24.02.2013

Croissant maślany z nadzieniem, Lidl



Wykwintny maślany smak – ale w nadzieniu?

Zauważyłam, że niezwykle mocno działają na mnie reklamy pieczywa, ta przyrumieniona, chrupiąca skórka i miękko wyglądający miąższ, mmn. Dobrze, że telewizor nie przenosi zapachów bo bym utopiła mieszkanie  od nadmiaru śliny a takich szkód to chyba żaden ubezpieczyciel nie pokrywa. No ale w domu mamy swoje ulubione, wybrane piekarnie gdzie kupujemy smaczny chleb i bułki, więc po takie pieczywo nie opłaca mi się chodzić do takiego Lidla. Inaczej sprawa wygląda jeśli chodzi o wszelkiej maści bułki słodkie i rogaliki.
  
Croissant z nadzieniem hmm bodajże nugatowo-orzechowym. Wybaczcie, że nie powiem wam dokładnie ale przy pieczywie w Lidlu zawsze jest tłum ludzi i zamieszanie więc nie zapamiętałam, ach ta młodociana skleroza. W dodatku jakaś babka się wypiep… wywaliła  i zaczęła się awanturować więc tym bardziej chciałam szybko się ulotnić bo chęć pieprznięcia jej w łeb bagietką była obezwładniająca. Ważne, że jest to rogalik maślany z jakimś nadzieniem.
Zjem twą DUSZĘ
 Wygląda niezwykle zachęcająco, nie?  Zapach maślany i niesłodki. Niestety po rozkrojeniu wygląd już tak bardzo nie zachwyca, wielka prawie pusta dziura i skromne nadzienie na spodzie. Ta dziura skojarzyła mi się trochę z ustami szeroko otwartymi , gotowe by oddać swój ostatni krzyk rozpaczy i boleści.  Jednak stwierdziłam, że jest to jedynie efekt halucynacji spowodowanej przez zbyt dużą ilość cukru. Albo skutek uboczny moich prób wywołania demonów z czeluści piekieł, jedno z dwojga.
 W smaku rogalik jest maślany iiiiii to wszystko co mogę powiedzieć. Na serio, ani nie jest słodki ani słony, po prostu maślany. Przynajmniej nazwa się zgadza, a te drobinki na powierzchni to nie cukier a chyba sproszkowane ciasto.
 Przejdźmy jednak teraz do nadzienia. Mam co do niego mieszane uczucia, w pierwszym momencie pomyślałam, że smakuje jak przesłodzona Nutella z kryształkami cukru. Po chwili jednak poczułam dość wyraźny smak tłuszczu. Koniec końców, masa smakowała jak przesłodzone masło z dodatkiem kakao i orzechów. Nie było złe ale miałam nadzieje na coś lepszego. Jeśli jednak wydaje się wam, że teraz kompletnie zjadę ten produkt to się mylicie, te bezsmakowe ciasto w połączeniu z przesłodzonym nadzieniem jakimś cudem stworzyło dość zgraną całość. Nie powiem, że z zachwytu urwało mi tyłek ale też nie czułam dreszczy obrzydzenia podczas jedzenia. Najbardziej jednak nie pasowała mi masa, ten smak tłuszczu był tak dominujący, że równie dobrze mogłabym wyjadać Ramę z kartonika. Chyba będę się rozglądać za croissantami innych piekarń.
Ocena: 6/10
Kaloryczność: nie podana
Gdzie kupiłam: LIdl
Cena: 1,99 zł
A tak poza tym to nienawidzę robić zakupów w soboty, tłumy ludzi przewalające się obok mnie przyprawiają mnie o klaustrofobię i chęć pozabijania wszystkich dookoła. Nawet nie można spokojnie pooglądać sobie półek ze słodyczami. A przy kasach to ludzie z tyłu tak włażą na plecy, że człowiek ma ochotę się odwrócić i oznajmić, że bez pierścionka zaręczynowego to ja nie ten teges jeśli wiecie o co mi chodzi. Właściwie to na dzisiaj miałam zaplanowaną inna recenzję ale jeszcze nie udało mi się znaleźć tego produktu w sklepie. Może w poniedziałek się uda. Pa.

7 komentarzy:

  1. Jadłam.. jak dla mnie okropne nadzienie... To samo mówi moja siostra.. Polecam nawyklejszego croissanta również z lidla- ten to pychotka :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówisz? Może się i skuszę na zwykłego, a smak nadzienia mnie jednak lekko rozczarował.

      Usuń
  2. Lubie te maślane puste, do kawy rano w pracy są dobre :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Croissanty rano do kawy, brzmi to tak francusko i pysznie ;)

      Usuń
  3. są przepyszne:)

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja powiem, że są dobre jak są ciepłe. Wtedy ten tłuszcz tak nie wybija się smakiem i można je zjeść. Na zimno są faktycznie tłustą nutellą.
    Ps. Wpadłam na bloga przypadkiem. Czytam już któryś z rzędu post parskając śmiechem - bardzo fajnie prowadzony z krztą sarkazmu i dekadencji - jakby pewnie powiedział jakiś znany filozof. Też często wpadam do Piotra i Pawła, Lidla, Almy i innych tego typów sklepów poszukując ciekawych słodkości i delikatesów. Pozdrawiam, Ancymonka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na ciepło mówisz, to był luty więc chyba po przyniesieniu do domu nie chciało mi sie jeszcze tego podgrzewać ale wierzę na słowo.
      To takie miłe, tylko czytelnicy bloga doceniają moje poczucie humoru, czuję doceniona, wzruszona a moje ego przerosło Kalisza ;D Właśnie poszukiwanie nowości i ciekawych smaków jest takie fajne (nie najfajniejsze- to jest kategoria kosztowania)
      Również pozdrawiam.

      Usuń

Włączyłam moderację komentarzy, dzięki temu nie powinno już być weryfikacji obrazkowej.