. Szczęście to moje drugie imię(szkoda, że pierwsze to NIE). Nie rozumiem tylko co Biedronka chce zyskać przez to ciągłe dostarczanie do sklepów i późniejsze wycofywanie. Nie słyszeli oni o tym, że kto daje i zabiera ten się w piekle poniewiera?  Albo włączają ten produkt do stałej oferty albo  przestaną dręczyć porządnych ludzi (i mnie, ja się do porządnych ludzi nie zaliczam) i w ogóle  zaprzestaną sprzedaży tych deserków. Nie mam zamiaru ciągle latać po mieście z wywieszonym jęzorem bo chcę kupić napowietrzony, mleczny smakołyk (a jednak za każdym razem to robię, no cóż). Ale przejdźmy do konkretów, najpierw mój osobisty ulubieniec.
Aero Caramel &Choc, czyli po naszemu po prostu karmel i czekolada. Dobra, dobra, może i tego nie jest zbyt wiele, człowiek machnie parę razy łyżką i już, nie wiadomo kiedy, nie ma żarełka. Ale ja tego nie kupiłam z myślą, że będę się najadać, ja traktuje to jako deser między przegryzkami. I w tej funkcji spełnia się znakomicie. 
Smak: najbardziej czuć ten karmel ale czekolada wcale nie pozostaję w tyle, mimo, że jest jej mniej. I nie wiem czy ja mam takie złudzenie smakowe ale ja naprawdę wyczuwam smak kawy. Dziwne, w napoju teoretycznie kawowym kawy nie czułam a tu tak, mimo, że w składzie nie ma o niej mowy. Jest słodki, nie oszukujmy się, nawet dość mocno ale jest tego produktu tak mało a konsystencja musu jest tak lekka(no ba), że nawet za bardzo nie zwraca się na to uwagi. A, właśnie, konsystencja. Deser ma postać musu, takie bąbelkowe cudo i nie, nie chce wiedzieć jakiej ilości chemii użyto aby uzyskać ten efekt. Im człowiek mniej wie tym lepiej śpi*. 
 Jeśli jedliście kiedyś batoniki lub czekoladę Aero to wiecie o co chodzi. Kompletnie dostałam bzika na punkcie tego produktu, szkoda, że nie można go kupić w innych sklepach.
*reguła ta nie sprawdza się u studentów przed sesją
Ocena: 10/10
Kaloryczność: 100g/160kcal, porcja(58g)/93kcal
Gdzie kupiłam: Biedronka
Cena: 3,99 zł


 Jest jeszcze drugi smak, White Choc czyli po prostu biała czekolada. Wiem, że niektórym osobom ta wersja smakowa bardziej podpasowała, ja do tej grupy się nie zaliczam.
Jest smaczne, owszem. Mniej słodkie od karmelowego i bardziej mleczne. Dla mnie jednak nie ma smaku białej czekolady, chyba, że w innych rejonach biała czekolada to inaczej bita śmietana. Bo to ma dla mnie posmak bitej śmietany z ledwo dostrzegalną nutą sosu czekoladowego. Nie jest złe, co to, to nie. Ale nie jest to smak jak sugeruje napis na opakowaniu. Słowo, które ciśnie mi się na usta żeby określić ten deser to: bezpłciowy (ej, tylko nie zarzucać mi tu nietolerancji dla mniejszości,  jestem tolerancyjna jak cholera i każdy kto twierdzi inaczej to…). Konsystencja taka sama jak w karmelowym, lekka i bąbelkowa. 
Ocena:8/10
Kaloryczność: 100g/170kcal, porcja(58g)/99kcal
Gdzie kupiłam: Biedronka
Cena: 3,99

Jeśli jeszcze nie próbowaliście tych produktów to zachęcam do kupienia i spróbowania. Może będziecie mieli więcej szczęścia niż ja i szybko znajdziecie w najbliższej Biedronce te deserki. Ale się śpieszcie zanim ZNOWU wycofają je z obrotu. Mi zostało jeszcze 6 pojemniczków i, co jest wbrew mojej naturze, sercu i poglądom politycznym, mam zamiar je jeść oszczędnie by dłużej napawać się tym smakiem.  

Zanim zakończę mam tylko jedno małe ogłoszenie. Jak może się zorientowaliście to wpisy na blogu umieszczałam codziennie. Wiecie, sesje zaliczyłam na samym początku potem miałam przerwę a teraz jeszcze są pierwsze czyli luźniejsze zajęcia. Niestety to już się powoli zmienia, już czuję, że zapieprz będzie jeszcze większy niż w pierwszym semestrze i będę musiała jednak trochę czasu nad książkami posiedzieć, jakieś pozory nauki jednak stwarzać. A i z planem poszaleli (o którym nie będę się wypowiadać bo na usta cisną się same brzydkie wyrazy). Z tego też jasno wynika, że będę miała mniej czasu. Nie oznacza to, że przestanę prowadzić tego bloga, tak łatwo się mnie nie pozbędziecie ;D. Po prostu nie będę dodawać nowych notek regularnie na co dzień. W tym tygodniu to jeszcze dam radę ale od następnego już nie. Ciężkie jest życie studentki.
Pa

9 komentarzy:

  1. Mi również znacznie bardziej smakuje wersja karmelowa :)

    OdpowiedzUsuń
  2. uwielbiam je:) codziennie wcinam, staram się nacieszyć, póki są... bo jak to w Biedronce bywa - mogą zniknąć

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym robakiem to nigdy nic nie wiadomo, raz produkt jest, raz go nie ma a raz każą go zwracać bo coś tam jest toksycznego, podpadają i to bardzo.

      Usuń
  3. Są teraz na promocji w Torimpex Trade u mnie w miescie - 4pak za 2.20 zł bodajze. chcoaiz chyba bardziej smakuje mi wersja biała. do tego jakos ma minimalnie inna konsystencję i czułam sie jakbym jadla chmury <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż musiałam wygooglować co to za sklep ;) ja myślałam, ze tylko w Biedronce można kupić te deserki, ciekawe.Uwielbiam taką chmurkowatą konsystencję.

      Usuń
  4. no ja myslałam ze mama kupowała w biedronce, a własnie w Torimpexie kupila, i to ejszcze tak tanio - jak kupiła przedwczoraj, to wczoraj ejszcze po 2 opakowania poszła :D czyli najwyraźniej zrdarzają sie tez poza biedronką :)

    OdpowiedzUsuń
  5. jest jeszcze wersja miętowa:) mi najbardziej smakuje karmelowa, potem miętowa i biała

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam raz ale na miętę muszę mieć nastrój, bo inaczej słabo wypada ;)

      Usuń

Włączyłam moderację komentarzy, dzięki temu nie powinno już być weryfikacji obrazkowej.