12.02.2013

Abraham Lincoln. Łowca wampirów+Michałki zamkowe i białe



Tytuł rozwala za każdym razem + Fajne chłopaki z tych Michałków

W jaki sposób człowiek wpada na pomysł aby napisać książkę o jednym z najsławniejszych  prezydentów Stanów Zjednoczonych, który zabija wampiry. Podejrzewam działanie jakiś nielegalnych substancji ale nie będę wnikać bo efekt końcowy jest świetny. „Abraham Lincoln Łowca wampirów” , autor Seth Grahame-Smith,  krótki opis ze strony Lubimy Czytać. Może niektórzy z was kojarzą, że niedawno wyszedł film o podanym tytule w reżyserii Timura Bekmambetowa. Zobaczyłam zwiastun, pośmiałam się i zapomniałam, do czasu, aż w bibliotece znalazłam książkę z przyciągającą oczy okładką. Nie spodziewając się wiele wzięłam ją, ot tak do śmiechu. I wiecie co, byłam mile zaskoczona. W książce prawdziwe fakty z życia Lincolna przeplatają się z wątkami paranormalnymi, jest prowadzona trochę w formie biografii a fragmenty wymyślonego pamiętnika postaci wzmagają te wrażenie.
We wstępie jest jakby przedstawiona postać autora biografii to w jaki sposób dostał w ręce ważne papiery dotyczące tajemnego życia sławnego prezydenta oraz powody dla których podjął się napisania tego dzieła. Potem zaczyna się część właściwa: historia Abrahama Lincolna od narodzin do śmierci (a nawet dalej) jakiej jeszcze nie znaliście. Widzimy w jaki sposób młody Abe dowiedział się o istnieniu wampirów i dlaczego przysiągł sobie by uwolnić od nich Amerykę. Fragmenty pamiętnika pozwalają wejrzeć w głąb umysłu głównej postaci, poznajemy jej tok myślenia i motywy, którymi się kierowała. Przyznaje, że takie coś bardzo mi się podoba. Również na plus jest to, że wampiry w tym dziele nie są słodko-pierdzącymi miłośnikami nieśmiałych lecz pięknych nastolatek. Jest powiedziane wprost, żywią się ludźmi. Wprawdzie jest rozgraniczenie na tych dobrych, którzy żywią się tylko mętami społecznymi i nie pragną żadnej władzy nad ludźmi oraz na tych złych co planują trzymać ludzi w klatkach czyli inaczej trzymać na ubój. Pierwszym krokiem do tego miała być legalizacja niewolnictwa w całych Stanach Zjednoczonych. Abraham Lincoln mimo całej swej nienawiści do wampirów musi sprzymierzyć się tymi dobrymi by uratować Amerykę. Jeśli choć trochę liznęliście historii to pewnie w jakimś stopniu wiecie co się będzie działo.
Jest to fajna, niewymagająca zbytniego myślenia książka. Czyta się bardzo szybko, gdybym chciała mogłabym  ją przeczytać w 4 godziny.  Jeśli szukacie głębokich przemyśleń i przeżyć to ta pozycja nie jest  dla was. Nastawcie się bardziej w stronę bezsensownej rozrywki, taki książkowy odpowiednik kina akcji. Ale przecież nie samym Kafką człowiek żyje. Jak człowiek odczuwa posesyjny  stres i na jakąś chwilę ma dość książek o poważnej i naukowej (a często i niezrozumiałej) tematyce to lektury w postaci omawianej pozycji są jak lekarstwo na zbolałą duszę.  A tak na marginesie to film również planuje obejrzeć. 
Ocena: 7.5/10


Pragnę tylko powiedzieć, że tym razem to nie ja zakupiłam poniższe cukierki. Jak przyszłam do domu to już na mnie czekały, słodkie i kuszące. Oto one: Michałki firmy Wawel.


Wprawdzie czuję pewną nieufność do czekolad z firmy Wawel z powodu pewnej niespodzianki, która na mnie w jednej z nich czekała ale do cukierków nie mam żadnych zastrzeżeń.


Zacznijmy od polewy, w zamkowych jest to czekolada 18,5%( cukier, miazga kakaowa(43%), tłuszcz kakaowy, tłuszcz roślinny, emulgatory, aromat) a w białych zwykła biała polewa 16,5% (cukier, tłuszcz roślinny utwardzony, serwatka z proszku, emulgator: lecytyna sojowa, aromaty), moim zdaniem już lepsza byłaby biała czekolada. Tutaj przewagę zdobywają zamkowe.
W środku zamkowych znajdziemy masę składającą się między innymi z kakao i zmielonych kawałków orzechów. Masa jest zbita ale dość miękka, całość nie paprze się w rękach. Kakao (o obniżonej zawartości tłuszczu) przebija wyrazistością nawet cukier, po rozpłynięciu się w ustach, wyczuwa się drobne kawałki orzechów. Po zjedzeniu ma się ochotę na więcej, więcej i więcej.  Ocena:10/10, Kaloryczność:100g/512kcal, 1cukierek(17g)/87kcal
Przejdźmy do białych, masa składa się z … no właśnie po smaku wydaję mi się, że prawie z samego cukru, wyczuwam tylko lekką sugestię mlecznego posmaku. Chociaż nie powiem, jak pierwszy raz spróbowałam tego cukierka to byłam zachwycona ale na dłuższą metę smak ten po prostu staje się nudny. W składzie znalazłam informację o obecności herbatników, szkoda tylko, że ja ich nie czułam. Sytuację ratują drobinki orzechów, jednak muszę powiedzieć, iż białe nie umywają się do klasycznych michałków. Masa również jest zbita ale miękka. Ocena: 5/10, Kaloryczność: 100g/542kcal, 1cukierek(17g)/92kcal
Wnioski: Moimi ulubieńcami nadal pozostają klasyczne zamkowe Michałki, są po prostu pyszne, kakaowe i nieprzesłodzone. Białe plasują się na ostatnim miejscu, za innymi smakami tu nieomawianymi.  Jakiś czas temu Wawel wydał inne smaki Michałków: pomarańczowe(2 miejsce) i kawowe (3 miejsce), ostatnio do tej gromady dołączył smak kokosowy, którego jeszcze nie próbowałam ale wkrótce naprawię ten błąd.
Wkrótce idę do Lidla, gdyż doszły do mnie informacje, że jest tam czekolada Milka z Oreo i to za 2,44zł. Mam nadzieję, że jakieś resztki się ostały :D. Pa




2 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Każdy woli co innego i dobrze bo przynajmniej jest różnorodność i się nie zabijamy o te same słodycze.

      Usuń

Włączyłam moderację komentarzy, dzięki temu nie powinno już być weryfikacji obrazkowej.